Kiedy pasja wychodzi z człowieka - o emeryturze gracza

Zaczęty przez Angrama, Marzec 08, 2016, 09:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

Angrama

Czy jestem jedyną osobą z której wyszła chęć do grania? Czy tak jest w jakiś sposób korzystnie(nie grać)? Pad pozostawiony już na zawsze, a może potrzeba wróci jak bumerang za jakiś czas?

Schemat u mnie wyglądał tak: granie->granie z bratankami->granie z nimi jako forma spędzania czasu->szukanie jakiejkolwiek innej formy (przede wszystkim aktywność na zewnątrz, dzieciaki teraz nie mają takich automatyzmów żeby np. poharatać w gałę w sobotę rano, dlatego wójek motywator przydaje się). Rynek gier obecnych to straszna kupa. Te gry do mnie nie trafiają. Na szaraku przez te lata zagrałem we wszystko co mogłoby mi się spodobać. Liznąłem inne platformy. Po prostu nie. Nie da się odnaleźć dzisiaj; wytwory gropodobne są takie płytkie, nastawione na używanie jednego klawisza, nawet nie dadzą graczowi poukładać rzeczy w plecaku! bo gra robi za nas. Platformówki od jakichś 15 lat nie żyją. Przykre czasy pod tym względem.

Manifesto

Nie chcę tutaj wypowiadać się w tonie - "stare jest lepsze", bo nie o to chyba chodzi autorowi. Jednak trudno nie przyznać racji, odnośnie kondycji dzisiejszych tytułów. To, że gry ulegają uproszczeniu jest faktem i niestety taki jest trend produkcyjno - wydawniczy. Ludzie podniecają się takim Uncharted, a do mnie formuła tej gry kompletnie nie trafiała, ta gra jest tak prosta w swojej koncepcji, że aż strach. Zagadki to jakieś nieporozumienie, w porównaniu do stareńkiego Tomb Raidera z 1996 roku wypadają tak blado jak Eskimos przy Aborygenie. Podobna sprawa jest z Final Fantasy XIII, która to gra jest prosta jak budowa cepa z mizerną (w porównaniu do poprzednich odsłon, zwłaszcza tych na PSX) fabułą i prostacką mechaniką (tutaj tekst o wciskaniu jednego przycisku jest jak najbardziej prawdziwy). Nie ograłem za dużo gier na PS3 czy Xboxie 360, ale patrząc na tytuły dostępne na te konsole mam wrażenie, że to kompletnie nie moja bajka. Gdzie prześwietne jRPG czy horrory? Gdzie cudowne platformówki? Może znalazłyby się jaskółki wiosny nie czyniące, ale ile by ich było?

W swoim życiu miałem potężny okres bez grania (lata 1997-2002), powróciłem do gier, jednak nie do nowych tytułów ale właśnie do tych retro - bardziej trafiają w mój gust. Teraz przymierzam się do kupna konsoli N Wii i mam nadzieję, że jednak odmieni moje spojrzenie na nowsze gry, bo jeśli Wii tego nie uczyni, to wątpię, czy kiedykolwiek tknę prostackie tytuły z innych, współczesnych platform.

bms

Wydawcy są nastawieni na masówkę. Nie mogą zrobić nic ambitnego, bo $$ nie będzie się zgadzać, pomimo że gra dostanie 10/10. Pamiętam jak odpaliłem Demon's Souls. To był powrót do starej szkoły. Nie ma fabuły, jak cię zabiją to wracasz do początku :) Ogólna surowość. Niestety kolejne części są uproszczone, co zabiło tą grę.
Z drugiej strony jeśli się gra 25 lat to już ciężko cię zaskoczyć. Zazwyczaj wykorzystywane są stare patenty w odświeżonej formie. Nowe pokolenie graczy jest zachwycone, ale ja sobie myślę "neeh to już było...".

Ja mile zaskoczyłem się Wii. Kupiłem niedawno tą konsolę, wcześniej nie mając z nią styczności. Odnalazłem w niej tą innowacyjność. Coś czego wcześniej na żadnej konsoli i w żadnej grze nie widziałem. Legend of Zelda: Skyward Sword, Mario Galaxy,  Donkey Kong Country Returns... itd. Wszystkie 10/10, a takie gry często się nie zdarzają.

Wagabunga

#3
Nie chcę tutaj siać fermentu, dyskusje stare vs nowe i tak kończą się zawsze tym samym, część graczy się zgodzi zarzucając nowym grom prostotę, inni z kolei stwierdzą, że wszystko się zmienia, czasy się zmieniają, człowiek się zmienia, a nowe gry wcale nie są gorsze, że to starzy gracze tęsknią za młodością etcetera. Mimo wszystko trudno nie zauważyć tego że do gier wkradła się olbrzymia prostota. I z każdym rokiem ona postępuje. Całkiem niedawno miałem przyjemność(?) obcować z nową odsłoną Tomb Raidera (ta z 2013 roku). Reebot totalny. Naprawdę, nóż się w kieszeni otwiera co oni zrobili z gameplayu. Prowadzenie za rączkę i prostota tych gier jest porażająca. To bardziej przypomina Uncharted niż starego klasycznego TR. W startych częściach trzeba było się sporo nagłówkować, zagadki były trudne i wymagające. Czy graczom dzisiaj nie chce się ruszyć głową? Wolą wciskać przyciski na padzie i oglądać jak gra sama się przechodzi? Pomijam tytuły nastawione typowo na akcję, ale ludzie, TR zawsze kojarzył się z grą logiczno - przygodową czyli zagadkami, a nie z jakąś "survival - strzelanką"! Sorry, ale gry idą ku prostocie, zarówno gameplayowej jak i fabularnej, to widać na każdym kroku. Są wyjątki jak wspomniał Manifesto, ale sorry, one tylko potwierdzają regułę.

Cytat: bms w Marzec 08, 2016, 11:01
Wydawcy są nastawieni na masówkę. Nie mogą zrobić nic ambitnego, bo $$ nie będzie się zgadzać, pomimo że gra dostanie 10/10. Pamiętam jak odpaliłem Demon's Souls. To był powrót do starej szkoły. Nie ma fabuły, jak cię zabiją to wracasz do początku :) Ogólna surowość. Niestety kolejne części są uproszczone, co zabiło tą grę.

Akurat brak fabuły to nie jest zaleta. Może ta gra naśladuje oldschool, i tutaj mamy usprawiedliwienie ale własnie brak takich pamiętnych historii jest zmorą dzisiejszych gier. Ile jest tytułów na PS3, Wii czy Xboxa, których fabułę będziemy wspominać przez lata jak np. Xenogears, Chrono Cross, Final Fantasy Tactics? Z Final Fantasy VII chcą zrobić tasiemca serialowego, gdzie tu logika? Czy nikt nie przejmuje się tym, że wydanie gry w takiej formie to zabójstwo dla fabuły?
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

bms

Dorzucę jeszcze dwa grosze w kwestii fabuły. The Last of Us - ta gra ma się czym pochwalić i nie jest taka stara, pomimo że zajeżdża Uncharted'em. Na poziomie "grounded" jest także wyzwaniem.

Lothar

Musisz sobie postawić pytanie- czy to gry Cię znudziły czy to Ty się zmieniłeś? Nie wierzę w to że wśród gier retro nie znalazłbyś tytułów które by Cię wciągnęły. Skoro nowe gry są takie banalne skup się na tyxch starych, jak my :) A może po prostu potrzebujesz czasu na odpoczynek od grania? Po co na siłę się męczyć? Chęć grania prawdopodobnie wróci, prędzej czy później . Proponuję nową platformę do gier (może wspomniane Wii?) a nuż pomże.

Janusz

Kiedy pasja wychodzi z człowieka? - czasami kiedy dorasta, czasami kiedy znajduje nową bardziej ekscytującą pasję, czasami kiedy po prostu nie ma czasu na coś co mógł spokojnie robić gdy go miał. Jak z wieloma rzeczami z wiekiem często zmienia się perspektywa. Miałem okres gdy przestałem grać właśnie z braku czasu i innych zajęć, teraz niby gram ale wcale nie często. Niemniej już się z tym pogodziłem, że raczej dawne lata kiedy człowiek grał od świtu do wieczora minęły i nie wrócą jak już to będzie gorzej, ale i tak póki co na emeryturę nie zamierzam przechodzić.

Co do poziomu trudności, to już się gdzieś wypowiadałem, że faktycznie obecnie pod tym względem jest marnie. Sytuację nieraz ratują np. trofea i próba zdobycia wszystkiego w grze, ale czasami i to jest dość proste do ogarnięcia. Jest to duży minus, ale ma to też swoje plusy. Jak wspomniałem nie mam czasu katować jednej gry po kilka godzin bez przerwy i to nie te czasy, w których pegasus nieraz dwa dni i był włączony na zasilaczu byle ukończyć jakąś grę. Wiadomo satysfakcja większa, ale też trzeba sobie zadać pytanie czy to aby może w przeszłości te gry nie były po prostu za trudne i teraz nam się krzywda widzi? Wydaje mi się, że PSX i PS2 pod tym względem miał najbardziej wyważony chyba poziom trudności. Teraz z racji braku czasu doceniam że w nowszych grach mogę zapisać sobie w każdym momencie stan gry, liczyć na podpowiedzi nieraz choć nie trawię prowadzenia za rączkę i takiego namolnego podpowiadania. Niemniej do trudnych gier z dawnych lat też nie mam nerwów chyba. Ostatnio drugi raz odpaliłem Raymana i po raz drugi skapitulowałem i to na początkowych misjach.

SALADYN

Zmęczenie materiału u gracza to jest norma. Sam miałem już dwa takie etapy w życiu kiedy rzucałem granie z różnych powodów, pasja jednak wracała i okazywało się że po prostu musiałem odpocząć, naładować baterie ale mimo wszystko wracałem. Nie wiem jak będzie w twoim przypadku, Angrama ale mogę ci dać jedną radę, idź z prądem. Nie chce ci się grać, nie graj. Jeśli pasja ma wrócić to to po prostu zrobi w najmniej spodziewanym momencie, wtedy też idź z prądem bo może sie okazać że wrócisz do gry z zdwojoną siłą.

Kwestia stare/nowe gry to temat rzeka. Fakt jest taki że gry stały się kolejnym medium w popkulturze i jak film czy muzyka podlegają zmianom. Kiedyś samograje nie miały racji bytu tylko dlatego że gry poza gameplayem nie miały zbyt wiele do zaoferowania. Teraz tworzy się całe uniwersa, nieraz sagi w dobrodziejstwach nowoczesnej technologi (wizualia, rozmach, przystępność). Gry się zmieniły i muszą się zmienić także gracze bo w przeciwnym wypadku albo będą zmuszeni do zajęcia nisz albo rezygnacji z hobby.

A serie Uncharted to wy szanujcie, to świetne gry przygodowe o ile ktoś szuka w niej rozrywki a nie potrzeby przeżycia katharis czy materiału na prace magisterską. O to się w sumie rozbijają dylematy dzisiejszych graczy. Mają wyolbrzymione mniemanie co do swojego hobby które dodatkowo podpierają masą sentymentu i nostalgii z dzieciństwa. Nie tędy droga.

Lothar

A owszem, gry się zmieniły, stają się coraz ładniejsze i głupsze zarazem. Z każdą następną generacją mamy coraz mniej wymagające tytuły owinięte w ładny papierek. Uncharted? Może dla kogoś to świetna gra, ale dla mnie jest ona prymitywna i łatwa.  Stare Tomb Raidery to przy niej gry dla inteligentów.
A co do" mniemania o swoim hobby" to uważam że jest to opinia bardzo przesadzona. Rozumiem że obecni gracze to głównie casuale, ale czemu Ci bardziej ambitni mają przez to "cierpieć"? Ja po prostu chcę gier które nie traktują mnie jak gówniarza. Podany przykład Demon's Soul jest idealny, ale ile jest takich tytułów?

SALADYN

Mamy chyba całkiem różne pojęcia prymitywnej gry. Uncharted to idealny mariaż fabuły, gameplayu i akcji w świetnym klimacie filmu przygodowo-awanturniczego. Tomb Raidery tak naprawdę niewiele różniły się od przygód Drake'a, nawet wspominanie przez ciebie zagadki w obu grach są podobne gdyby sprowadzić je do streszczenia (przestaw dźwignie, poukładaj posążki, powciskaj odpowiednie płyty). Różnica polega na tym że w Uncharted twórcy skroili puzzle na miarę możliwości każdego gracza i nie pozwoliliby sobie na zagadkę w której można się zaciąć na amen, wystarczyło tylko dodać nieco inna mechanikę plus ewentualne podpowiedzi. Poza tym poziom trudności w dzisiejszych grach możesz dowolnie modyfikować, w Uncharted możesz wyłączyć podpowiedzi i zacząć grę na Hard, w innych grach podobnie.

gumislav

Kiedy poszedłem na studia niemal zupełnie straciłem zainteresowanie grami. Wobec emocji i różnorodności, jakie mogłem odnaleźć w książkach i codziennym świecie dookoła mnie, gry wydawały mi się już bezpłciowe, naciągane, brzydkie. Po latach zrozumiałem, że granie w czasach bez Internetu  stanowiło dla nastolatków takich jak ja swoistą symulację interesującego i emocjonującego świata, którego nie można było znaleźć poza ekranem.
Po latach natrafiłem na emulatory i zrozumiałem, że stare gry to moje klimaty. Gry, które nie starają się niczego naśladować, a raczej same tworzą różne fantastyczne, niemożliwe i zabawne światy. Gry stawiające na koordynację psychofizyczną i kombinowanie. Po czasie moje podejście do tematu zmieniło się też z czysto rozrywkowego na analityczny i historyczny – uwielbiam porównywać techniki programistyczne w grach i moce konsol między generacjami. Tym samym po niemal 10 latach od zakończenia codziennego maniakalnego grania wypełnionego pasją maniakalne zamiłowanie wróciło znowu, z tym że ma ono obecnie zupełnie inny charakter.
Z graniem jest jak z alkoholizmem – człowieka może wyjść z grania, ale granie nigdy nie wyjdzie z człowieka i jest duże prawdopodobieństwo, że wróci w najmniej spodziewanym momencie.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Manifesto

 
Cytat: SALADYNPoza tym poziom trudności w dzisiejszych grach możesz dowolnie modyfikować, w Uncharted możesz wyłączyć podpowiedzi i zacząć grę na Hard, w innych grach podobnie.

Owszem, ale nie zmienisz w ten sposób poziomu skomplikowania gry, a właśnie o tym rozmawiamy. Bo samym ustawieniem poziomu trudności na "hard" nie sprawisz, że będzie bardziej wymagająca i oferująca trudniejsze zagadki.

Uważam, że jest sporo racji w tym co napisał Lothar. Uncharted jest jedną z niewielu gier jakie ukończyłem na PS3 i uważam, że zagadki w grze są prymitywne i nijak się mają do poziomu skomplikowania na przykład pierwszego Tomb Raidera. Może pod względem koncepcji są podobne, ale poziom ich skomplikowania w obydwu tytułach to niebo a ziemia. Nie twierdzę że to słaba gra, ale powiedzmy sobie szczerze -do najtrudniejszych nie należy. Po prostu twórcy dostosowali jej poziom trudności do wymagań dzisiejszego, casualowego gracza.
Dalej - również uważam, że gry stają się pod względem gameplayu coraz bardziej prymitywne i efekciarskie. Za cholerę nie potrafię sobie wyobrazić, aby dzisiaj wzięcie miały przygodówki point&clink z lat 90 typu Secret of Monkey Island czy Discworld. Zagadki w nich były prawdziwym wyzwaniem, a dzisiejszy przeciętny gracz nawet tych tytułów by nie powąchał. Powiedzmy sobie szczerze - dzisiejsze produkcje wymagają od gracza coraz rzadszego używania szarych komórek. Czy to źle? Zależy co kto lubi. Osobiście lubię posiedzieć przy trudnej i wymagającej grze, ukończyć taką Alundrę bez zaglądania do faqsów, i mieć satysfakcję z jej samodzielnego przejścia. Ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu graczy gry to przede wszystkim aspekt zręcznościowy i efektowność audiowizualna.

Draif

Po raz kolejny muszę się nie zgodzić z tym stare jest lepsze. Potrzeba wymagającej platformówki polecam super meat boy'a oraz Rogue Legacy (połączenie platformówki oraz roguelika i trochę dark souls - nie uwierzę, że ktoś po zabiciu Neo bossów nazwie tą grę łatwą). Ciekawej fabuły ? To może któryś z Bioshocków ? Ciekawej skradanki ? Mamy Dishonored (może jest dość prosta oraz odtwórcza względem Thiefa - ale na konsolach takiego czegoś nie było, a do tego wprowadza kilka całkiem niezłych autorskich pomysłów). Horroru ? Może SOMA ? Izometryczny RPG ? Pillars of Eternity itd. Te gry wcale nie są gorsze od swoich poprzedników, a nie raz mają nawet wiele nowych innowacyjnych pomysłów. Poza tym trzeba zauważyć, że wiele starszych gier było po prostu krótkie - znaczy jak już się wiedziało co i jak. Dzisiejsze za to mają więcej zawartości, ale za to są łatwiejsze. Czasem uważam to za dobrą zmianę czasem nie. Swoją drogą te dyskusje zawsze sprowadzają się do tytułów AAA+, a pomijają gry Indie. A to właśnie one teraz są źródłem pomysłów, a także nowatorskich rozwiązań.

Janusz

Określenie serii Uncharted epitetem "prymitywna" jest bardzo krzywdzące bo z tego co wiem jest to jedna z najlepszych współczesnych serii gier na konsole. To, że poziom trudności jest jaki jest wynika jak napisał Manifesto nie z prymitywności rozwiązań, ale dostosowania jej do obecnych mas graczy, którzy o sprzedaży tytułów AAA decydują. I tak jak tych graczy bym nigdy nie określił tym, że są prymitywni, tak samo bym nie zrobił w stosunku do gry. Owszem Uncharted jest proste, a zagadki dość banalne, ale przecież to nie jest gra logiczna. Akurat w tym przypadku mamy do czynienia wręcz z interaktywnym filmem, więc jestem w stanie że zagadki potraktowano po macoszemu, choć oczywiście życzyłbym sobie żeby były trudniejsze. Niemniej idąc tym tokiem rozumowania musiałbym epitetem prymitywna nazwać większość gier na PS3 jakie do tej pory przeszedłem poczynając od serii God of War, poprzez Diablo III, a kończąc na GTA V, które nie sprawiły mi żadnych problemów. To że gra jest prosta nie oznacza że jest prymitywna. Obecnie większość graczy skupia się chyba na czymś innym, za czym podążają wydawcy. Nie mam obycia w nowościach, ale jak ktoś szuka wymagających gier to może pomyśleć o trofeach, czy wreszcie indykach, gdzie ich pełno. Każdy coś znajdzie. Proporcje są jakie są i na nie wpływu nie mamy.

Mitsu

Myśle ze trafiliśmy na fajny okres w historii bo akurat w trakcie naszej młodości gry bardzo sie rozwinęły i zaczęły ewoluować. W czasach gdy animacje 3d były tylko praktycznie w grach , nie było filmów animowanych, ewentualnie mozna było poczytać komiks lub oglądać anime, (przede wszystkim nie było internetu) człowiek chłonął niesamowicie każda formę rozrywki elektronicznej. A ta była serwowana głownie przez konsole i automaty a następnie PC. To skutkowało tym ze ludzie zachłysnęli sie grami i maniaczyli do oporu. Ponoć czasy pegazusa to setki tysięcy sprzedanych konsol i złote czasy dla Polskiego grania. Dlatego podchodzimy do gier z taka pasja. Bo wtedy to był szał. Człowiek chciał zagrać we wszystko, spróbować czegoś nowego, twórcy wymyślali nowe koncepcje... Teraz mamy czasy gdzie dla młodych gry to norma. Jest pełno filmów animowanych, kreskówek , mnóstwo konsol, gry na telefon, tablet, przeglądarkowe, mmo itd. Teraz sie inaczej podchodzi do tematu. Kupujesz przechodzisz i kupujesz następna. Nie ma czasu na główkowanie, odkrywanie sekretów itd. Jeśli chcesz to i tak sobie wszystko podglądniesz na necie. Kiedys była 1 gra ma konsoli męczona miesiącami i radochę dawało odkrywanie wszystkiego. Dlatego teraz jest tak trudno grac spokojnie w 1 grę i to jeszcze stara która nas frustruje poziomem trudności czy monotonnoscia. W czasie gdy nie gramy jesteśmy bombardowani mnóstwem innych przekazów o grach i innych rozrywkach które nas odciągają. Czy pasja uchodzi z człowieka ? Wiadomo ze człowiek z wiekiem zaczyna myślec o poważniejszych rzeczach, ale jak juz sie dorobi tego co chce i będzie chciał miło spędzić czas to pewnie wróci do swojej pasji. Myśle ze pasje trzeba pielęgnować i mieć pare swoich zasad by nie wpaść w frustracje czy znudzenie.