Utwór albo album, którego musisz regularnie posłuchać

Zaczęty przez gumislav, Listopad 26, 2014, 08:42

Poprzedni wątek - Następny wątek

JAPONIEC


12step

#46
Jakby wyszedł na winylu, to bym kupił żeby mieć fant, a tak CD to nie mam nawet w czym zripować nie mówiąc o odtwarzaniu.

Raczej inne utwory nie są podobnej jakości, bo to składak niewydanej muzyki i dwa pozostałe dostępne kawałki tego nie wróżą.

Taki elektropop to chyba wszędzie podobnie brzmiał. mi się skojarzyło z Jurksztowicz od razu.
ore ore szabadabada amore

Greg_k

Cytat: 12step w Marzec 13, 2026, 16:01Jakby wyszedł na winylu, to bym kupił żeby mieć fant, a tak CD to nie mam nawet w czym zripować nie mówiąc o odtwarzaniu.

Raczej inne utwory nie są podobnej jakości, bo to składak niewydanej muzyki i dwa pozostałe dostępne kawałki tego nie wróżą.

Taki elektropop to chyba wszędzie podobnie brzmiał. mi się skojarzyło z Jurksztowicz od razu.

Tutaj możesz odsłuchać fragmenty każdego z utworów

https://kultowenagrania.pl/product/malgorzata-panecka-kto-tu-jest-niewinny-cd/

12step

Solidny maxi singiel by się uzbierał, oprócz tytułowego są jeszcze ze 2 utwory są naprawdę dobre. Rozumiem, że to jest popkulturowa ciekawostka a nie pełnoprawne wydanie, być może nawet kupię, ale jakby to był winyl to bym się nie zastanawiał. Nie ze względu na brzmienie tylko w takiej formie to by lepiej działało, nie mam chyba CD, nie wciągnął mnie ten nośnik.
ore ore szabadabada amore

12step

ore ore szabadabada amore

hankie


12step

Ta sama osoba, ale nie porywa mnie ta piosenka. W ogóle niezły chyba bigos ta jej dyskografia, od Ewy Demarczyk, przez Prońko, Zdzichę Sośnicką po Jurksztowicz i śpiewanie na jakiś proto hip hopowych bitach. Ale fajna na maniera jazzowa z reharmonizowaniem wokalu robi - to chyba rzadziej spotykane.
ore ore szabadabada amore

12step



Nie wiem co to wyskoczyło mnie. Za bardzo nie grałem w Street Fighter II, więc nie wiem jak to się ma do oryginału.
ore ore szabadabada amore

Mcin

Wracając do oryginalnego zawołania autora temau: jeden nie, ale kilka się znajdzie. np. ten:

a w zasadzie to cały ten album, który kilkanaście lat temu, zaczał moją zajawkę na Power Metal. Wchodząc w buty takich jak Sonana Arctica czy stratovarius, wszedł, i zrobił to co oni, tylko wszystko lepiej. Bez przesadnie wysokiego głosu, z wyraźnymi gitarami, a nie schowanymi za ścianą klawiszka. Melodyjny, podniosły i z dużą dozą instrumentalnej wirtuozerii. Dziś sobie słucham po raz kolejny i postanowiłem napisać.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.