Konsola vs. kobieta

Zaczęty przez Atr3ju, Grudzień 24, 2017, 13:10

Poprzedni wątek - Następny wątek

Atr3ju

Jakoś ostatnio nasilił się ten pojedynek u mnie w domu po tym jak codziennie majstrowałem przy xboxie sprawdzając wiele rzeczy po kilkanaście razy, na dodatek kilka szpili przedświątecznych telewizor był praktycznie 80 % zajęty przeze mnie :) a wiadomo jak ktoś przyjdzie z pracy to chce przy obiedzie sobie pojeść przed TV i tu zaczyna się walka.

Osobiście ubolewam nad tym że jest tylko 1 TV w domu, nie mam takiej możliwości że pójdę sobie do drugiego pokoju i tam na spokojnie pogram, do tego zmierzła kobieta która wiecznie mi powtarza "Dla Ciebie to najważniejsze są tylko gry" ale co zrobić panowie, nie pije nie pale jakiś nałóg trza mieć prawda :D Wiele razy jej powtarzam że niech się cieszy że ma takiego bo inny to zamiast zajmować się grami to chodziłby z kumplami na piwo czy gdziekolwiek. Denerwujące jest również przechodzenie przed TV w lewo (do stolika) a później w prawo. Już kilka razy jej powtarzałem że jak chce przejść to niech poczeka na odpowiedni moment kiedy nie będę robił czegoś co wymaga skilla czy skupienia :D Po kilku większych perswazjach zrozumiała i teraz zwyczajnie jak chce przejść przed TV to albo mówi że idzie albo poczeka. Kolejny problem powstaje kiedy chce nagrać odcinek na jutuba, muszę rozwinąć kabel do dźwięku, ustawić smartfona, ustawić lampę, zajmuje to jakieś 15 minut. Przeszkadzało jej to na początku, teraz już nic nie ględzi. Następny problem to głos z TV, że za głośno itp. Jestem już w posiadaniu transmitera jack na bluetooth i tylko brakuje mi słuchawek ale nie zawsze lubię grać w słuchawkach. Najbardziej lubię grać gdy jej nie ma w domu co zdarza się w zależności od jej zmian pracy różnie (na 8, na 9 i na 10), czasami o 16 załączę gre i za godzine przychodzi zmierzła baba. Jakiś konsensus trzeba znaleźć.

Czasami są dni że nie gram wcale a czasami lubię pograć 3 - 4 godzinki nawet, zabawa z kablami a jest ich już dużo, do tego laptop + 4 konsole (5 w drodze), żonglowanie pendrivami czy hdd, sprawdzanie gier, lutowanie więc jest co robić. Na moje szczęście nie jestem kolekcjonerem tylko piratem i moje gry nie zajmują dużo miejsca. To moje zajęcie i hobby więc zajmuje się tym jak każdy.

Czasami myślę że fajnie byłoby mieć dziewczynę, żonę (gejmerkę ? :D) z którą można podyskutować o grze (coś jak u NRGeeka który dał poprowadzić żonie jeden odcinek czy z kanałem GRYzonie). Niestety moja jest totalnie uodporniona na wszelakie gry po za pegasusem na którym grała 20 lat temu i na gry na smartfona. Gra tylko we swoje farmy, miasteczka, kolorowe kulki na smartfonie.

Jak ta wojna wygląda u Was ?

Quake96

Ja co prawda dopiero szykuję się do stałego zamieszkania ze swoją lubą, ale mimo to mogę coś powiedzieć.

U mnie jest o tyle prościej, że ja mimo posiadania TV, nie mam żadnej telewizji (nawet naziemnej), a moja pani zadowala się oglądaniem swoich pierdół i seriali w internecie, więc telewizor mam praktycznie na wyłączność. Gorzej z faktem swobodnego korzystania z dobrodziejstwa konsolowego gamingu, bo wiadomo jak to z kobietami. Jak chcesz usiąść do gry na dłuższą chwilę, to już znajduje Ci tysiąc innych zajęć, z oglądaniem jej durnych seriali na czele :P

Na szczęście ja jakoś staram się przed tym wzbraniać i kiedy mogę sobie pozwolić na chwilę przy konsoli to po prostu to robię :) Zobaczymy jak to będzie wyglądać na dłuższą metę.

Stall

@UP Opowiadając o wspólnym życiu z kobietą, jednocześnie mieszkając nadal z rodzicami, to tak jakbyś nigdy nie jadąc pociągiem zaczął opowiadać o wrażeniach z jazdy bo kupiłeś już bilet. Just saying.

Quake96

Cytat: Stall w Grudzień 24, 2017, 18:22
@UP Opowiadając o wspólnym życiu z kobietą, jednocześnie mieszkając nadal z rodzicami, to tak jakbyś nigdy nie jadąc pociągiem zaczął opowiadać o wrażeniach z jazdy bo kupiłeś już bilet. Just saying.

Nie mogę się do końca zgodzić w moim przypadku, ale okej ;)

Aris


Pawel100686

#5
Spokojnie panowie, sama kobieta to jest jakiś duży problem z nią się zawsze można jakoś dogadać , ja jestem ze swoją 11 lat, 6 lat po ślubie , wychowujemy razem dwóch synów i tu właśnie wkrada się prawdziwa logistyka, żeby przy młodej żonie ,  dwóch synach ,starszego zajęciach w  szkółce piłkarskiej i relacjach na linii ojciec -syn, młodszego bilansach ,szczepionkach , ząbkowaniu ,kolkach i nie przespanych nocach, jeszcze czas na swoje zabawki się znajdzie , spokojnie jeszcze dużo przed wami ,ale pamiętajcie moc jest po naszej stronie

retron67

dobry temat :D moja luba 10 lat w tył,to nawet grała ze mną w Super Froga na Amidze,też miałem 1 room dawno temu więc rozumiem twój teraźniejszy problem,walka o M jak M czy partyjka w SF2 CE na sticku przed nocką ;D teraz mam trochę więcej pokoi,ale i tak jest gęganie i sapanie...gdy przez przypadek zobaczyła kwotę ile wydałem na gry w listopadzie na aledrogo (taa nie wylogowałem się ja głupi... ;D) po prostu baby są jakieś inne ino chyba Last Gamer naprawdę trafił ;)

JAPONIEC

Jestem w związku z kobietą, która nie interesuje się grami. Ba, nie ma z nimi kontaktu od ponad 20-lat (wówczas naprzemiennie królowało w polskich domach podrobione Atari 2600 i Pegasus). Mamy w mieszkaniu cztery telewizory, tylko do jednego jest podpięta telewizja. Nie mamy żadnego problemu.

Przynajmniej raz na dwa tygodnie przylatuje do mnie duża paczka retro gratów, siadam sobie na uboczu i czyszczę wszystkie retro gry/sprzęty. Praktycznie dzień w dzień, wracając z roboty, przynoszę nowe gry na PS4/XBO (zamawiam do pracy z wygody). Partnerka wie ile wydaję na to pieniędzy (wystarczy wejść na allegro, czy do jakiegokolwiek sklepu i wiadomo) - w skali miesiąca są to dość duże dla typowego polaka kwoty. Czy robi mi z tego tytułu problemy? Nie.

Może dlatego, że na początku naszej znajomości zakomunikowałem, że jednym z moich hobby są gry wideo. Może dlatego, że finansując te hobby, nie zaniedbuję innych ważnych rzeczy. Może dlatego, że moje hobby wiąże się z moim życiem zawodowym.

Jako człowiek w okolicach 30-tki może niewiele mogę o życiu powiedzieć, ale przebrnąłem przez różne związki i gry wideo nigdy nie były problemem. Jeśli kiedykolwiek spotykałem się z próbą położenia na moim stylu bycia jakiegokolwiek nacisku to rozpoczynałem poważną rozmowę. Na szczęście nigdy nie musiałem rozmawiać o grach wideo :). Życzę Wam wszystkim podobnych przeżyć.

Kubaaaa

 :D :D :D :D  co do tematu, to z moją kobieta jestem 6 lat, a od jakichś 4 zbieram kolejne pudełka na półkę. Nigdy nie robiła mi o to żadnych problemów (mieszkamy razem 3 lata), wie ile wydaje, sama od czasu do czasu kupi mi coś do kolekcji. Zdarzało jej się zagrać ze mną np. w Little Big Planet czy House of the Dead ale poza tym nie interesuje się zupełnie grami prócz okazjonalnego grania w The Sims :) odpukać w niemalowane wszystko się układa i oby tak zostało, szczególnie zważywszy na moje dalsze plany co do naszej dwójki ;)

G-R-Z-E-C-H

Gry idą z nami w pakiecie. Moja żona w 100% to rozumie i nie robi problemów. Wiadomo, we wszystkim trzeba mieć umiar, ale myślę że jeśli tylko nie zacznę zaniedbywać Jej czy też jakichś ważnych aspektów wspólnego życia, sielanka będzie trwać nadal.

adikropkaer

U mnie w tej kwestii dobrze. Mamy wspólnego PSXa, gry na niego też kupujemy razem, czasem w ramach wspólnych prezentów, bądź tak po prostu. Gramy razem także na ps2, wspólne wypady do pubu z konsolami. Już pomijam kwestię, że na pc gra czasami więcej ode mnie, i podbiera mi psp :)

hankie

Oj, że pominąłem ten temat???
Odnośnie tego mam natłok myśli, ale ograniczę wywód do i tak zbyt (znając życie) dużego minimum ;)

Wiadomo, jak się mieszkało w macierzy jeszcze a z dziewczynami człowiek miał niecodzienny kontakt to miał większą część czasu wolnego dla siebie i to jeszcze wolną od jakichkolwiek komentarzy. Dopiero wspólne lokum i szara codzienność są ostateczną weryfikacją ;)

Od zeszłego roku dopiero w tej kwestii nastał ład i jest tak, jak mi się wydaje, powinno być. Jestem w miarę zdrowym na umyśle człowiekiem i moim zdaniem (i też jakby nie patrzeć - wymagam też tego od innych), że jeśli hobby czy pasja jest nieszkodliwa dla siebie i otoczenia oraz nie powoduje patologii to powinno ono być akceptowane. Wokół ład, wszyscy zdrowi, braków nie ma - róbta co chceta.

Moja luba wie, że lubię tematy growe. Opowiadam czasem jej o jakichś przypadkach, grach, pokazuje jej moje skarby. Z dumą słucham jak mi mówi – 'to takie stare, a nie wygląda' ? Opowiadam jej też obejrzane filmy, przeczytane książki post-apo, opowiadam o odniesieniach. Mimo, że nie jest to jej konik, to słucha – nawet kontynuuje, nie uważa niczego za bezsensowne. Ale to działa w dwie strony – pokazuje mi swoje książki, oglądamy komedie romantyczne, przeglądamy projekty mieszkań, pomagam jej w kuchni jeśli chodzi o nowo znalezione w necie przepisy.

Co prawda, już rzadko są dzikie maratony growe przez całą noc (aż dwa przez okres około 5 lat), nie zarywam też popołudni w RPGach (może też już że starocie, które lubiłem nie są zbyt kontynuowane), nie grzebię w klamotach całymi dniami. Ale taka kolej rzeczy ? Grunt to, to że obydwoje szanujemy swoje zainteresowania i przy obecnym zdrowym rozsądku będzie tak dalej. [Ale cukierkowo – rzygam tęczą ?]

Yuki

#12
Z moją Ewą mieszkam od 25 i pół miesiąca, czyli ponad 2 lata, a jesteśmy ze sobą 5 lat.
Jako że miała córkę przed poznaniem mnie, to będąc razem, mamy córkę Klaudię lat praktycznie 11.

Założenie było proste, najlepiej 3 pokojowe mieszkanie, jeden pokoj dziecka, drugi Ewo-Salon i trzeci Łukaszowo-Growo/Magazynowy.

Jednakże założenia zmianą ulegają, bo zmieniają je cele życiowe. Z Ewą w maju spodziewamy się Anastazji, więc pierwsze 2-3 lata bedą ok, bo łóżeczko zostało zaplanowane w Ewo-Salonie przy naszym łóżku. Niemniej...po 2-3 latach mały brzdąc zajmie pokój Klaudii a Klaudia pójdzie do pokoju Łukaszo-Growo/Magazynowego, co będzie wiązało się z podziałem. Jako że pokój ten jest 2 i pół razy większy od pokoju dziecka, to będzie tam także miejsce na moje Neo Geo, inne konsole i szpargały pracownicze...ciuchy pójdą do Ewo-Salonu.

Tak więc, czy Ewa ma problem z tym co kupuje, ile wydaje i wpływa jakoś na moją chorobę umysłową ? No jakże by mogła...po raz gry to moja praca, po dwa pasja i po trzy choroba. A jak nastał przewrót wszystkiego na Neo Geo...to z początku miała wrażenie, ze przy cenach ma jakies przywidzenia (jak pierwszy raz zobaczyła zaciętą licytacje na Ebay).

Nie mam innych uzależnień, nie pije i nie palę także. Na wypad z dzieckiem do kina, na wspinaczke, treningi karate czy w góry jest. W rachunkach zadłuzenia nie ma i wszystko terminowo jest regulowane. Za jedzenie nie odpowiadam, bo to z góry określone i jest obowiązkiem Ewy.

Także czasem spojrzy znużona co tam znów kupuje...
Zapyta co tam znów kupiłem...
Obejrzy zemna jakis Gameroom czy kolekcje kogoś na YT wieczorem przed spaniem...
Gra na telefonie w pierdolowate klocki...nic innego ją nie interesuje...

A czy miałbym jakies opory, zeby sprzedać cos w przypadku poważnych problemow finansowych czy zdrowotnych kogos bliskiego ? Nie, pasja i hobby sa ważne, ale Zdrowie i Stabilnosc finansowa pozbawiona zadłuzeń jest ważniejsza.
Jednakze zajmując sie grami zawodowo, mam tego takie ilosci, ze naprawde musialby byc hardkor, zebym dotarł do elementów mojej kolekcji.


Takze kobieta nie ma problemu z moją chorobą, bo nie jest ona szkodliwa, więc nie ma powodów do zmartwień :)