Pegasus - "family game".

Zaczęty przez Manifesto, Luty 12, 2015, 21:45

Poprzedni wątek - Następny wątek

Manifesto

Wielu z nas zapewne ma wspaniałe wspomnienia związane z tą konsolą. Przyznam, że była to moja pierwsza konsola, do której mam ogromny sentyment. Uwielbiałem platformówki - Mario Bros 1-3 (pamiętam, że niektóre Mario Brosy na Pegasusie były podróbą innych gier z wrzuconym Mario jako postacią i miały zabawne tytuły np. Mario bros 16 ect. :D), Adventure Island 1-4, Bucky O'Hare, Tiny Toon Adventures czy słynna Złota Piątka (Dizzy!) to moje ulubione tytuły z Pegasusa. Kochałem również Silent Service, czyli symulację łodzi podwodnej, która jak na Pegasusa była grą niezwykłą. No i Barcelona 92 - przy tej grze można było nabawić się odcisków. No i oczywiście Contra :)

Zabawny motyw był z sejwowaniem. Jak wiadomo Pegasus nie miał takiej możliwości, a niektóre gry, takie jak Silent Service czy Pirates, posiadały opcję "zapisu" stanu gry. Niestety po wyłączeniu konsoli sejwy znikały. Oczywiście w grach na Nesa była możliwość sejwowania, która po prostu została w niektórych grach po "skonwertowaniu" ich na Pegasusa.

Piszcie o swoich wspomnieniach związanych z tą konsolą :)

Janusz

#1
Tych wspomnień jest tyle, że pasowałoby nową stronę założyć i forum im poświęconym :) Nigdy nie miałem oryginalnego Pegasusa, ale jakoś w tamtych czasach nawet nie wiedziałem co jest oryginalne, a co nie. Moim pierwszym klonem był chyba Terminator T8 z takimi padami z wejściem na słuchawki. Była to solidna konstrukcja, a nie takie dziadostwo jak się teraz sprzedaje pod podobną postacią. Potem miałem jeszcze RealStation, które spaliłem, bo inteligentnie podpiąłem zasilacz z jakiejś wiertarki, żeby sprawdzić czy zadziała bo miał taką samą końcówkę. Na szczęście na bazarze wymienili mi go tyle, że na PolyStation, które jak sama nazwa wskazuje było wzorowane na (a jakże by inaczej) PSXie. Też była to solidna konstrukcja i w zasadzie miałem ją chyba, aż do zakupu szaraka.

Co do gier to było ich tyle, że nie sposób wszystkich wymienić. Pisałem o tym kiedyś, że nie mam pamięci do gier, filmów czy książek, ale jakimś cudem wspomnienia wielu z tych co grałem na Pegasusie mam tak zachowane jakbym grał w nie wczoraj. Ulubione tytuły? Przede wszystkim Battle City (czołgi), Super Mario, Adventure Island od II do IV, moje kochane Micro Machines, Super Contra (zawsze wolałem od zwykłej), wszelkiego typu licencjonowane platformówki ala Chip & Dale, Darkwing Duck, Duck Tales, Tiny Toon, a zwłaszcza The Addams Family. Do tego na pewno Big Nose tylko nie ten na deskorolce, Dizzy, Filnostonowie, Alladyn, letnia olimpiada, Żabole i cała masa innych, genialnych gier.

Pamiętam jak się nieraz grało całymi dniami w jakiś tytuł i jak duma rozpierała jak się coś ukończyło. Nigdy nie zapomnę tego jak grałem w The Addams Family chyba cały dzień i byłem już w ostatniej misji praktycznie, gdzie za sobą zostawiłem niesamowicie trudną misję na dachu i śmiercionośne łańcuchy. W tej ostatniej misji jak w filmie trzeba było stanąć na wadze i mieć wystarczającą liczbę dolarów, żeby otworzyły się drzwi. Zabrakło mi chyba 10$ czy tam 100$, już nie pamiętam ale chyba jednego banknotu. A najgorsze jest to, że nigdzie nie mogłem go znaleźć, a powrót wiązał się niestety ze śmiertelnym ryzykiem. To był dramat. Ta gra była tak niewdzięczna, że trzeba było zdobyć praktycznie całą kasę w niej zamieszczoną. Niby nie problem ale część spadała z nieba i trzeba ją było szybko łapać co nie należało do prostych zadań, zwłaszcza, że po wylądowaniu na ziemi kasa znikała. Grę przeszedłem nie powiem za którym razem, ale byłem z siebie dumny i do dziś jestem, że mi się udało.

Poza tym to "family game" doskonale pasowało do wszystkich klonów Pegasusa i oryginału włącznie. Dwa pady od razu dostępne w pudełku sprzyjały wspólnej zabawie. Do tego na tym grali i starzy i młodzi. Pamiętam jak chodziłem do koleżanki się pobawić, a u niej ojciec całymi godzinami przy czołgach siedział. Do tego masa fajnych gier multiplayerowych na to była. Najlepiej mi się grało właśnie w czołgi, w Chipa & Dale, gdzie można było sobą rzucać, co nieraz doprowadzało do ostrych awantur z kumplami, czy w taką fajną koszykówkę z serii ala Goal 3, gdzie można by wykonywać wspólne akcje. Pegasusa lub jego klon miał praktycznie każdy więc życie towarzyskie, wspólne granie, wymiany, turnieje, to wszystko hulało aż miło. Nigdy potem nie bawiłem się tak dobrze w tej kwestii na żadnej platformie, nawet na PSXie.

Na koniec pamiętam, że największą zmorą Pegasusa był zakup gry, która w domu okazywała się składanką 9999999in1. Ile to razy natrafiłem na taką podmiankę. Potem sprzedawcy próbowali temu zaradzić różnymi plombami. Jeden u nas nawet naklejał normalnie naklejki, takie jak na cenę i dawał na nich swój podpis.

Eh, muzyczki i przewijania tej listy z historyjką u dołu nigdy nie zapomnę. Na Walentynki jak znalazł :)


szykaz

Bodzio, oczywiście miałem tego słynnego carta  9999999in1, ba nawet nadal go mam :)
Zresztą w kwestii Pegasusa, to jakiś miesiąc temu, może dwa udało mi się kupić oryginalnego Pegasusa MT777DX z dwoma padami i słynną fioletową 168in1 z takimi hitami jak Contra, Mario, Donkey Kong (King Kong na kartridżu bodajże), Popeye, Tank, Tetris, Arkanoid i wiele innych. Po zakupie Pegasusa przegrzebałem swoje starocie ze strychu i wyłoniła się między innymi Złota 4 i 5 (jaskiniowec Big Nose rządzi), TMNT, Batman, Contra Force. Od razu wróciły wspomnienia tych świetnych czasów, kiedyś pamiętam jak kuzyn miał właśnie 168kę - dostał ją razem z konsolą, ja niestety dysponowałem tylko składankami typu 999999in1, itp. "Fioletowa dyskietka" była niewiarygodnie ciężka do zdobycia, a i jej cena też nie była niska. To samo tyczyło się złotych piątek i czwórek. Jednak dla mnie to fioletowa 168 była zawsze synonimem pegasusa w Polsce i po tylu latach udało mi się ją zdobyć :) Ostatnio była u mnie siostra (30 lat) i razem ciupaliśmy w Contrę :) a ona jeszcze naparzała później w Mariana.


Lothar

Ja miałem oryginalnego Pegasusa - model Pegasusa MT777DX. W pudełku był słynny cartridge 168 in 1 i przez bardzo długi czas grałem tylko w te gry. Po jakimś roku, gdy ograłem już wszystko na maxa i nie mogłem na te gry już patrzeć zakupiłem którąś część Adventure Island (chyba trójkę). Potem zaś zainwestowałem w Segę Mega Drive i moja przygoda z Pegasusem się niestety skończyła. Lepiej wspominam właśnie Segę, ale Pegasus również zabrał mi trochę wolnego czasu gdy byłem dzieckiem :)

Manifesto

#4
Ja miałem oryginalnego Pegasusa, MT 777DX ze cartem 168 in 1. Pamiętam, jak bardzo chciałem zagrać w gry, które widniały na bocznej stronie pudełka - w większości były to tytuły od Codemasters, które pojawiły się na Pegasusie dopiero w chwili wydania "Złotej Piątki", czyli parę lat później. Co ciekawe, była to pierwsze legalne gry, do których prawa autorskie zakupił Bobmark. Jednym z najrzadszych tytułów (przynajmniej w moim mieście) były obydwie części Battletoads, z tego co pamiętam strasznie ciężko było te gry wypożyczyć, carty miały strasznie wzięcie w wypożyczalni. oprócz tytułów, o których wspomniałem w pierwszym poście bardzo dobrze wspominam gry spod znaku Double Dragon, zwłaszcza dwójkę. A w Barcelonę 92, czyli słynną olimpiadę z maratonem, grywałem z bratem po nocach prawie psując pady. To były czasy :)

Ciekawe jest to, że mój kumpel miał takiego samego Pegasusa jak ja, na którym jednak napisane było "Nintendo" (na klapce). Nie wiem czy pierwsze modele tak miały, ale na 100 % nie była to żadna podróba z bazaru (wtedy jeszcze podrób nie było) - pudełko było identyczne jak w wersji 777DX, konsola wyglądała tak samo, a kupił on Pegasusa jako jeden chyba z pierwszych w Polsce (ja kupiłem ponad rok później - w 1993 roku).

Edit:
Edit - jak mogłem zapomnieć o jednej z moich ulubionych gier - MC Mario!? Dopiero jakieś 2 lata temu dowiedziałem się, że była to podróba gry MC Kids. Dla mnie to podróba po prostu kultowa!


szykaz

 Manifesto z tego co wiem to tak były modele Pegasusa, które miały logo Nintendo - były to pierwsze modele konsoli. Zresztą logo Peasusa jest łudząco podobne do loga Nintendo.  Poza tym to chyba nawet chłopaki z arhn.eu o tym gadają w poniższym filmiku, który polecam obejrzeć :)


Janusz

#6
Kolega powyżej ma rację, te pierwsze Pegasusy ponoć miały napis Nintendo na sobie, o czym kiedyś czytałem. Zresztą nie tak dawno temu nawet na allegro były jakieś pady do Pegasusa i albo na obudowie albo na folii (już nie pamiętam) miały właśnie logo Nintendo. Osobiście mi design Pegasusów bardzo się podoba, zwłaszcza ten na miniaturce filmiku powyżej, jak i IQ-502 wyglądają naprawdę świetnie. Jeden z lepszych designów konsol choć wiadomo, że to klony Famicoma, choć akurat te dwa modele chyba mają własny, oryginalny wygląd bo nie kojarzę nic innego w podobnej stylistyce?

Rzadko się zdarza, żeby klon dorównywał, a nawet przewyższał oryginał, a firmie BobMark się udało. Potem i sama firma musiała się borykać z zalewem chińskich klonów, które jednak w niczym nie przypominały Pegasusa. Zawsze jak grałem u kumpla byłem pod wrażeniem np. tego, że on cały czas grał na tych samych padach, a ja musiałem kupować nowe. Naprawdę solidny sprzęt, a nie taka tandeta jak łamiące się w rękach obecne klony. Szkoda mi tylko, że po sukcesie z Pegasusem, BobMark wybrało nie tę platformę którą trzeba było. Jak wiadomo firma stała się oficjalnym dystrybutorem Saturna w Polsce i patrząc na reklamy w prasie z tamtych lat, naprawdę wkładała sporo w rozpropagowanie tej konsoli na naszym rynku. Niestety system od początku był skazany na porażkę. Ciekaw jestem jakby firma skupiła się jednak na PlayStation, może byśmy doczekali lepszych czasów, kto wie choć i tak piractwo by pewnie zrobiło swoje. 

Manifesto

Wczorajszy wieczór minął mi pod znakiem wspomnień. Odpaliłem znaleziony na płycie emulator NESa wraz z setkami romów. Emulator przeznaczony jest pod pierwszego Xboxa, jest wygodny i naprawdę świetnie oddaje klimat Pegasusa. Odpaliłem kilkanaście gier, w tym takie tytuły jak Silent Service, Pirates, Bucky O'Hare, G.I. Joe, Big Nose the Caveman, Tiny Toon Adventures i jedną z moich ulubionych gier na Pegasusa (choć dość krótkich) - Jackie Chan's Action Kung Fu (w zripowanej formie spotkałem tą grę również pod tytułem Spartan II). Wśród romów zabrakło jednak gier spod znaku Adventure Island, czego ogromnie żałuję. Magia Pegasusa wróciła na nowa, z każdym tytułem spędziłem średnio pół godziny więc trochę godzin przesiedziałem. Te gry mają w sobie coś takiego, że wciągają nawet dziś. Próbowałem również odpalić różne gry jRPG z NESa (np. Earthbound), jednak ich archaiczność skutecznie mnie zniechęciła do gry.

ps. z góry zaznaczam, że nie zamierzam propagować piractwa. Sam jestem przeciwnikiem używania emulatorów, jednak nie wyobrażam sobie, dla kilku godzin wspomnień kupować oryginalnego Nesa. Odpaliłem emulator aby powspominać, tylko i wyłącznie.

ps.2 szkoda, że tak mało ludzi wypowiedziało się w tym topicu. Czyżby średnia wieku na forum była tak niska, że nie pamiętacie tego kultowego sprzętu?

fixxxer1

Pegasus to kawał mojego dzieciństwa. Pierwszy raz zobaczyłem go u swojego wujka, miał model MT-777DX, którego nawet rok temu mu ożywiłem (wymiana gumek, zmiana obudowy, stabilizatora). Od tamtej pory szukałem tylko pretekstu żeby do niego jechać. Standardowo miał na wyposażeniu carta 168in1, więc Mario, Contra i Tanki włączane były naprzemiennie.
Później dostałem swojego Pegasusa model Fenix na 2 Komunię Świętą wraz z fioletowym cartem 168in1. Zagrywałem się w niego całymi dniami na rosyjskim, czarno-białym TV "Junosc", oczywiście przez złącze RF ;) Rzadko kiedy mogłem podłączyć go pod kolorowy 14" TV u rodziców.
Nie chwaląc się, dzięki mnie w mieście "ruscy" handlarze zaczęli wymieniać carty za pieniądze. Dotychczas tylko sprzedawali, ale tak długo stałem nad jednym z nich, że zgodził się wymienić mojego fioletowego 168in1 na 99999999in1. Jak się można domyśleć, był to najgorszy deal mojego dzieciństwa ;)
Pegasus jest nadal ze mną, w końcu sam jestem w stanie go naprawić (ma nieodpinane pady, więc trzeba wymieniać całe PCB w padach). Oprócz niego mam jeszcze chyba kilkanaście sztuk innych modeli Pegasusa i oczywiście oryginalnego Fafmicoma, TwinFamicoma  i NESa ;)
Ta miłość nigdy się nie zestarzeje :)

G-R-Z-E-C-H

W przeciwieństwie do zdecydowanej większości z was miałem Pegasus'a Q502. Kupiony gdzieś koło '94 roku, ogrywany do 2000, kiedy otrzymałem od chrzestnego Amige 500. Na Pegasus'ie grałem dużo jarając się takimi tytułami jak Contra, Sky Destroy, Micro Machines i wieloma innymi. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że w cywilizowanym świecie istnieją maszynki do grania znacznie potężniejsze. Może to i lepiej-w przeciwnym wypadku Pegasus'owe gry straciłyby w moich oczach wiele. Tylko pomyślcie: w czasie kiedy ja podniecałem się jakąś nudną ścigałką z widokiem z lotu ptaka, jakiś Niemiec, Japończyk czy inny Amerykanin ciupał w Ridge Racera :o Gdybym o tym wiedział, szlag by mnie trafił, że mieszkam w Polsce. A tak, żyłem sobie w błogiej nieświadomości a gry z Pegasus'a dawały radę.

retron67

moja przygoda z Famicom rozpoczęła się w 93r,bliska mi koleżanka z klasy dostała na komunie Famiclona"SAGR" napisanego literami i czcionką SEGI a na Froncie pudła był art ze STREET FIGHTER 2 CE
konsola miała wygląd FAMICONA tzn czerwono-biała z kanciastymi padami,pamiętam,że już wtedy mi marzyło się SUPER NINTEDO (bo program Games World na SKY ONE a potem niem ver.na DSF pobudzały wyobraznie...) na przerwie w szkole dowiedziałem się od niej,że ona ma NINTENDO!!! (sama myślała,że SNES;) ) w konsoli był wgrany ROM z 400 gier...był na nim Jezdziec na koniu(ktoś z forum EMU-NES PL nawet go zdumpował i go mam na emu^^) były tam mega hity Contra,TANK,Rockman,Urban,Ice Climber,Bomberman,Loder Runner pamiętam sesje w Rock Mana (jako uwczesny posiadacz C64 ta gra mnie zgniotła wszystkim...grafą tym,że się nie "wgrywała" i wszystkim innym...) kontroler to też był mega odjazd bo człek przyzwyczajony do pastowatego Quick Joy z Commofore a tu pad jak pilot do TV!!! Do tego wszystkiego nie wiadomo skąd miała oryginalną myszke Mickey w kartoniku japonski oryginał z Famicoma Yume Fusen3 od Kemco(mega zajebista gra do dziś,dla mnie najlepsza myszka ever;) pamiętam intro mega wrażenie komiksowa oprawa a sama gra mega miód...Ja swojego nesa doczekałęm sie 3miesiące pozniej,a potem to juz byłem królem podwórka z ponad 100 cartrigami ale to opowiesc na inna okazje...;)

hankie

#11
Nigdy nie miałem oryginalnego NESa czy Famicoma i już nie myślę raczej o jego kupnie (ew Mini Nesie, ale jak mocno potanieje...). Dlatego zamiast ich w moim domu były rzecz jasna Famiclony :)

Po klonie Atari 2600 - Rambo wraz z joyami, które pękały od spojrzenia na nie, w 1996 roku na Komunię dostałem mojego pierwszego Pegasusa (tzn klona, czyli klona klona) - konsolkę First Austria. Był siwy, a przyciski na obudowie były fioletowe, kontrolery w tej samej tonacji. Co prawda ktoś krzyknie - 'ale na rynku był już Plejak!' - ale względy praktyczno-finansowe wzięły górę (za niecałą cenę PSXa dostałem Pegasusa i rower, więc to wydawało się dla mojej rodziny rozsądniejsze - notabene górala sprzedałem po 7 latach jeszcze za 60 złotych :) ). Ale nie narzekałem, tylko ogrywałem obecne tytuły, wymieniałem się cartami, chodziłem na targ 'do rusków', komisów etc. Ten klon zapewniał mi rozrywkę zimnymi wieczorami, z kumplami po maratonie z podwórka na aleję Wojska Polskiego oraz trochę też zajęcie dla taty - lubił grać w Galaxiana, Zippy Race i Excite Bike (zawsze tworzył sam tory).
Ten klon działał przez 1,5 roku, po czym przestał po prostu działać. W serwisie rtv (w 2 sprawdzane) powiedzieli, że padł 'główny chip' - teraz brzmi to groteskowo, ale wtedy to oznaczało nieopłacalność i śmierć konsoli.
Do czasu kupna nowej - Pegasusa MT-777DX pożyczyła mi sąsiadka, starsza koleżanka z góry, która czasem pod nieobecność moich rodziców chodziła ze mną na spacery, sanki, festyny w parku (szkoda, że człowiek w wieku niecałych 10 lat, miał inne priorytety, koleżanka wyrosła na fajną babkę:) ). Na tym Pegasusie ćwiczyłem 2 miechy do kupna kolejnego klona - Ending Man Terminatora. Wpadało jeszcze więcej cartów, apogeum przypadło pod koniec 97 roku bodajże, kiedy młodszy kuzyn dostał PSXa a mi przesłał paczką jego prawie 30 cartów. Do tego już bardziej świadome łowy i w swoich zbiorach miałem takie perełki jak:

  • Double Dragon
  • Battletoads& Double Dragon (ścieżka z intro do dziś ze mną chodzi, często ją nucę, potem wersja na SNESa totalnie mnie rozwaliła)
  • Battletoads
  • Terminator 2 Judgement Day - o dziwo na targu zdobyta!
  • Pegasus Golden 4
  • Pegasus Golden 5 w boxie
  • Eliminator Boat Duel - połączenie Rapid Racera ;) z Micromachines, na początku każdej rundy był start w formie takiego Drag Race
  • Robocop
i chyba z 10 różnych klasy 168in1 i jeszcze reszta kapsztońców.

Upalałem tego klona do czasu mojego pierwszego PSXa (tego bez górnej obudowy), po czym po spakowaniu w pudło przekazałem konsolkę koledze. Carty zachowałem, jak je potem oddzielnie sprzedawałem to łącznie grubo ponad 250 pln wpadło (sprzedawałem dopiero w ok 2008r!). Teraz byłoby w cholerę więcej... I oczywiście, żałuję sprzedaży... Ale potem po Famiklonie wpadło przecież PSX i otworzyło nowy świat zachwytu ;)



SALADYN

I ja miałem swój krótki epizod z Pegasusem. Moje pierwsze growe wspomnienia to automaty i jakieś 8-bitowe komputerki z dyskami magnetycznymi. Są to jednak wspomnienia które już uciekły, nie pamiętam gdzie, kiedy i u kogo to widziałem ale kontakt był i fascynował mnie chopek skaczący po ekranie po naciśnięciu klawisza.
Mój pierwszy kontakt z Pegasusem nastąpił gdy zachodni gracze kończyli erę 16-bitów i zaczynali nowożytną historię gier. Nie pamiętam który to był dokładnie rok, coś w okolicach 1994-95, gdy po raz pierwszy zagrałem w Contrę i wiele innych kultowych gier. Konsolę posiadał mój kuzyn i pograć mogłem tylko gdy go odwiedzaliśmy gdy on lub jego rodzice mieli urodziny. To była prawdziwa katorga, wyczekiwanie trzech okazji w roku żeby móc sobie pograć i jeszcze zbierało się za to baty nawet ciotki nie powitanie nie cmoknąłem a już walczyłem w Street Fightera. Po ładnych paru latach kuzyn sprezentował mi swojego pegasa (model IQ-502) bo bardziej zaczęły go interesować dziewczyny, tymczasem ja miałem za sobą pierwszy kontakt z szarakiem więc stary sprzęt był już tylko zabijaczem nudy i mnie praktycznie nie interesował. Co ciekawe w owym czasie przez ręce przewinął mi się też Mega Drive ale że świadomość marki Sega jeszcze u mnie nie istniała to uznałem ten sprzęt za kolejnego klona klona klona pegasa.
Przez skromne doświadczenie z tym sprzętem nie czuje obecnie do niego wielkiego sentymentu, jest to kawałek historii polskiego gamingu ale moja kariera gracza na dobre rozwinęła się dopiero przy okazji szaraka.

hankie

Sorki, nie mogłem wytrzymać, ogólnie grałem na Famiklonie i tam dźwięki i grafika (niektóre pseudo 3d animacje) były sowite, ale soundtrack SNES :

Cytatścieżka z intro do dziś ze mną chodzi, często ją nucę



Dzisiaj to się stanie chyba dzwonkiem w babci Lumii :)

alf

Odświeżam!

Stałem się posiadaczem NESa. Po opadnięciu emocji związanej z radością posiadania nowego (starego) sprzetu zaczałem porównywać NESa do Famicoma i Pegasusa.

Doszedłem do wniosku, że tak właściwie Europa jest najbardziej pokrzywdzona częścią świata jeżeli chodzi o gry 8-bitowe.
Biblioteka gier PAL na NESa jest chyba najmniejsza porównując z tym co dostało USA oraz Japonia.

Zastanawiam się, czy przypadkiem nie popełniłem błędu zaopatrując się w NESa, gdy tak patrze na mnogośc tytułów dostepnych na Famicoma.

Chyba najlepszą opcją byłby oryginalny PEGASUS. Zakładając, że jest on w 100% kompatybilny z grami na Famicoma, dostajemy zatem możliwość zagrania właściwie w każda możliwą grę 8-bitowa z tamtej epoki. Fakt, że Famicom to japoński sprzet chyba nie jest przeszkodą, gdyż text w grach 8-bitowych jest rzeczą nieczęstą. Najbardziej popularne gry mają zapewne przynajmniej menu w języku angielskim.

Pytanie: czy są jakieś aspekty w których nasz europejski NES przewyższa Famicoma ?

Pytanie nr 2: oryginalny pad do NESa ma 2 przyciski akcji. Czemu klony (np. Pegasus) mają ich zwykle conajmniej 4 ? Czy są jakieś gry które wykorzystują więcej niż 2 przyciski ?

O ile dobrze pamiętam dawne czasy, podróby pegasusa w stylu terminator miały nawet po 6 albo i 8 przycisków akcji, jednakże większość z nich była nieużywana w grach, albo była zwielokrotnieniem któregos z podstawowych przycisków lub była opcją turbo (w stylu naciskam raz ten dodatkowy przycisk i wykonuje sie akcja tak jakbym nacisnał 3 razy zwykły przycisk akcji).