Seria Shin Megami Tensei: Persona

Zaczęty przez Manifesto, Maj 15, 2016, 12:16

Poprzedni wątek - Następny wątek

Manifesto

W deszczowy dzień spójrz o północy w ekran wyłączonego TV, a ujrzysz bratnią duszę. W małym miasteczku Inaba giną ludzie, najpierw reporterka lokalnej telewizji, później uczennica, która znalazła ciało reporterki. Tak zaczyna się Persona 4, przy której spędziłem wczoraj wieczorem 5 godzin. Początek gry jest rewelacyjny, lepszy nawet niż w Personie 3. Jako młody uczeń przeniesiony z wielkiego miasta (w przeciwieństwie do poprzednich części akcja Persony 4 toczy się w prowincjonalnym miasteczku) wraz z kolegami i koleżankami ze szkoły mamy rozwiązać sprawę morderstw, które mają miejsce w mgliste dni. A wrotami do innego świata, są...telewizory.

Krótko - Teddy jest rewelacyjny :D Takie dziwactwa zazwyczaj w jRPG mnie denerwują, ale jego nie da się nie lubić. Możliwość kontrolowania całej drużyny podczas walki jest strzałem w dziesiątkę. Tego mi właśnie brakowało w Personie 3 FES. Klimat gry jest mniej mroczny niż w trójce. Szkoda, że podczas wyboru bonusów po wygranej bitwie można wybrać tylko i wyłącznie karty z personami, w trójce było to rozwiązane lepiej. No i Margarete z Velvet Room nie umywa się do Elizabeth. Kocham klimaty Shin Megami Tensei. To gry dla hardcorowych miłośników RPG, które oferują coś więcej niż klimat fantasy obecny w 90 % gier. Seria Persona łamie ten schemat oferując nam rozgrywkę we współczesnych realiach, za co uwielbiam tą serię.

Lothar

Pamiętam jak w kwietniu 2009 roku dorwałem Personę 4. Większość graczy spoglądała już w stronę PS3, sporo osób ją już miało i ja też planowałem zakup tej konsoli, ale to właśnie PS2 dostała najlepszego erpega roku. PS3 musiała pozazdrościć starszej siostrze TAKIEJ gry. Persona 3 mnie wcześniej ominęła, jakoś nie pałałem entuzjazmem do tej gry, co było błędem o czym jednak przekonałem się niedawno. Ale to właśnie do Persony 4 ma większy sentyment. Pamiętam, że zrobiłem w tej grze wszystko co możliwe, wykonałem wszystkie questy, siedziałem godzinami. A fabuła bardzo przypadła mi do gustu, choć obiektywnie przyznaję, że w trójce jest lepsza.

Teddy? Najlepszy misiek w grach rpg ever ::D

Manifesto

10 godzin grania w Personę 4 za mną. Jest trudno, bo gram na expercie (podobnie jak w przypadku Persony 3). Zmiany w systemie walki są w większości na plus. Cieszy fakt, że po otrzymaniu ataku z weakness postać od razu staje na nogi. Natomiast żałuję, że Persony nie mają już słabości związanych z trzema rodzajami ataków fizycznych. Właśnie ubiłem opcjonalnego bossa w zamku - super sprawa, w Personie 3 dodatkowych bossów nie było (prócz oczywiście jednego). A co do fabuły - zacząłem podejrzewać kto za tym wszystkim stoi, mam nadzieję, że się mylę, bo troszkę się zawiodę jeśli moje przypuszczenia okażą się prawdziwe.

Lothar

Klimat i fabuła Persony 3 są znacznie ciekawsze. Według mnie. Wolę ten mroczny styl Persony 3, wolę Tartarusa, mimo że jest za bardzo rozwleczony. Wolę social linki z Persony 3 (szczególnie Maya, umierający człowiek i mnich), wole Personę 3, mimo braku możliwości wydawanie bezpośrednich komend drużynie. Wolę Aigis od zmienionego Teddy'ego (za wiele niestety o nim już się nie dowiesz), wolę Junpeia od Yosuke. Tak naprawdę w czwórce bardzo mocno polubiłem tyko Chie, jej nie można nie lubić. Trójka jest dłuższa i za bardzo rozwleczona, ale jej fabuła jest zwyczajnie ciekawsza, mroczniejsza, bardziej dramatyczna. Czwórka ma lepszy start, lepsze wprowadzenie, ale ogólnie jest słabsza. Mimo wszystko uważam, że obie Persony o świetne gry, w które nie da się ograć pobieżnie, trzeba się nad nimi skupić i delektować każdym elementem, począwszy od charakterystycznej oprawy dźwiękowej, po specyficzny humor i szkolny klimat, aż po walkę z cieniami, która potrafi dać wiele satysfakcji. Dobrze, że grasz na hardzie, normal był odrobinę zbyt łatwy (jak dla mnie).

Manifesto

W dniu dzisiejszym zaliczyłem ciekawą przygodę w Personie 4. Otóż po jednej ze scen (konkretnie chodzi o scenę w szpitalu, Ci co grali wiedzą zapewne o którą chodzi) w której wybiera się odpowiedzi na pytania udzielane przez kumpla, gra...zakończyła się krótką animacją i napisami końcowymi. Wiedziałem, że coś jest nie tak, bowiem nie dość, że social link Fool Arcana miałem na poziomie 9 (na końcu gry - na logikę - powinien być na max jak w Personie 3), to jeszcze zakończenie było tak denne, że szok, a sama gra przeskoczyła akcją o parę miesięcy do przodu. Nie dałem za wygraną, załadowałem sejwa i wybrałem bardziej drastyczną odpowiedź. Skutek był identyczny jak poprzednio (a właściwie jeszcze gorszy w przypadku losów jednej postaci). Znowu załadowałem sejwa i tym razem wybrałem odpowiedzi zbliżone do pierwszego podejścia, z jedną zasadniczą różnicą. Bingo! Fabuła ruszyła dalej i nasi detektywi dalej szukają mordercy. Tylko dziwię się, że twórcy gry postanowili tak utrudnić graczom życie, bowiem mogą oni skończyć przygodę z ogromnym niedosytem. 74 godzin rejestrowanej (bo tak naprawdę będzie pewnie z 5 więcej) gry za mną i kontynuuję tą piękną przygodę :)

Angrama

To ciekawe co mówicie, że oryginalnie w 3ce nie dało się sterować pozostałymi bohaterami. Ulepszona nieco P3P ma domyślnie taktykę automatyczną dla kompanii, ale nią można w każdej chwili ręcznie ustawić na manualną.


Manifesto

Dziś koło południa zniszczyłem ostatniego bossa w Personie 4. Po krótkim grywalnym epilogu (uwielbiam takie akcje!) poczułem to samo co przy Personie 3 - radość, ale jednocześnie smutek. Smutek z powodu konieczności rozstania się z postaciami które polubiłem, a do których mocno się przywiązałem. Bo Persona 3 i 4 to gry magiczne. W pewnym sensie cofają nas do czasów dzieciństwa, gdy będąc uczniem prowadziliśmy beztroskie życie. Mieliśmy swoich ulubionych kumpli, wyjeżdżaliśmy na szkolne wycieczki, podrywaliśmy dziewczyny, spotykaliśmy się w rozmaitych klubach sportowych, wspólnie śmialiśmy się z nielubianych przez nas nauczycieli. Persona 3 i 4 w swojej formule być może poszła nieco w kierunku mainstreamu, ale tak naprawdę pozostaje mocno interesującą grą dla fanów jRPG, którzy szukają wyzwań, świetnego systemu, dodatkowych bossów, barwnych postaci i wspaniałej tajemniczej historii.
Fabuła Persony 3 podobała mi się bardziej, była mroczniejsza, bardziej dramatyczna i pozbawiona ckliwych momentów, które w czwórce niestety są obecne (cudowne ozdrowienie jednej postaci, choć daje radość, to jest dość naiwną zagrywką). Dodatkowo niektóre wydarzenia i akcje z trójki miały swój urok (na przykład akcja podczas wakacji, gdy z chłopakami podrywaliśmy dziewczyny). Wreszcie, do postaci z trójki przywiązałem się bardziej, a Aigis jest jedną z najfajniejszych kobiecych postaci w grach ever.
System walki w Personie 4 jest lepszy, dzięki możliwości bezpośredniego wydawania komend naszym bohaterom. Tutaj nie ma co gdybać, Persona 4 pod tym względem jest lepsza i basta. Aczkolwiek wydaje mi się, że gra jest nieco łatwiejsza, przykładowo ostatni boss w Personie 3 sprawił mi sporo kłopotów, w czwórce ubiłem go za drugim podejściem, a sama walka trochę mnie zawiodła (w trójce wyglądało to zdecydowanie bardziej epicko).
Zadania poboczne - w Personie 4 zaliczyłem wszystkie 50 zada pobocznych, co dało mi niemałą satysfakcję. Kosztowało mnie to trochę wyrzeczeń i uczucia sporego backtrackingu gdy po raz wtóry odwiedzałem te same lokacje. Niestety, gra w żaden sposób mnie nie nagrodziła za zaliczenie wszystkich zadań, więc trochę się zawiodłem. Ubiłem wszystkch dodatkowych bossów, ale zdaje sobie sprawę, że prawdziwe wyzwanie - jak to w serii SMT - czeka dopiero przy new game+, cóż, jeśli kiedyś do niej wrócę, to najszybciej za parę lat. Na liczniku mam 84 godziny i 25 minut, więc i tak spędziłem przy niej mnóstwo czasu. A ten leciał "wolniej" gdy byłem nastolatkiem, wtedy nie odczuwałem tych upływających tygodni, które z roku na rok biegną coraz szybciej. Dzięki Personie 3 i 4 cofnąłem się do czasów, gdy starzenie się było czymś abstrakcyjnym i nierealnym. Może to dlatego tak bardzo kocham tą serię, dała mi coś, czego próżno szukać w przypadku niektórych gier.

Cytat: Angrama w Czerwiec 23, 2016, 22:01
To ciekawe co mówicie, że oryginalnie w 3ce nie dało się sterować pozostałymi bohaterami. Ulepszona nieco P3P ma domyślnie taktykę automatyczną dla kompanii, ale nią można w każdej chwili ręcznie ustawić na manualną.

Niestety, w wersji na PS2 można jedynie wybrać odpowiednią taktykę, ale bezpośrednich komend wydawać nie można. Pod tym względem Persona 4 jest zdecydowanie lepiej dopracowana.

Lothar

Mnie akurat brak możliwości bezpośredniego wydawanie komend nie doskwierał tak bardzo, opcja wyboru taktyki w Personie 3 była rozwiązana nieźle i grało mi się bardzo dobrze. Ciekawi mnie czy Persona 2 przebije moja ulubiona trójkę, na początku przyszłego tygodnia paczkę powinienem już mieć.

Manifesto - niestety, ja początkowo nie obejrzałem właściwego zakończenia Persony 4 gdyż wybrałem opcje wrzucenie dziada do telewizora (to nie żaden spoiler, nie zdradziłem nazwiska zabójcy), niestety Personę 4 ogrywałem w okresie gdy nie miałem za wiele czasu, stąd też- mimo moich podejrzeń, że coś jest z fabułą nie tak,- zakończyłem przygodę na tym marnym zakończeniu o którym piszesz. Dopiero po dwóch latach, gdy jeden znajomy z poczuciem wyższości mnie uświadomił, że gra się nie kończy na tym etapie (jak się korzysta z faqsów to łatwo być kozakiem) odpaliłem sejwa i tym razem już poznałem "prawdziwe" zakończenie Persony 4.

A poza tym ciekawie opisałeś swoje wrażenia z gry, gdybym nie grał w Personę 4 to po przeczytaniu tego sam bym poleciał na Allegro po egzemplarz :)