The Legend of Zelda - wątek ogólny o serii

Zaczęty przez alf, Czerwiec 08, 2021, 22:03

Poprzedni wątek - Następny wątek

alf

Dostąpiłem zaszczytu, by stworzyć ogólny watek o jakże niesamowitej serii The Legend of Zelda  O:-)

Z tego miejsca wzywam wszystkich fanów serii, a także ludzi którzy grali choć w jedną odsłonę.
Najsampierw oczekuję, że każdy z Was ujawni w której odsłon grał, która jest jego ulubioną i dlaczego.

Ja zacznę.
Otóż moja przygoda z serią zaczeła się jeszcze na Game Boy Color, do którego dostałem oryginalną grę A Link's Awakening. Niestety gra była po niemiecku więc moja przygoda właściwie skończyła się po kilku chwilach  :P co zrobiło na mnie wrażenie, to to że gra wydaje się być rozbudowana jak na możliwości Game Boya, do tego miała ładną kolorową grafikę. Niestety bariera językowa była dla młodego mnie nie do przeskoczenia. Po tym krótkim epizodzie, właściwie miałem przerwę od Zeldy na 6 lat, aż do chwili gdy gdy kupiłem GameCube i w moje ręce wpadł...

... Starfox Adventure  O0
Tak tak, to od niego się zaczeło. Kto nie grał ten nie wie, że ta gra dostała formułę przygody i zagadek bardzo zbliżoną do Zeldy. Sposób sterowania i niektóre bronie (np. wybuchające rośliny) to żywcem wzięte elementy z potyczek Linka. Tytuł generalnie mnie oczarował swoją mechaniką (wymagające ruszenia mózgownicą zagadki / dungeony jak to w Zeldach) ale wymyślony język którym władały dinozaury oraz umiejscowienie akcji na jakiejś planecie w odmętach kosmosu mocno mi nie pasowały. Szukałem więc czegoś podobnego, by w końcu włożyć do Gacka...

...Ocarina of Time.
Od początku mnie pochłoneło, mimo że to był ledwie remaster (graficznie właściwie się nie zmienił względem pierwowzoru) z Nintendo 64, więc jak na możliwości GameCube była to podstarzała gra. Chciałem od niej zacząć, mimo że na Gacku był do wyboru też Wind Waker i Twilight Princess, ponieważ myślałem że Zeldy są ze sobą powiązane i warto zacząć od najstarszej dostępnej na konsoli odsłony.

Magia tej gry polegała na tym, ze niczego podobnego nie doświadczyłem nigdy wcześniej na PlayStation (byłem fanboyem SONY, a Gacek był moją pierwszą stacjonarną konsolą Nintendo). Kto jest fanem Zeldy ten wie, że seria ma to do siebie że nowym może być ciężko się odnaleźć, a stali bywalcy w każdej nowej odsłonie czują się jak ryba w wodzie. Wszystko sprowadza się (przynajmniej dla mnie) do charakterystycznego podejścia do rozgrywki - w każdej niemal odsłonie jesteśmy rzucani w fantatyczny świat z tym samym celem: uratowac księżniczkę z rąk tego złego. By do niej dotrzeć, trzeba (w dużym uproszczeniu) ukończyć serię rozmaitych dungeonów pełnych zagadek do rozwiązania, korzystając z ekwipunku / gadżetów / broni które właściwie w większości są takie same w każdej odsłonie  C:-)

Nowy gracz ma ten problem, że musi nauczyć się z tego wszystkiego korzystać - to było dla mnie największym wyzwaniem z początku. Trzeba być świadomym, że (przynajmniej te klasyczne odsłony) gra nie prowadzi za rączkę - po prostu daje Ci nową broń a Ty robisz z niej użytek. Sporym problemem jest backtracking - ta gra jest tak zbudowana, że przechodząc dungeon po raz pierwszy widzimy miejsca do których nie potrafimy się dostać (przykładowo coś jest bardzo wysoko, albo jakaś ściana jest ukruszona ale za nic w świecie nie można jej w danej chwili zburzyć). Pamiętam jak pieruńsko się denerwowałem i biłem głową w mur, próbując doskoczyć w niedostępne miejsce w którymś z pierwszych dungeonów. Dopiero gdy to siłą rzeczy olałem (a to trochę trwało, bo bywam zawzięty i nie lubie porzucać) to jakież było moje wielkie zdziwienie i fascynacja gdy w późniejszym etapie gry otrzymałem broń, którą skojarzyłem że mogę użyć właśnie w tym wcześniejszym etapie (tylko muszę się cofnąć). Wtedy zakumałem o co w tej grze chodzi i że to jest dla niej specyficzne - do poprzednich dungeonów należy powracać w późniejszych etapach gry by wydobyć z nich wszystko.

Dla jednych będzie to frustrujące (dla mnie na początku było), ale Ci którzy przetrwają i zacznie ich to satysfakcjonować - staną się fanami serii  C:-) (ja już jestem  ^-^)

Ogólnie rzecz biorąc grałem w następujące odsłony:
Link's Awakening (przez kilka minut  :P)
Ocarina of Time (w to grałem naprawdę sporo - najpierw na GameCube, potem na N64 a teraz przymierzam się trzeci raz na 3DS). Problem w tym, że nigdy nie było mi dane tego ukończyć  :-* Grając na Gacku po prostu zrobiłem sobie zbyt dużą przerwę w tej grze a potem było mi zbyt ciężko wrócić (to jest trochę wada tej serii - nie można robić zbyt długich przerw bo zapominasz o co chodziło i co gdzie było). Potem na N64 doszedłem do Water Temple, gdzie utknąłem (jak wiele osób...) i też zrobiłem sobie przerwę bo się lekko wkurzyłem a teraz nie mam możliwości powrotu bo musiałem schować kineskop po przeprowadzce  :-[ (a N64 wygląda bardzo źle na LCD)
Wind Waker - przeszedłem dungeon bodajże w wulkanie i doszedłem do jakiegoś lasu. Porzuciłem jednak ten tytuł i nie czuje do niego mięty, bo styl graficzny niespecjalnie mi się podoba.
Skyward Sword - jedyna gra w serii którą ukończyłem w pełni na Wii. Bardzo mi się podobała. Grałem to jakieś 2 lata  O0 (gra jest bardzo długa, a dodatkowo zrobiłem sobie kilka miesięcy przerwy a potem trudno było wrócić - no ale spiąłem się i się udało!)

Moją najulubieńsza odsłoną pozostaje niezmiennie Ocarina of Time. Głównie z tego względu, że ma bardziej mroczny / dojrzalszy / schizowy klimat niż np. Wind Waker czy Skyward Sword. Na GameCube posiadałem jeszcze Twilight Princess, bo czytałem że to taki ukłon był dla fanów Ocariny i Majory, czyli ludzi którzy cenią bardziej posępne klimaty niż bajkowe światy, ale z braku czasu nigdy tej odsłony nie włączyłem. Jeżeli jest tu ktoś kto grywał w Twilight Princess bardzo prosze o kilka słów na temat jak wiele dobra mnie omineło i czy powinienem żałować że nie grałem  ;)

Rocho

#1
Przeszedłem odsłony z NESa, Snesa i Link's Awakening  DX na Gbc na początku tego stulecia na emulatorze. Snesową i ta z GBC wspominam bardzo miło. Ta z NESa ukończyłem kilka miesięcy temu na gamecube grało się fajnie ale wspierałem się opisem by nigdzie nie zabłądzić.
W zeszłym roku udało się ukończyć Ocarine na gc i to już był konkretna zabawa. Gra bardzo mi się podobała i szybko zacząłem Maskę niestety tak jak szybko zacząłem tak też szybko skończyłem niestety dopadło mnie życie a to jest jednak gra którą najlepiej przechodzić bez dłuższych przerw.

Z tego powodu nie zaczynałem pozostałych 3 odsłon z GC bo wiem, że ciężko mi będzie utrzymać tą ciągłość zabawy

Skończyłem też prawie całe Phantom Hourglass na NDS niestety konsola mi padła totalnie i jakoś tak nie spieszy mi się do powrotu choć gra niesamowicie grywalna.

Największe szanse są na to ukończę pewnie Four Swords Adventures bo ma dobrego coopa i mam z kim grać akurat w ten typ gier.

No i czaję się trochę na Skyward Sword bo bardzo ciekawi mnie ta gra.

A obecnie kończę Beyond Good & Evil HD czyli gra która od strony mechaniki zabawy jest zeldą pełną gębą 😉
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

animare

Również część w którą grałem na początku to Links Awakening (DX). Potem od razu miałem taki hype że kupiłem na GBC Oracle of Ages & Oracle of Seasons gdy jeszcze były w ludzkich pieniądzach. W tych odsłonach jest dopiero backtracking pełną gębą gdyż podróżujemy między porami roku lub latami w grze. Bardzo miło wspominam, jest to poziom moim zdaniem trochę większy niż Link's Awakening gdyż twistów backtrackowych jest trochę więcej, jednakże poziom zagadek itp jest na zbliżonym poziomie.

Kolejna odsłona w którą grałem to Minish Cap na GBA i uważam że z handheldowych odsłon ta jest zdecydowanie najlepsza, mega kolorowa i grywalna, zagadki trudne ale satysfakcjonujące, ciekawe bronie i dungeony. Dodatkowo wyszło fanowskie spolszczenie które było na bardzo fajnym poziomie tak jak te z Pokemonów w tamtych latach.

Na NDS grałem również w Phantom Hourglass, wykorzystanie stylusa i drugiego ekranu jest bardzo ciekawym rozwiązaniem.

Na 3DS grałem trochę w Ocarinę, Majorę oraz Link Between World's, muszę kiedyś do nich wrócić, po krótkiej recenzji @Maniego nabrałem ochoty żeby ukończyć właśnie Betweena.

Aktualnie pogrywam na Switchu w BOTW i jest świetny, zapodaje sobie go krótkimi seriami bo wciąga strasznie i można się zapędzić w głąb mapy. Mam również nowego Link's Awakening ale na razie w ogóle nie przykuł mojej uwagi.

alf

Wow! Rocho! Nie spodziewałem się, że jesteś takim zagorzałym fanem Zeldy!

Jestem pod ogromnym wrażeniem, że zdecydowałeś się ukończyć wersję z NESa. Mój kolega jakoś 2 lata temu to kończył i mówił, że bez opisu nie podchodź. Podpowiedzi w grze są znikome, bardzo ogólne, właściwie większość rzeczy próbujesz wykumać waląc głową w każdy mur. Dlatego ja postanowiłem, że raczej nie będę tykał tej gry, jest już po prostu zbyt archaiczna.

Z tych starszych Zeld, moim małym marzeniem jest zagrać w A Link to the Past, który wyniósł serię na wyżyny i wytyczył Zeldowy standard. Jak mi się uda w końcu zbudować malutki kącik gracza w którym będę mógł postawić kineskop, to wyciągam SNESa i odpalam ten tytuł.

@animare: Oracle of Ages i Oracle of Seasons - zupełnie nie zwróciłem uwagi na istnienie tych odsłon. Były jakieś remake-i tego, czy aby ograć jestem skazany na kupno GameBoya? Tak czy kwak, na razie pozostawiam je w backlogu, lepiej niech nie kuszą. To samo z Minish Capem - zupełnie mnie to omineło, a tu mnie zaskakujesz mówiąc że to prawdopodobnie najlepsza handheldowa odsłona!
Nieładnie robisz pozostawiając rozgrzebane: Ocarine, Majore i Between Worlds - ciężko będzie Ci bardzo do tego wrócić. Ja będę zaczynał Ocarine po raz 3-ci  O0

Breath of the Wild również mnie intryguje, byłem bliski już zakupu nowej konsoli specjalnie pod tą grę, ale nowa formuła otwartego świata niestety wprowadziła zamęt w mojej głowie. Kumpel przeszedł te nową Zeldę w jakieś 10 - 12 godzin. Pytałem go - co tak mało? Przecież ludzie spędzają w tej grze po 100 godzin spokojnie. Kolega powiedział, że aby przejść grę wystarczy stoczyć jakieś 4 potyczki z sub-bossami by potem spokojnie pójść na ostatniego bossa i koniec gry. A co z odkrywaniem świata? Kilkudziesięcioma świątyniami? Podobno są zupełnie opcjonalnie. Kumpel stwierdził, że po co je robić, skoro i tak już przeszedł grę i nic mu to nie da? Z takiego założenia wyszedł, że po prostu szkoda czasu spędzać w tej grze 100 godzin skoro i tak ją ukończył  O0
Ja jednak potrzebuje jakiejś motywacji do grania, jakiejś kolejności wykonywanych zadań, łańcucha przyczynowo - skutkowego, jak w poprzednich odsłonach. Dlatego tej najnowszej boje się tykać, otwartość tej gry może mi się odbić czkawką. Pewnie kiedyś spróbuję, bo gra jest pewniakiem, hitem, ale na razie postanowiłem jeszcze odpuścić i skupić się na starszych odsłonach.

animare

Cytat: alf w Czerwiec 09, 2021, 11:23Były jakieś remake-i tego, czy aby ograć jestem skazany na kupno GameBoya?

Jesteś szczęśliwym posiadaczem 3ds'a a więc masz latwiej, obie odsłony z tego co wiem są w e-shopie po jakieś 5-6$ a więc w cenie akceptowalnej jeśli nie tolerujesz emulatorów.

Cytat: alf w Czerwiec 09, 2021, 11:23Nieładnie robisz pozostawiając rozgrzebane: Ocarine, Majore i Between Worlds - ciężko będzie Ci bardzo do tego wrócić. Ja będę zaczynał Ocarine po raz 3-ci

Niestety wiem, grafika w Ocarinie i Majora zestarzała się na tyle że odbijałem się już kilkukrotnie ale mam to w dalszym ciągu na uwadze. Mam nadzieję że uda mi się wrócić.

Cytat: alf w Czerwiec 09, 2021, 11:23Kolega powiedział, że aby przejść grę wystarczy stoczyć jakieś 4 potyczki z sub-bossami by potem spokojnie pójść na ostatniego bossa i koniec gry

To ponoć prawda, nie mniej świat za pierwszym zwłaszcza razem tak przytłacza, że ciężko omijać jakiekolwiek dungeony i inne znajdzki napotkane po drodze. Dodatkowo ja docierając do pierwszego sub-bossa uznałem że nie mam z nim szans, po prostu chyba aktualnie zbyt krótko grałem by być w stanie machnąć trudniejszych przeciwników z 3-ma serduszkami. Speedrunnerzy potrafią przejść grę w parę minut więc wszystko zależy od tego co chce się czerpać z samej gry. Nie spojlerując - aby pokonać głównych sub-bossów trzeba również przejść przy każdym z nich dungeona z zagadkami które nie należą do łatwych, za pierwszym podejściem jest wiele godzin zabawy jeśli nie używasz poradników. W grze prócz pełnej swobody cieszy również to że do wielu zagadek można podchodzić na kilka sposobów, Link posiada kilka umiejętności których zastosowanie w poszczególnych sytuacjach zaskakuje. Pomysłowość ludzi w tym wypadku ma duże znaczenie.

Rocho

Muszę w końcu ogarnąć jakiegoś GBA by ograć Zeldy z gameboyów.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

alf

Cytat: animare w Czerwiec 09, 2021, 12:21
Nie spojlerując - aby pokonać głównych sub-bossów trzeba również przejść przy każdym z nich dungeona z zagadkami które nie należą do łatwych, za pierwszym podejściem jest wiele godzin zabawy jeśli nie używasz poradników.

Dobrze wiedzieć, że zagadki trzymają poziom, to siła tej serii. Jednakże Breath of the Wild ma pewną wadę jeżeli chodzi o dungeony - mianowicie chodzi o ich wygląd. Ciężko mi to ocenić samemu, bo nie grałem, mam tylko wiedzę z let's playów na YT i recenzji. Generalnie patrząc po tych poukrywanych świątyniach i ich wnętrzach, ma się wrażenie że wszystkie wyglądają bardzo podobnie. Owszem - zmieniają się zagadki, układ korytarzy, ale tekstury wnętrza, wystrój - wszystko utrzymane jest w bardzo podobnym stylu. We wcześniejszych odsłonach dungeony były bardzo zróżnicowane - wnętrza wulkanów, świątynia wody, lasy, katakumby, wnętrze olbrzymiego drzewa (Great Deku Tree) a w Ocarinie nawet wnętrze wielkiej ryby (wieloryba - Jabu Jabu).

animare

Cytat: alf w Czerwiec 09, 2021, 14:05Generalnie patrząc po tych poukrywanych świątyniach i ich wnętrzach, ma się wrażenie że wszystkie wyglądają bardzo podobnie.

Dokładnie, masz rację. Są różnice ale niezbyt wielkie, stąd też wszystko wygląda na liniowe/podobne. Mam nadzieję że w BOTW 2 którego może zapowiedzą/przedstawią dokładniej w przyszłym tygodniu na E3 będzie ten aspekt ulepszony  :)

animare

#8
Cytat: Rocho w Czerwiec 09, 2021, 12:53
Muszę w końcu ogarnąć jakiegoś GBA by ograć Zeldy z gameboyów.
Albo ds lite w wypadku tych z advance'a :-).

Cytat: alf w Czerwiec 09, 2021, 14:05Generalnie patrząc po tych poukrywanych świątyniach i ich wnętrzach, ma się wrażenie że wszystkie wyglądają bardzo podobnie.

Dokładnie, masz rację. Są różnice ale niezbyt wielkie, stąd też wszystko wygląda na liniowe/podobne. Mam nadzieję że w BOTW 2 którego może zapowiedzą/przedstawią dokładniej w przyszłym tygodniu na E3 będzie ten aspekt ulepszony  :)

Ps. Sorki za dwa posty, jak się da to proszę usunąć wcześniejszy

SALADYN

Całkiem niedawno skończyłem Link's Awakening i było to naprawdę fajne doświadczenie. Typowa zelda z prostymi mechanikami i uroczą oprawą. Łyknąłem szybko i bez większej pomocy (zagadka z kulą w wieży, wtf) zrobiłem większość gry ale już na 100% nie miałem motywacji.
Poza tym mam już kupione Link Between World's, Phantom Hourglass, Spirit Tracks a w planach takie oczywistości jak Breath of the Wild. Pewnie z czasem łyknę też nadchodzący Skyward Sword i marzy mi się dobra oferta na Ocarina of Time i Majora Mask na 3DS ewentualnie jakaś składanka tychże na switcha razem/osobno z zeldami z GC.
W posiadane trochę pograłem, swego czasu nawet na GC ogarniałem Wind Wakera ale nigdy nie było mi dane skończyć tych gier bo albo musiałem oddać pożyczoną grę (wind waker) albo miałem na tapecie inne tematy. Więc tak sobie leżą w oczekiwaniu na lepsze czasy i zajawkę.

verteks

Zelda 2: The Adventure of Link na NES.
Cienizna, grindownik jak sto pięćdziesiąt. Chciałem grać jak fabuła nakazała ale w drugim dungeonie bez dopakowania Linka się nie obeszło. W trzecim dałem sobie spokój z grą, bo znowu byłem za słaby.
Ten sam problem co z Castlevanią 2 - dialogi mieszkańców wiosek typu "I am error" na porządku dziennym. Zagadki typu stań na pięcie, klaśnij pięć razy w ręce a na koniec dotknij nosa.
Ciemne jaskinie z początku gry to kompletnie nietrafiony pomysł projektowy, no nie mogę uwierzyć że to wyszło spod ręki Nintendo. Nie masz świeczki to przechodzisz je na "jana".

alf

Cytat: verteks w Czerwiec 09, 2021, 16:41
Zelda 2: The Adventure of Link na NES.

No dwójeczka to niesamowity skok w bok, dobrze że A Link to The Past powróciło do pierwotnej formuły i ją udoskonaliło  O:-) nawet nie zamierzam w ogóle interesowac się tym tytułem.

@SALADYN: premiera tego Skyward Sword na Switcha już niedługo (właściwie za miesiąc), preorder masz już złożony?
https://www.nintendo.com/games/detail/the-legend-of-zelda-skyward-sword-hd-switch/

Widzę, że sterowanie mieczem będzie na joyconie. Ciekaw jestem czy tego nie skiepszczą, używanie Willota z MotionPlus to była siła tego tytułu. Super sidequesty i walki wymagające precyzyjnego władania mieczem, bardzo mi się to podobało.

No i jest jeszcze kwestia szybkiej podróży, którą dodali na Switchu, a która wzbudza jakieś małe kontrowersje wśród niedoszłych jeszcze odbiorców. Otóż będzie małe ułatwienie - będzie można z dowolnego miejsca przenieść się do przestworzy i z przestworzy powrócić na ostatnie miejsce na ziemi. Jednakże nic za darmo, należy do tego posiadać amiibo Loftwing  O0




Rocho

Cytat: animare w Czerwiec 09, 2021, 14:38

Albo ds lite w wypadku tych z advance'a :-).



GBA konieczny jako drugi pad do Four Swords Adventures na gc, więc GBA bardziej się przyda.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

alf

Szacun Rocho, że jesteś taki zmotywowany do ruszenia Four Sword Adventures. Masz oryginał w kolekcji już? Kiedyś mi się marzył, chciałem pokazać kuzynom tą grę, kupić do tego 3 GBA byśmy mogli zagrać na 4-ech. Ale dostępność i cena samej gry + konieczność zakupu GBA raczej mnie ostudziła, odpuściłem.

Fajnie byłoby, aby na Switcha przenieśli jeszcze te HD remastery Wind Wakera i Twilight Princess z WiiU. Te odsłony właściwie utkneły na tej martwej konsoli, a szkoda byłoby puścić je w zapomnienie.

Rocho

@alf Four Sword Adventuresod dawna mam ale niestety bez kartonowego pudła na grę i akcesoria. Choć udało się go zdobyć za ułamek zwyczajnej ceny to nie mogę narzekać 😉


Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/