Utwór albo album, którego musisz regularnie posłuchać

Zaczęty przez gumislav, Listopad 26, 2014, 08:42

Poprzedni wątek - Następny wątek

Quake96

Utwór:



Album:




Oczywiście wszystko z oryginalnych kompaktów. Jakość kosmiczna na dobrym stereo :)


hankie

tander,
mnie też miło się słucha Twoich wstawek:). Miło było, że utwór Neny w Atomic Blonde puścili - ogólnie nabyłbym soundtrack z tego filmu ;)

VectroV

Cytat: hankie w Październik 05, 2017, 21:11
tander,
mnie też miło się słucha Twoich wstawek:).

No to ja też dzisiaj zaszaleje, a co ;D







Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

hankie

A ja właśnie się cofam też w czasie i śmiechu - przypominam sobie zespół:

nowy00

Ja tak mam, że nowości mi się szybko osłuchają i o nich zapominam, co innego starocie, niektóre są ponadczasowe.
Zawsze wracam do tego kawałka:

hankie

Cytatco innego starocie, niektóre są ponadczasowe.
Też tak mówię... Nie mówię wszystkie, ale lata 80/90 mają masę utworów (i wyrytych w kamieniach wykonawców), które po puszczeniu 'trzech nutek' dają się poznać. A dzisiaj? Puścić po 6-7 sekund 50 utworów - ciekawe czy byśmy poznali każdy z osobna. Po prostu są IMO bardziej miałkie, mniej charakterystyczne, to fakt...

nowy00

Dokładnie tak, starsze utwory miały indywidualny charakter, pewnie dlatego tak często są dziś odświeżane na wszelkie sposoby, ale rzadko kiedy udaje się znaleźć, że tak to nazwę kompromis pomiędzy zachowaniem starego klimatu a delikatnym odświeżeniem. Chociaż zdarzają się perełki, zrobione z wyczuciem.
Tu przykład stylowy remix utworku, który wrzuciłem powyżej:

szczupi26

Schiller do albumu Atemlos (2010)
Nightwish do albumu Once (2004) i część Imaginaerum (2011)
Cała Enya
Medwyn Goodall
Marek Biliński
Koto
Gregorian płyty Masters of Chant
do tego sporo trance-u wszelakiego
to tak na początek ;)

tander


tander

Cytat: nowy00 w Październik 06, 2017, 13:39
Ja tak mam, że nowości mi się szybko osłuchają i o nich zapominam, co innego starocie, niektóre są ponadczasowe.
Ja mam podobnie. Nie było mnie jeszcze na świecie, gdy pojawiły się kawałki, które lubię słuchać. Nie wiem dlaczego tak jest, ale muzyka z lat 80" podoba mi się bardziej niż ta współczesna.

hankie

@up,
to przybiję tez piątkę. Kiedyś muza była bardziej charakterystyczna, po 'pierwszych nutkach' rozpoznawało się piosenkę - dzisiaj komercyjnym hurtem zalana całość - i większość do siebie podobna.

CyborgDE

Phil Collins, czyli każdy słyszał przynajmniej jeden jego utwór, ale mało kto kojarzy kto jest wykonawcą. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie z mojego środowiska.

Według mnie świetna składanka zawierająca najbardziej znane i najlepsze utwory Phila. Każdy utwór na tej płycie to według mnie geniusz kompozycji i podsumowanie kunsztu muzycznego Phila. Zresztą co ja tu będę za dużo tłumaczył. Zakładam, że większość użyszkodników doskonale go kojarzy i zna niektóre kawałki na pamięć.  ;)

Jeszcze większe wrażenie robi, kiedy znamy dobrze każdy utwór, ale zawsze słyszeliśmy go gdzieś w radiu lub np. na Spotify. Mimo tego, że jestem użytkownikiem Spotify Premium i korzystam z streamu w najwyższej możliwej jakości jaką on oferuje, to jakość samej płyty puszczonej na przyzwoitym sprzęcie miażdży wszystko. Dla przykładu utwór "Another Day in Paradise" dzięki zdobyciu tej płyty odkryłem na nowo. Masa nowych dźwięków jakie wyłapało moje ucho w stosunku do wersji puszczanej w radio lub na Spotify mnie powaliła.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

hankie

@up,

Cyborgu też mam tą płytkę, kiedyś gardziłem składankami 'Greatest' ale mi przeszło. Niemniej jednak "Face Value" i "But Seriously" musiałem kupić oddzielnie.

BTW - looknąłeś na reedycję Face Value z 'bieżąca' fotką twarzy Collinsa? Premierowa cena mnie lekko zaskoczyła, ale może kiedyś?

Odnośnie odsłuchu - na dobrych słuchawkach na przedwzmacniaczu to w ogóle się rozpłyniesz - na mnie słuchawki oddziałowują jeszcze mocniej.

CyborgDE

Ja do tego typu składanek mam mieszane uczucia i również staram się ich unikać, ale kiedy zobaczyłem tą na targu rupieci w idealnym stanie, spojrzałem na listę utworów i usłyszałem cenę, to aż żal mi było nie brać. No i jest to oficjalna składanka, a nie jakaś wykonana przez wydawcę XYZ, który po prostu posiadał prawa.

But Seriously, Face Value są faktycznie pozycjami obowiązkowymi. Tych niestety jeszcze nie dorwałem.

No i co do reedycji, to według mnie cena jest dość znośna. W Saturnie Deluxe Edition z dwoma płytami i w kartonowym pudełku kosztuje 15,49€. Wydaje mi się to taką standardową cenę za płytę CD porównując z innymi wykonawcami. Przynajmniej u mnie. Tutaj taki standardowy zakres cenowy za nowego CDka, to 15-20€. Zdarzają się tańsze, ale większość to właśnie te widełki.

Aż z ciekawości sprawdziłem też przy okazji jak sprawa ma się w takim empiku, bo akurat kompletuje zamówienie zapasu książek i oni posiadają jedynie cyfrówkę za 35zł.

Także myślę, że cena już się raczej unormowała. Nie kojarzę ile kosztowała bezpośrednio w premierę, także nie mam porównania za bardzo.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."