Nintendo NES / Famicom

Zaczęty przez loompy100, Czerwiec 29, 2016, 23:01

Poprzedni wątek - Następny wątek

12step

Mario 2 fajne, bo to zupełnie inna gra. Ale z takimi upierdliwościami/ bezsensownymi śmierciami jak to gry z tamtych czasów.
ore ore szabadabada amore

alf

#31
Cytat: kanarekkk w Kwiecień 10, 2023, 15:34
Polecam jako następny Super Mario Bros 3, nie udało mi się przejść na NES, dopiero na Wii z możliwością zapisu mi się udało :⁠-;⁠)

Kiedyś chwile w to grałem. Podobno tytuł idealny, choć właśnie jak mówisz brakuje w nim możliwości zapisu. Nie dlatego że jest bardzo trudny, lecz dlatego że jest bardzo długi i ciężko ukończyć go na jednym posiedzeniu.

Stosuje zasadę by grać bez dodatkowych udogodnień (save states), bo to psuje mi rozgrywkę, za bardzo ułatwia.

Czytałem w sieci, że (podobnie jak jedynka) gra zawiera warp roomy dzięki którym można przeskakiwać światy. Wykorzystam je zamiast sejvowania - jeżeli dojde do jakiegoś levelu, to przy kolejnym włączeniu konsoli spróbuje zaczynając grę od nowa skorzystać z warp roomów tak aby od tego levelu kontynuować.

Cytat: 12step w Kwiecień 10, 2023, 16:25
Mario 2 fajne, bo to zupełnie inna gra. Ale z takimi upierdliwościami/ bezsensownymi śmierciami jak to gry z tamtych czasów.

Włączyłem na chwilę, rzeczywiście zupełnie odmienna gra. Pierwsze 10 minut gry i mimo odmienności, jest okey, wciąga. Możliwe, że spróbuję.

kanarekkk

Cytat: 12step w Kwiecień 10, 2023, 16:25
Mario 2 fajne, bo to zupełnie inna gra. Ale z takimi upierdliwościami/ bezsensownymi śmierciami jak to gry z tamtych czasów.

Mario 2 jest inną grą zależnie od regionu. W USA to przerobione Doki Doki Panic. W Japonii jest podobne do jedynki. Obecnie występuje pod nazwą Super Mario Bros.  The Lost Levels bodajże.

Cytat: 12step w Kwiecień 10, 2023, 16:25Czytałem w sieci, że (podobnie jak jedynka) gra zawiera warp roomy dzięki którym można przeskakiwać światy. Wykorzystam je zamiast sejvowania - jeżeli dojde do jakiegoś levelu, to przy kolejnym włączeniu konsoli spróbuje zaczynając grę od nowa skorzystać z warp roomów tak aby od tego levelu kontynuować
Zgadza się, są warp room,  sam dowiedziałem się o nich po 20 latach  ;D

Momentami jest trudny, szczególnie pod koniec. Jak dla mnie względem jedynki najlepiej poprawil się multiplayer. W jedynce musiałeś czekać na utratę życia, żeby zagrać, trójka  ma albo plansze albo życie. Bardzo fajna opcja i dość sprawiedlowa.
Sama gra dla mnie jest idealna, mój ulubiony tytuł i kiedyś nawet popełniłem recenzję na jednym z serwisów retro  ;) Aż chyba sobie odpalę w wolnej chwili  :)

Mcin

ma ktoś z was famiklona klawiaturę?
wiecie, chce zobaczyć jak to działa - https://www.patreon.com/posts/suboard-keyboard-79128396
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

alf

Ożywiam wątek!

Nowy Rok rozpocząłem od sukcesu! Wczoraj - 1 stycznia 2024 - ukończyłem grę Panic Restaurant  O:-)



Co mnie skłoniło w ogóle do zagrania w tą grę? Chłopaki z Contrabanda!
Tak - na forum contrabanda.eu mają fajny dział w którym sami sobie recenzują gry i jest to kopalnia fantastycznych tytułów - znanych i mniej znanych. Mają chłopaki wiedzę o pegazusie trzeba im to oddać.

Tutaj ich recka / opinie które sprawiły że przybliżyłem sobie ten tytuł:
http://forum.contrabanda.eu/index.php?topic=31.0

Panic Restaurant to gra która wyszła bardzo późno w cyklu życia NESa bo w 1992 i wersja na NES jest dziś bardzo droga. Gra na ten system to swego rodzaju hidden gem - niewielu o niej wiedziało za życia konsoli a tytuł jest pierwszorzędny - świetna grafika, wpadające w ucho udźwiękowienie, uczciwy poziom trudności. Wydana przez Taito - króla NESa (znanego ze świetnych tytułów pokroju Power Blade lub The Flintstones). Wersja na Famicom jest lepiej dostępna. Gra była dostępna u nas w Polsce na bazarkach w czasach świetności pegasusa.

Gra ma bardzo fajny poziom trudności - jest sprawiedliwa i nie frustruje - porażki wynikają z naszych błędów i jak się ma odrobinę samozaparcia to kontynuuje się poprawiając swoje wpadki. Z początku dostaje się bęcki ale nabiera się wprawy - trzeba zapamiętać ułożenie kluczowych przeszkadzajek, wypracować swoje sposoby na radzenie sobie z nimi i opanować grę poziom po poziomie, boss po bossie.

Jej opanowanie zajeło mi sumarycznie chyba kilka godzin. Zacząłem grać w wigilię, skończyłem w pierwszy dzień roku, w ciągu tygodnia prawie nie grałem - spędzałem przy niej czas głównie w wieczory świąteczne  O:-)

Gdy już się ją opanuje to jej ukończenie zajmuje około pół godzinki, więc jest dość krótka i po ogarnięciu wydaje się łatwa.
Bardzo podoba mi się w niej mechanika:

  • to platformer w którym nie skacze sie na przeciwników lecz likwiduje ich przyciskiem ataku - przypomina mi troche taki crossover beatem-up z platformerem
  • trzeba wypracować odpowiedni timing - naparzanie ataku na tzw. szajbe przyniesie raczej porażkę ze względu na to, że pomiędzy atakami jest czas bezwładności w którym jesteśmy podatni na przyjęcie uderzenia i przy fali przeciwników jest to zgubne
  • są różne rodzaje przeciwników i przeszkadzajek, ich likwidowanie sprawia przyjemność

Co ciekawe Prezesowa z retronagazie oceniła tą grę 'na żółto' z czym kompletnie się nie zgadzam! Trzeba napisać podanie do @repip by to poprawił na zielono bo taka dobra gra może przez to wielu odbiorcom wydać się średnia. Poniżej link do ich recenzji. Swoją drogą polecam poczytać recenzje Prezesowej, widać u dziewczyny zamiłowanie do pegasusa.
https://www.retronagazie.eu/recenzje-rollergames-panic-restaurant-nes/

Rocho

Czemu ja wcześniej nie znałem tego forum. Istna kopalnia.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

alf

Ten widok zna chyba każdy z nas:


Z kolei ten widok znają tylko ludzie którzy za czasów Pegasusa ogrywali grę na kodach lub nieliczni którzy dostąpili zaszczytu ukończenia jej w uczciwy sposób:





Tak, zaliczam się do tych drugich, uczciwych osób.

Z tego miejsca chciałbym podziękować @TheUrien84 Urien84 który swoimi złotymi radami natchnął mnie i wytrwałem.
A rzekł on kiedyś że to skromność i systematyczność jest kluczem do sukcesu. I tutaj to się sprawdza.

Od 1 stycznia do 12-go wieczorkami systematycznie grywałem w tą grę. Byłem w niej totalnym noobem, bo za dzieciaka nie przepadałem za nią. Była dla mnie za trudna.
Gra często w Internecie jest wspominana jako jedna z najtrudniejszych gier na NES. Wielu pewnie przez to ją sobie odpuszcza.

Czy prawdą jest że jest trudna? Moim zdaniem tylko w połowie.
To poziom wejścia jest 'trudny'. Gra wymaga byś ją opanował. Na początku giniesz w lvlu 1 (wszystkim znana dżungla).
Ale! Gra jest bardzo sprawiedliwa. Kiedy giniesz, to wiesz że była to Twoja wina a nie jej. To Ty popełniłeś błąd.

Jeżeli znajdujesz w sobie tyle sił by uczyć się na swoich błędach, to codziennie systematycznie próbując i ucząc się, ukończysz ją.
Codziennie zachodziłem trochę dalej, codziennie każdy kolejny level czy boss stawał się dla mnie łatwiejszy.

Co mógłbym powiedzieć teraz o samej grze? Stała się dla mnie najlepszą grą na Pegasusa / NESa.
Nigdy nie oceniłem chyba gry na 10 / 10, wierzyłem że taki ranking zarezerwowany jest dla czegoś co jeszcze nie istnieje lub czego nie spotkałem.
W każdej grze dostrzegałem jakąś wadę, która wstrzymywała mnie przed wystawieniem 10-tki.

Teraz spotkałem grę, która moim zdaniem jest grą 10 / 10.
Nie ma ona dla mnie wad. Co więcej, nie znudziła mi się. Ukończyłem ją zużywając 'continue' (są 3 dostępne na całą rozgrywkę) ale mam ambicję by próbować przejść ją bez użycia kontynuacji.
Kto wie, może kiedyś uda się nawet bez utraty życia. Gra stanie się teraz dla mnie takim tytułem do którego będę od czasu do czasu sobie wracał i próbował bić własne rekordy.
Ma świetny gameplay, ponadczasowy, nawet dziś sprawia masę przyjemności.

Bardzo polecam spróbować w nią swoich sił każdemu dla kogo 8-bitowe gry oferujące nieco wyzwania nie są straszne.


makumator

Po takie świadectwa tu zaglądam. Przekonałeś mnie, żeby spróbować. Nie wiem tylko, czy takiej przygody nie zacznę od Midnight Resistance (na evercade) ze względu na soundtrack. Ale prędzej czy później Contre też liznę. Dziękujemy

JAPONIEC

Rośnie drugi @Leniwy - gratulacje ALFIK

Rocho

@alf piękne świadectwo.

W zeszłym roku zaliczyłem kilka podejść do tego klasyka ale jednak brak mi było cierpliwości by przysiąść na dłużej. Za bajtla przeszedłem na Pegasusie ale czy była to prawilna wersja czy może jeden z licznych hacków uciąć ręki sobie nie dam.

Jak piszesz ponadczasowa formuła i gra która pomimo lat nadal dobrze się gra.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

Mcin

Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

Megadeth

Gratulacje @alf  !
Też mam na liście, aby przysiąść. Mam na Switchu w kolekcji HD jak i na anbernicku z FIXem właśnie na kontynuacje. Aczkolwiek nie wiem @alf czy to było true przejście, bo Urien wyznaje tylko przejście na 3 życiach, inaczej miękka pała, ale walić to  C:-)

Nie ukrywam, że Twoje wpisy bardzo motywują mnie i do NESa i do GB  :)

mariusz391

Ech @alf ja to mam zawsze problem z tego rodzaju wpisami. Bo z jednej strony chce człowiek gratulowac że komuś się udało osiągnąć z jego perspektywy wyzwanie nad którym spędził masę czasu. A z drugiej mam ogromny dysonans poznawczy bo właśnie przez to że ja Contrę bez jakichś większych problemów przechodzę na jednym życiu (czasem mnie ubija ostatni boss jak już za bardzo chcę skończyć grę i się tym rozpraszam) że właśnie nie potrafię się do tej perspektywy dostosować.
A właśnie pierwsza Contra, na tle następców, zwłaszcza tych 16-bit (które dla mnie są absolutnie nie do przejścia) jesli śmiesznie prosta. Przeciwnicy poza mobkami stoją zawsze w tym samym miejscu, spread gun wyskakuje na początku pierwszej planszy. I przez swoje ograniczenia sprzetowe nie ma nigdy bullet hella jak w takim Metal Slug czy własnie Conyry na SNESa/Segę
Niemniej jak przejdziesz Super C czy właśnie następców na pewno ci już właściwie pogratuluję, o ile starczy ci cierpliwości której ja nie miałem  ::)

Mcin

Super C jest chyba nawet prostsza.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

alf

@makumator - w przypadku Midnight Resistance zwróć uwagę jaką wersję dali na Evercade. O ile dobrze pamiętam to @TheUrien84 mówił coś że ten najlepszy soundtrack jest tylko w wersji arcade. Wydaje mi się, że wersja na Sega Genesis miała go zmienione, ale nie jestem pewien, musisz sprawdzić.

@Rocho - Ty chłopie przechodzisz shmupy, które dla mnie wydają się bardzo trudnymi grami. Contra nie jest tak trudna jak mówią, po opanowaniu wydaje się być bardzo prosta. Tak jak powiedział @mariusz391 - w Contra placement wrogów jest w dużej mierze z góry zdefiniowany i taki sam za każdym podejściem. Niektóre aspekty się zmieniają - czasami wyskoczy jeden przeciwnik, czasami dwaj, czasami z prawej a czasami z lewej. Ale działka są zawsze w tych samych miejscach i żołnierze wroga też zwykle z tych samych miejsc wyskakują. Bossowie mają patterny które da się dość łatwo wykumać samemu.

Co ciekawe, ta gra dopasowuje się do broni którą posiadasz. Gdy masz S-ke, to przeciwników jest więcej, poruszają się jakby szybciej i częściej strzelają. Bossowie również są bardziej wtedy dynamiczni. Gdy masz podstawową broń, to wszystko wydaje się wolniejsze. Możesz sobie w ten sposób dopasować trochę poziom trudności - jak jest Ci za łatwo, to spróbuj iść z Laserem (moim zdaniem najsłabsza broń - najciężej trafić, choć obrażenia zadaje spore, jest silna).

@Megadeth pamiętaj aby nie grać w to na Chuyo Mini. Moim zdaniem powinno grać się na normalnym dużym ekranie i pełnowymiarowym padzie, aby było wygodnie i przejrzyście zapanować nad całym tym bałaganem dziejącym się na ekranie.

@mariusz391
Zadziwiasz mnie chłopie. Myślałem, że jesteś naszym forumowym mistrzem i znawcą pokemon, a tu się okazuje że na dodatek masz w małym palcu Contra. Jestem pod wrażeniem.

Masz rację - ta gra jest łatwa. Ale moim zdaniem staje się taka dopiero po opanowaniu. Jak ktoś gra pierwszy raz, to szansa że ją przejdzie lub zajdzie daleko moim zdaniem jest niewielka. Trzeba rozegrać co najmniej parę partyjek by ogarnąć co gdzie wyskakuje i kiedy oraz jakie bossowie mają patterny. Jak znasz już tą grę, to przyznaje rację - wydaje się być tytułem dość prostym.

Domniemam, że 'bullet hell' to duża ilość pocisków na ekranie. Jeżeli tego potrzeba, spróbuj zmierzyć się z Contrą w wersji arcade. Podobno jest dużo trudniejsza, ale też się słabiej zestarzała. Jej gameplay jest mniej ponadczasowy - mechanika jest trochę inna i wydaje się gorsza.

Wersja na NES to gra na system domowy, nie oczekiwałem po niej że będzie k*rewsko trudna. Chciałem dobrze się bawić i pragnąłem umiarkowanego wyzwania i sprawiedliwego poziomu trudności - dokładnie to dostałem.

Panowie.
Wasza słowa natchneły mnie by odpalić grę jeszcze raz. Tym razem ukończyłem ją zupełnie nie korzystając z dostępnych 'continue'

Tym razem grałem w wersję USA (poprzednio w JPN) i ma ona dodatkowy tekst na końcu (JPN nie miała):


Poza tym wersja USA wydaje się być odrobinę łatwiejsza, ze względu na uboższą grafikę. Level 5 (zimowy) jest dla mnie jednym z najtrudniejszych, ponieważ w wersji na JPN pada tam śnieg, którego płatki zlewają się z pociskami przez co można ich nie zauważyć i przyjąć kulkę nie dostrzegając jej. W wersji USA nie ma śniegu, jest więc bardziej przejrzyście.

Zimowy level w wersji JPN jest chyba najpiękniejszym levelem w tej grze w moim mniemaniu.

Cytat: mariusz391 w Styczeń 14, 2024, 15:42
Niemniej jak przejdziesz Super C czy właśnie następców na pewno ci już właściwie pogratuluję

@mariusz391 dobrze spróbuje teraz swoich sił w kontynuacji: Super C