Emulacja - zwykłe przestępstwo czy przyszłość?

Zaczęty przez Janusz, Wrzesień 09, 2015, 17:24

Poprzedni wątek - Następny wątek

retron67

kocham emulację i gdyby nie ona,nie stał bym się kolekcjonerem oryginalnych japońskich"nikomu nie po3ebnych drogich gier" ^^

Draif

#31
A co tam pociągnę dalej te "filozoficzne strefy" , bo czy kradzież od święta zmienia naturę występku i przestaje go czynić złym ? Tak samo przecież z emulacją i "praceniem", to że ktoś robi to od święta nie zmienia natury występku. Jestem wrogi takiemu relatywizmowi. Jak wcześniej napisałem, sam nie jestem przeciwny emulacji, ale jak mamy ją nie formalnie, lecz rzeczywiście zrównywać z piractwem to czy zmienia to coś czy emulujesz od święta czy cały czas ? - I proszę nie traktować tego personalnie, bo prostu staram się kontynuować ciekawą dyskusję :)   

Janusz

Grunt, że można kulturalnie podyskutować :)

Jak dla mnie nie zmienia to w ogóle postaci, czy ktoś to robi od święta, czy ktoś to robi na co dzień, czy ktoś to robi bo tak, czy ktoś to robi bo chce pograć w tytuły za 500zł, zawsze jakby na to nie patrzeć jest to piractwo. I nie chodzi mi o ganienie kogoś bo sam korzystam z "kopii" programów czy innych mediów, ale bardziej chodzi mi o świadomość.

Manifesto

#33
Przede wszystkim rozróżniłbym dwie kwestie - piracenie gier starych i nowości. Dyskusja jest o emulatorach więc dotyczy głównie gier starszych. Pod kątem prawnym może i jest to kradzież, ale pod kątem moralnym już moim zdaniem nie. Gdy ktoś odpala piracką grę, dostępną w sklepie - kradnie, gdyż nie daje zarobić jej twórcom/producentom i olewa ich pracę i trud. Inaczej jest w przypadku gry, której już nie ma w sprzedaży (chodzi mi również o wersję cyfrową) taki czyn nie ma skutków finansowych dla jej twórców, dlatego uważam, że nie jest to kradzież w sensie moralnym. Między prawem i moralnością często zachodzą rozmaite różnice, a konkretnie między normą moralną, a normą prawną. Normy moralne obowiązują wówczas, gdy człowiek je zaakceptuje w swym sumieniu, podczas gdy normy prawne obowiązują niezależnie od ich akceptacji. Dlatego uważam, że istnieje moralna różnica między odpaleniem raz w roku starej gry na Snesa, a cotygodniowym wysypem pirackich nowości, które można znaleźć na sklepowej półce/cyfrowo ect.

retron67

Moralność jest wszędzie tam gdzie są pieniądze...
bo gdy dana nowa gra kosztuję często gęsto w granicach 300zł a ktoś zarabia tylko 4xwięcej niż ...

Zresztą i tak widać postęp w mentalności młodych pokolen, więc nie ma płaczu,a i zapomniał bym...polskie społeczenstwo sie bogaci ::)

Mitsu

Uwierzcie mi ze cieżko mi było przekonać paroletniego krewnego ze gier sie nie ściąga z internetu i instaluje - jak to określił, tylko trzeba kupić praktycznie każda grę w sklepie lub internecie. Koledzy w szkole piraca, inni koledzy przychodzą z piratami i próbują coś instalować itd. I weź takiemu wytłumacz ze gry powinno sie kupować w sklepie za spora kasę, ale wiesz takie stare niszowe tytuły to można ściągać z neta bo w ogóle nie wyszły w Europie. Jakoś mi sie to nie godzi.

Janusz

A według mnie pod kątem moralnym wciąż pozostaje to kradzież. Przyjmując taką retorykę, ktoś by mógł założyć kopię Strefy i skopiować tam moje wpisy i Twoje recenzje. Ja na nich nie zarabiam, więc nic bym przecież nie stracił, a złodziej mógłby powiedzieć, że powinienem się cieszyć bo moje teksty trafią do większej liczby osób. Moralnie niezbyt to uczciwe.

Na klasykach firmy sporo zarabiają, przykładowo Nintendo i jej Virtual Console, na którym nie wiem czy teraz ale do kiedyś można było znaleźć sporo najlepszych gier z NES, SNES i N64. Gdyby nie emulacja to na pewno ta usługa miałaby większe branie, a dochody firmy byłyby większe więc wcale nie jest tak, że nikt na emulacji nie traci.

Manifesto

#37
Cytat: Bodzio w Wrzesień 16, 2015, 08:09
A według mnie pod kątem moralnym wciąż pozostaje to kradzież. Przyjmując taką retorykę, ktoś by mógł założyć kopię Strefy i skopiować tam moje wpisy i Twoje recenzje. Ja na nich nie zarabiam, więc nic bym przecież nie stracił, a złodziej mógłby powiedzieć, że powinienem się cieszyć bo moje teksty trafią do większej liczby osób. Moralnie niezbyt to uczciwe.


Jeśli by to zrobił po roku 2035 (po 20 latach), gdy będę już prawie emerytem, a Strefa już prawdopodobnie nie będzie istnieć nieszczególnie bym się tym przejął. Gdyby to zrobił teraz to podszedłbym do tego zupełnie inaczej. Dlatego rozróżniam podejście moralne w kwestii gier starych i nowych. Używanie emulatorów i granie w bardzo stare tytuły może i być moralnie naganne, ale w żadnym razie nie nazwałbym tego kradzieżą.
W aspekcie prawnym prawa autorskie do tych starych gier wygasają po upływie 70 lat. Czyli jeśli ktoś skopiuje grę po tym okresie, pod względem prawnym wszystko będzie OK. Ale czy wówczas nie znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że pod względem moralnym dalej będzie to kradzież? Prawo i moralność często chodzą dwiema różnymi drogami.
Cytat
Na klasykach firmy sporo zarabiają, przykładowo Nintendo i jej Virtual Console, na którym nie wiem czy teraz ale do kiedyś można było znaleźć sporo najlepszych gier z NES, SNES i N64. Gdyby nie emulacja to na pewno ta usługa miałaby większe branie, a dochody firmy byłyby większe więc wcale nie jest tak, że nikt na emulacji nie traci.

Dlatego zaznaczyłem w poście powyżej "Inaczej jest w przypadku gry, której już nie ma w sprzedaży (chodzi mi również o wersję cyfrową)" Poza tym gdyby babcia miała wąsy...

Wagabunga

Cytat: gumislav w Wrzesień 13, 2015, 19:12


Co do samej emulacji powiem tak... Co to kogo krzywdzi, skoro jeśli ktoś nie ma kasy to i tak gry nie kupi (a do dystrybucji cyfrowych może nie mieć forsy na konsolę)? Z argumentem, że jest to kradzież nie zgodzę się, ponieważ grając w kopię nie odbieramy nikomu niczego tak, że sam już nie może z tego korzystać, ale zwyczajnie powielamy soft. Oczywiście karygodne jest kiedy ktoś ma wolne pieniądze, a rąbie na piratach bo woli je np. przebalować albo wydać na inne rozrywki. Jak widać temat nie jest wcale taki czarno-biały.

Podpisuję się pod tym obiema rękami! Mam teraz w miarę ustabilizowaną sytuację finansową i staram się kupować oryginały, ale nie zawsze tak było. Również w tym co napisał Manifesto jest nieco racji, traktowanie każdej gry jednakowo: starej czy nowej nie wywołuje identycznych skutków dla autora danej gry. Co w takim razie z twórcami, którzy już nie istnieją? Przecież jest masa firm, która zabkrutowała, komu ja wtedy szkodzę kopiując jakąś starą, zakurzoną grę? Nie można tego porównać do ściągania z torrentów nowości za które trzeba zapłacić, to zupełnie inna bajka.
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

Lothar

Cytat: Manifesto w Wrzesień 16, 2015, 09:56

W aspekcie prawnym prawa autorskie do tych starych gier wygasają po upływie 70 lat. Czyli jeśli ktoś skopiuje grę po tym okresie, pod względem prawnym wszystko będzie OK. Ale czy wówczas nie znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że pod względem moralnym dalej będzie to kradzież? Prawo i moralność często chodzą dwiema różnymi drogami.

Haha, dokładnie, jeśli przykładowo twórca danej gry z przekonaniem wyrazi się, że olewa prawo i życzy sobie aby gra pozostała własnością jego i jego przodków nawet po jego śmierci (choć niekoniecznie, przecież mógł stworzyć grę mając 20 lat :) ), to kopiując taką grę po 70 latach nie łamiesz prawa, ale moralnie w porządku nie jesteś, gdyż łamiesz wolę twórcy tej gry. Tak więc nie można stawiać znaku równości pomiędzy prawem a moralnością, a chyba właśnie tak do tego podchodzicie pisząc, że granie w stare gry jest kradzieżą. Również nie zgadzam się z faktem, że "coś by było gdyby czegoś nie było", tutaj nie można mieć pewności, czy nielegalne granie w stare gry rzeczywiście przyczynia się do spadku zarobków firm oferujących stare tytuły online. Zresztą Mani napisał że chodzi o takie gry, które nie są dostępne cyfrowo.

Wagabunga poruszył ciekawą kwestię, która dotyczy różnych multimediów. Sytuacja, gdy twórca lub wydawca danej gry/programu/piosenki już nie istnieje. Czy używając takiego produktu ktoś przez przeze mnie traci? Jakim autorom mamy wówczas płacić i za co? Doskonałym przykładem jest 3DO, mogę się mylić ale z tego co wiem to nikt nie przejął praw do ich starych tytułów.

hankie

#40
Niczym Lara Croft jestem archeologiem :) I chciałbym podłubać :)

Jako, że jak zwykle przed odpowiedzią... rozpisuje prolog, trochę dokoła traktujący temat i dopiero potem zawieram sedno to... znów zrobię to samo  ;D

Po sprzedaży mojego drugiego Szaraka i przez kilka lat bycia graczem PCtowym emulacja była sposobem by od czasu do czasu posmakować grania konsolowego (NES, SNES, GB, PSX) i starokomputerowego (Amiga, C64). Tak jak napisałem 'posmakować', więc nie wchodziło w grę eksploatowanie romów z neta, tylko czasem jego odpalenie i popykanie, najczęściej w coopie :) Wiadomo, nie moożna używać wartości niematerialnej bez licencji, tj fizycznego nośnika etc., cele demonstracyjne itd. Jako, że granie PCtowe było wtedy na pierwszym miejscu to zajmować,o mi to niezbyt dużo czasu, poza tym nie miałem funduszy by pokupować sobie wszystkie sprzęty - by tylko okazyjnie ich używać‡. Chcąc obcowania z retrotytułami musiałem posiłkować się doraźną emulacją....

Kilka lat później wróciłem do grania konsolowego. Zacząłem pracować i już mogłem sobie na małe co nieco pozwoli㇠:) także kupno starych diwajsów do nawet okazjonalnego grania (a co, fajek nie palę, wódki nie nadużywam, mogę sobie pozwolić ;) ). W chwili obecnej czasem tylko w zasadzie na Wii włączam coś NESowego korzystając z moda, w sumie na Xboxie nawet nie mam emulatora na dysku w bieżącej chwili.

W kwestii praw do 'porzuconych' tytułów

Cytatnikt nie przejął, praw do ich starych tytułów

to nie taka prosta kwestia - i co najdziwniejsze, polskie prawo jest całkiem surowe - cytat ze SpiderWeba:

CytatPolskie prawo nie przewiduje pojęcia Abandonware. USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wyraźnie wskazuje, iż majątkowe prawa autorskie wygasają po 70 lata od śmierci twórcy lub od daty pierwszego rozpowszechnienia, jeśli program był, udostępniony przez inną osobę lub firmę (w domyśle legalnie rozpowszechniony). Gry, które spełniają te warunki jeszcze nie istnieją....

Nie mając nośnika, bądź licencji elektronicznej, każde użytkowanie programu komputerowego jest ... złe. Można by się odwołać do polskiego przypadku - tzw. Dzieła osieroconego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%82o_osierocone#Prawo_polskie ale nijak to nawiązuje do gier.

Problem emulacja jako przyszłość. Jako, że od ostatniego posta w tym temacie sporo minęło, wiemy jak teraz jest - mogę się mądrować ;)

Moim zdaniem emulacja przeżyła swojego rodzaju ewolucję. Zauważcie - w sieci pojawiło się dużo serwisów umożliwiających legalne granie w starsze gry, można je sobie też ściągać w store'ach telefonów. Na współczesne konsole wychodzi dużo kompilacji gier na stare systemy.

W zasadzie nic nie usprawiedliwia już braku możliwości - takie ściągnięcie np emu PSXa, biosu do niego i wypalenie gry na CD z obrazu z internetu - nie jest niczym usprawiedliwione. Można bez przerwy mówić - kwestie finansowe - ale zakładamy, że gry to towar dodatkowy, tak jak fajki, wódka, bilet do kina.

Ale wracając - granie w klasyki już tak dojrzało, i będzie jeszcze lepiej, aż emulacja jako proces znany nam przez ostatnie lata zmienia swoją formę. I nie ukrywając dużo w tym było względów komercyjno-handlowych. Ale czy to złe rozwiązanie?