Rayman 2 - The Great Escape / Rayman Revolution

Zaczęty przez JBSuper, Styczeń 29, 2024, 07:21

Poprzedni wątek - Następny wątek

JBSuper

Jestem po ukończeniu tej części na stacjonarnych sprzętach aż do PS2. Na wydaniach mobilnych się nie skupiałem w trakcie trwania tego maratonu od 4 do 28 stycznia. Traktuję te wydania raczej jako ciekawostkę do obadania w swoim czasie.

Drugą część Raymana poznałem stosunkowo póżno, bo w 2013 roku. Pierwsza moja styczność z tą postacią nastąpiła w 2006 roku za sprawą trzeciej części na PCie, by potem, raptem parę lat później, wypróbować jedynkę na PS1. Żadna z tych dwóch części nie wciągnęła mnie swoją grywalnością i intuicyjnością jak Rayman 2 właśnie. W jedynce miałem kłopot zapoznania się z planszami gdzie co zrobić w jakiej kolejności, by po drodze rozbić wszystkie klatki. Do tego dochodzi absurdalny poziom trudności, który zniechęcił mnie do dalszego grania. Trzecia część jest bardzo chaotyczna. Stanowczo dzieje się za dużo, zwłaszcza dużo starć z Mroklumami i dużo chemikaliów pozyskanych z łupieżu Krzysztofa Ibisza oraz proszku do prania Pollena 2000. Nie skreśla to jednak trójki u mnie, bo to wciąż genialna część, ale osobiście nie jest tak wykonany z gracją jak dwójka.

Dwójkę traktuję jako MagGuffin całej serii. Nie bez powodu ludzie kochają wracać do tej części i jest ku temu kilka powodów, a za przykład wezmę pod lupę wersję PCtową dla jasności przekazu:

1.) Minimalistycznie przeprowadzona historia oraz motyw. Świat zagrożony nagłym atakiem robo-piratów, zniszczenie głównego rdzenia świata, rozsianie szczątków energii po całej krainie, więzienie niewinnych ludzi, chęć zapanowania nad światem, bezbronni mieszkańcy i bohater, który nie może nic na to zaradzić, gdy został również uwięziony. W ostatniej chwili rodzi się światełko w tunelu na uratowanie świata razem z przyjaciółmi Raymana, bogiem Rozdroży Marzeń i jego czterech masek oraz cel poskładania serca świata do kupy, ratując przy okazji pozostałych mieszkańców i przywracając dobro. Wszystko to dopełniają proste dialogi w sposób komiczny, zabawny, jak i poważny oraz mroczny.

Bardzo spodobały mi się dwa oblicza tej gry. Trzymając przy sobie mroczny klimat, a za razem są przebitki z bajecznie kolorowych poziomów. Motyw grozy, bezsilności i ciągłej walki ze złem przyciąga do dalszej rozgrywki mierząc się z armią admirała Brzytwobrodego, poznając nieodkryte nigdy dotąd przez Raymana strzeżone świątynie, w których poukrywane są magiczne maski Polokusa.

2.) Styl graficzny. Odzwierciedlenie tego, do czego nas pierwszy Rayman zdołał zapoznać, tylko przeniesione do 3D i nadanie własnego sznytu wyróżniającego tę część od pozostałych. Nie był to powiew świeżości w 1999 roku, gdzie z powodu docelowej platformy, czyli Nintendo 64, zdecydowali się użyć efektów cząsteczkowych oraz większości obiektów w formie pojedynczej bitmapy, jednak z perspektywy czasu ma dobry wpływ na klimat tej części. Z aspektu technicznego na przestrzeni lat żadna nowość i profanacja, ale ten aspekt jest na tyle mądrze zbudowany, że bardziej przykuwa oko niż odrzuca.

3.) Różnorodność poziomów. Zaczynamy od dosłownej Wielkiej Ucieczki ze statku więziennego, lądując w kolorowym i świetlistym lesie, przechodząc płynnie z polany na bagna i stamtąd do pierwszej świątyni. Każdy poziom ma swój unikalny wygląd, utrzymany we wcześniej wspomnianych dwóch obliczach, lub skrajnie jednym z dwóch. Nie są one monotonne, każdy poziom wytacza swój własny szlak w tym aspekcie. W każdym jest coś innego do zrobienia, jak np. inny zbiór zagadek, ścieżki prowadzące do pozostałych znajdziek, sposób przemieszczania się z jednej sekcji poziomu do drugiego, czy też miejsca, które w trakcie przechodzenia gry moglibyśmy łatwo ominąć, gdy przechodzi się grę pierwszy raz. Walka z robo-piratami stanowi większość całej historii, ale nie tylko do nich się ograniczamy, do czego przejdę w kolejnym podpunkcie. Dopowiem, że za ukończenie poziomu na 100% mamy możliwość wzięcia udziału w rundzie bonusowej, gdzie jako dziecko Globoxa musimy jako pierwsi dotrzeć do wróżki, która przekazuje Raymanowi pełny pasek zdrowia.

4.) Postacie. Oprócz naszego pozytywnie zadziornego, odważnego i pozbawionego kończyn bohatera, w którego mieszkańcy podzielają wszelką nadzieję na przywrócenie ładu na świecie, Rayman może polegać na swoich przyjaciołach, którzy za wszelką cenę pomagają mu przedostawać się z kolejnej krainy do kolejnej. Wróżka Ly, która na bieżąco informuje o tym, co w trawie piszczy i gdy może, obdarowuje naszego bohatera zgromadzoną energią by ułatwić plądrowanie krain w poszukiwaniu lumów. Globox ze swoją fajtłapowością i zdolnością do wykonywania rytuału deszczu, który jest niczym wrzód na tyłku admirała, gdy swoim rytuałem niszczy wszystko, co jest pod napięciem, jest też postacią, która odgrywa ważną rolę w bieg akcji fabuły. Murfy, który swoimi poradami pewnie niejednego wyprowadził z równowagi, że chciało się wyciągnąć go z ekranu na dobre. Niezdecydowana hierarchia czterech Małaków, którzy pomagają Raymanowi w otwieraniu kolejnych portali. Polokus, który po zebraniu wszystkich masek obdarowuje go swoją potężną mocą i niszczy armię piratów na lądzie, pozostawiając Raymanowi jego kawałek tortu w ostatecznej walce. Na wężu Ssssamie, biegającym pocisku, Clarku, wielorybicy Carmen, dzieciach Globoxa i jego żonie Uglette kończąc, którzy pomagają nam przedostać się przez konkretne krainy, mierząc się ze złem. Sam Brzytwobrody jest pilnie strzeżony przez dwóch strażników z powodu, powiedzmy to, kompleksu mniejszości. Sam w starciu z Raymanem wydaje się mało wymagający, jednak jego silna armia robo-piratów stawia go w bezpiecznej pozycji przynajmniej na jakiś czas. Towarzyszy mu niezbyt rozgarnięty asystent - Majtek, który stara się wykonywać polecenia admirała, jednak za każdym razem Rayman uchodzi bez szwanku niszcząc zgraję, co obrywa się mu od Brzytwobrodego za każdym razem gdy Rayman zdobędzie maskę Polokusa. Jest jeszcze strażnik Jaskini Złych Snów, Jano, który oferuje Raymanowi pomoc dla Clarka i jego wrażliwego żołądka w zamian za poświęcenie się w starciu ze strażnikiem. Bez poznania nazwy tej krainy strażnik nas nie przepuści próbując nas zbyć za wszelką cenę.

5.) Oprawa dźwiękowa. Utwory w Raymanie 2 nie są na tyle wbijające w głowę, żeby je nucić gdziekolwiek, ale są dobrze skomponowane i dobrze wpasowujące się w to, co się dzieje. Każdy utwór jest indywidualnie skomponowany do poziomu, jak i dialogów z konkretną postacią. Ambient też robi robotę zwłaszcza w menu głównym, gdzie szum wody i śpiew Carmen dopełniają całokształt. Ciężko mi się wypowiadać o aspekcie dźwiękowym, ale podsumuję, że na 1999 rok trzymał należyty poziom i różnorodność była na piątkę.

6.) Balans. Rayman 2 jest idealnie zrównoważony. Każda kraina ma niemal równomiernie rozłożoną walkę z przeciwnikami, eksplorację terenu w poszukiwaniu znajdziek (w tym złotych pięści zwiększających efektywność zadawania obrażeń), zagadki i elementy platformowe. Nic tu nie jest przesadzone, lub zmarnowane. Walki z piratami nie są mordęgą, tylko mniejszą lub większą przeszkodą przed przedostaniem się dalej i to mi się podoba w tej części. Trzecia część przez starcia z hordą przeciwników, zwłaszcza z dalszym postępem gry, potrafi zmęczyć i szybko odstawić grę na później.

Chciałbym jeszcze poruszyć mocne i słabe strony pięciu wersji, które wziąłem pod lupę w trakcie trwania maratonu Raymana 2. Zacznę od tej, którą uruchomiłem jako pierwszą w tym roku, czyli Rayman Revolution na PS2. Ograłem ją dwukrotnie na PS2, jak i na emulatorze z widescreenem i hackiem na 60 FPS, gdyż gra ma zablokowany framerate do 30/25 FPS. Jest to najbardziej rozbudowana i bogata graficznie (za sprawą trzeciej wersji silnika RenderWare) wersja w jaką możecie zagrać. Zamiast portalu mamy trzy otwarte HUBy, w którym możemy przemieszczać się do konkretnego poziomu. Przyznam się, że nie jestem zwolennikiem gier z otwartym światem i otwarty świat w Revolution przysporzył mi sporo kłopotów z odnalezieniem się w nie tak małej przestrzeni. Na szczęście są tabliczki z informacją gdzie co się znajduje, więc nie jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Mamy również podpowiedź pod przyciskiem Select, która nam mówi, co mamy zrobić i gdzie się udać. Małaki również nam mówią co mamy konkretnie robić.  Dodane zostały nowe utwory HUBów, poprawiony voice dubbing względem wersji na PS1, dodatkowe usprawnienia mocy Raymana przez dokupowanie ich w sklepiku niedaleko Kamiennego Kręgu za zebrane lumy i drobne usprawnienia w poruszaniu się Raymanem Jedna rzecz, której nie lubię w Revolution to próba wydłużenia rozgrywki, w której musimy wrarać do poziomów, gdy zbierzemy wystarczająco mocy. Starcia z przeciwnikami w niektórych momentach są przesadzone. Minigry u Ly, za które otrzymujemy zwiększony pasek zdrowia w zamian za uratowanie Przyjaznych Duszków to dodatkowy czas w plecy. Ale bardzo szanuję podejścia twórców by zrobić taki remake gry i to im się udało, jednak ta wersja w moim odczuciu nie jest na tyle dobra, żeby była tą najlepszą.

Następna w kolejce ustawia się wersja na PS1, która jako pierwsza używa pełnoprawnego dubbingu, zamiast bełkotu, który nas przyzwyczaił w wersjach pierwotnych. Jakość dialogów może nie jest najwyższych lotów, ale przynajmniej się starali i fabuła jest dzięki temu znacznie rozszerzona, np. rozmowy ze strażnikami masek Polokusa. Minus? Voice acting na 6-letnim sprzęcie był gwoździem do trumny tej wersji. To sprawiło problem dla chińskiego oddziału Ubisoftu, którzy musieli przebudować całkowicie grę obniżając liczbę lumów z 1000 do 800 i wyciąć znaczne sekcje poziomów, czy wyrzucając Żelazne Góry całkowicie, lub też wycinając rundy bonusowe po ukończeniu poziomu na 100%. Ten zabieg sprawił, że na Europę wyszły dwie wersje gry, gdyż 5 języków z dubbingiem zwyczajnie by się nie zmieściły. Tę wersję traktuję jako douzupełnienie fabularne i jeśli zamierzacie zagrać w Raymana 2 dla fabuły, z czystą ochotą poleciłbym wersję na PS1. Do grania na codzień i czerpania radości z grania stanowczo odradzam przez swoją toporność. Bonusowo za ukończenie gry powyżej 90% postępu mamy dostęp do prototypu Raymana 2 w wersji 2D, która była gotowa już w 1996 roku, jednak ogromny boom na 3D sprawił, że porzucono prace na rzecz wersji trójwymiarowej. Również zaleta tej wersji to brak Murfy'ego jako przewodnik, pojawia się jako niewolnik w klatce, którego uwalniamy. Zamiast niego, wróżka Ly w formie tekstów daje nam podpowiedzi.

Wersja Dreamcastowa to ciekawy przypadek. Jest to port wersji PCtowej z nielicznymi usprawnieniami w budowie gry i ciut większymi w jakości graficznej. Gdyby nie osobna wioska Globoxa, do której mamy dostęp w Świetlistym Lesie w przeciwną stronę od portalu nazwanym tutaj Wyspą Drzwi, to możnaby rzec, że to Definitive Edition oryginalnej dwójki i na dobrą sprawę można to tak traktować. Dwójka na Dreamcasta wygląda po prostu obłędnie. Murowane 60 FPS z obsługą widescreen i genialna szata graficzna, która bardzo podkręca klimat gry. Również prolog w tej wersji posiada voice dubbing, który przemawiany jest głosem Polokusa, jednak to tylko cisza przed burzą, bo po czasie stykamy się z betonowym murem w postaci bełkotu z N64 i PC. No cóż, było warto mieć tę nadzieję. We wspomnianej wiosce mamy dodatkowy cel zebrania sześciu kryształów. Zebranie dwóch odblokowuje nam minigrę, łącznie jest ich 3. Są to opcjonalne minigry, które można uruchomić by można było co robić w dwójce. Zostały potem przeniesione do Revolution na PS2.

PCtówka to najbardziej pospolita wersja i osobiście od niej polecam rozpoczynać zabawę z Raymanem 2. Na nowszych systemach są problemy by doprowadzić grę do porządku, choć wersja GOG w połączeniu z Ray2Fix i Rayman Control Panel to istny game changer, który w czasach Windows 10 i 11 umożliwiają cieszenie się tą wersją. U mnie jedynie był problem z doprowadzeniem do działania kontrolera, ale z tym się połowicznie uporałem. Dużo o niej bym nie powiedział zwłaszcza, że to pierwsza wersja jaką w ogóle w życiu ograłem i ją wspominam dobrze na tyle, że po długim czasie ją postanowiłem ukończyć ponownie.

Za to wersja na N64 to jest istna debata w stylu "Który jest synem kogo" przez ustalenie wobec fanów która wersja między PC a na N64 powinna być faktycznie tą pospolitą. A więc ta wersja jest pierwszą dla tej części, co sprawiło, że gra wygląda jak wygląda. Moim zdaniem ten zabieg trochę podburzył potencjał graficzny tej gry. Z wad bym stawiał na MIDI użyte do tej gry, które zepsuło odczucia z grania będąc przyzwyczajony do wersji PCtowej. W przeciwieństwie do wersji PS1, która ma trochę inny feeling, to N64 śmiało można podpiąć pod pełnoprawną wersję i bazę pod przyszłe wersje. Jest to wersja, którą najpóźniej uruchomiłem i ukończyłem, bo właśnie wczoraj i stwierdzam, że dziś granie w wersję na N64 należy traktować jako ciekawostkę, bo o ile feeling jest ten sam co na PC i Dreamcaście, to jednak framerate nawet po zmniejszeniu rozdzielczości gdy korzysta się z Expansion Paka daje mocno się we znaki i movement Raymana jest nieprzyjemnie oporny i nie odpowiadający precyzyjnie na nasze polecenia.

Napomnę jeszcze w odczuciach związanych z wersjami obrane w czasie tego maratonu. Rayman Revolution ma dodatkowo delikatnie usprawioną fizykę postaci. Głównie chodzi mi o dwie sekcje, gdzie w wersjach pierwotnych nad Raymanem nie mamy pełnej kontroli. Sekcje na ślizgawkach są utrudnione, przez co Rayman gdy nabierze prędkości traci swoją zwinność i wpada w podsterowność. Było to bardzo męczące, gdyż musiałem ginąć na tych sekcjach do skutku aż nie zbiorę wszystkiego. W Revolution zostało to w jakimś stopniu poprawione i mniej dręczy. Druga rzecz to przemieszczanie się na śliwce, gdzie w wersjach innych niż na konsole Sony musimy nadawać pędu poprzez rushowanie pięścią. Niestety to nie działa tak dobrze jak powinno i z jakiegoś powodu Rayman na śliwce porusza się tylko w czterech na sztywno ustawionych kierunkach, co wyprowadzało mnie z równowagi jak ciągle ginąłem w Świątyni Kamienia i Lawy. W wersji na PS1 zostało to ładnie usprawnione i kierunek bardzo łatwo obiera tam, gdzie tego faktycznie chcę. W Revolution postanowili to częściowo popsuć, jednak po lawie wystarczy raz, czy dwa machnąć pięścią, a sam ruch gałką idealnie obierze porządany kierunek. Należy też wspomnieć o pocisku, który na N64, PC i Dreamcaście również potrafi zagotować krew w żyłach, zwłaszcza w we wspomnianej wyżej Świątyni, gdzie liczy się precyzja co do piksela, bo inaczej pod koniec zamiast idealnie wylądować gra wychwytuje kolizję i następuje wybuch pocisku. Mało tego celowanie Raymanem w obiekty, które są poza obrębem kamery, jak np. klatki, czy przeciwnicy należy odpukać i obrócić kamerę by obiekt był widoczny.

Moim faworytem w tym starciu tyranów jest wersja Dreamcastowa, która urzekła mnie swoimi ficzerami, nie robiąc z niej przesadnej formy nad treścią, a faktycznie lifting tego, co bastion 5 generacji konsol pokazał co można z nich wyciągnąć tak, by w 6 generacji można było to poprawić. Wierna jest bardzo wersji PCtowej i to widać gołym okiem.

Szybkie podsumowanko Raymana 2:

+ skromna, ale przykuwająca uwagę fabuła,
+ wysoka grywalność, nawet po tylu latach,
+ motyw z dwoma obliczami,
+ opracowanie dźwiękowe,
+ intuicyjne prowadzenie postępu w grze,
+ unikalny styl graficzny, który kontynuuje to, co zaczęła jedynka i nadał kierunek przyszłym częściom,
+ różnorodne poziomy,
+ postacie i ich nieskomplikowana biografia,
+ zrównoważona i dobrze przemyślana rozgrywka,
+ fajnie jest do niego wracać po jakimś czasie,
+ walka z przeciwnikami, których wymagania rosną wraz z postępem gry,
+ sekcje platformowe typowe dla gier 3D z drugiej połowy lat 90tych,
+ ukończenie gry na trzy, cztery sesje na dobrych wiatrach.
+
+ Brzytwobrody boi się petard.

+/- znajdźki, są czasami poukrywane w taki sposób, że idzie przeoczyć, albo po latach zapomnieć.

- Murfy do wora, wór do jeziora,
- drobne zabobony w fizyce, które potrafią wyprowadzić z oazy spokoju,
- muzyka MIDI w wersji N64,
- celowność Raymana w obiekty poza kamerą,
- ukończenie na 100% wersji na N64 i PC nie pozwala cieszyć się dalej grą,
- minigierki nie uzupełniają powyższej luki,
- lumy w sekcjach zjeżdżanych mogłyby mieć łatwiej poprowadzone ścieżki, koniecznie trzeba zginąć, jeśli nie chcemy wracać powtórnie do poziomu,
- sztucznie przedłużona i na dłuższą metę muląca rozgrywka w Revolution.
- Brzytwobrody zjadł tysięcznego luma i udaje niewiniątko ::)

Jestem ciekaw jakie były Wasze odczucia odnośnie tej części. Od jakiej wersji Wy zaczynaliście i jaką uważacie za ulubioną? Zachęcam do dyskusji :)

alf

@JBSuper ja pierniczę, brakuje tylko jeszcze jakichś fotek / screenshotów i z Twojej wypowiedzi @Janusz mógłby zrobić nowy wpis na główną zatytułowany Przegląd wersji Rayman 2 na konsolach SONY i nie tylko. Niesamowita robota, niezwykle sporo szczegółow, bardzo dobry styl pisania. Gdybym był nauczycielem z przedmiotu 'recenzowanie gier' dostałbyś za to wypracowanie 6  O:-)

Grałem trochę w Raymana 2 na psx, miałem kiedyś pożyczone od kolegi. Nawet wciągała, bo za dzieciaka lubiałem bardzo kolorowe platformery. Musiałem jednak ją szybko oddać bo kolega się niecierpliwił i właściwie pożyczył mi ją na może 2 dni...

Nigdy potem do niej nie wróciłem, choć zaopatrzyłem się kilka lat temu w wersję na N64. Szkoda, że ma tam niższy framerate - może to wina włożonego expansion packa? Czytałem kiedyś, że niektóre gry nie lubią tego rozszerzenia i działają z nim gorzej, mimo że teoretycznie nie korzystasz z jego dobrodziejstw. Może warto byłoby spróbować wrócić na chwilę do jumper packa i przetestować jeszcze raz?

animare

A no właśnie odnośnie różnic, miałem kiedyś poradnik, niestety nie pamiętam z którego czasopisma może neo Plus? Pamiętam tylko, że było sporo różnic między wersją na PC a PS1 i byłem zirytowany, że co chwilę w poradniku mi się coś nie zgadzało  ;).

Tak jak pisze Alf, bardzo fajny opis i przegląd całości. Z chęcią by się wróciło, ale chyba najbliżej jestem wersji z Psx i w tą bym właśnie zagrał.

mariusz391

Cytat: alf w Styczeń 29, 2024, 08:17ja pierniczę, brakuje tylko jeszcze jakichś fotek / screenshotów i z Twojej wypowiedzi @Janusz mógłby zrobić nowy wpis na główną zatytułowany Przegląd wersji Rayman 2 na konsolach SONY i nie tylko. Niesamowita robota, niezwykle sporo szczegółow, bardzo dobry styl pisania. Gdybym był nauczycielem z przedmiotu 'recenzowanie gier' dostałbyś za to wypracowanie 6 
Potwierdzam, właśnie takie rzeczy powinny trafiać na główną po odpowiedniej obróbce. Gratuluję chęci i wytrwałości w pisaniu ;)
A co do samego Raymana 2 to jedna z moich ulubionych platformówek lat 90.
I mimo że w swoim życiu ograłem wersję na PC, PSone i PS2 to własnie jeśli wracam do tego tytułu to TYLKO na pierwszym PlayStation
Gra jest krótsza, ma dublaż i najwygodniejsze sterowanie. Do tego to jedna z najładniejszych gier na PSone i wygląda ciągle świetnie odpalana na PS3. I własnie przez wygodne sterowanie praktycznie się nie zestarzała, UbiSoft mógłby ją wydać i dziś jako kolejny remake i jak w przypadku Crasha i Spyro nikt by nie zauważył wieku tej gry. Trójka tylko na PC robi robotę ze względu na polską wersję językową, ale poza tym nie ma startu do dwójki

JBSuper

Cytat: alf w Styczeń 29, 2024, 08:17
@JBSuper ja pierniczę, brakuje tylko jeszcze jakichś fotek / screenshotów i z Twojej wypowiedzi @Janusz mógłby zrobić nowy wpis na główną zatytułowany Przegląd wersji Rayman 2 na konsolach SONY i nie tylko. Niesamowita robota, niezwykle sporo szczegółow, bardzo dobry styl pisania. Gdybym był nauczycielem z przedmiotu 'recenzowanie gier' dostałbyś za to wypracowanie 6  O:-)

Cytat: animare w Styczeń 29, 2024, 08:41
Tak jak pisze Alf, bardzo fajny opis i przegląd całości. Z chęcią by się wróciło, ale chyba najbliżej jestem wersji z Psx i w tą bym właśnie zagrał.

Cytat: mariusz391 w Styczeń 29, 2024, 09:47
Potwierdzam, właśnie takie rzeczy powinny trafiać na główną po odpowiedniej obróbce. Gratuluję chęci i wytrwałości w pisaniu ;)

Wow, dzięki Panowie za ciepły odbiór! Starałem się jak mogłem by treściwie opisać grę z pamięci. Fakt faktem wczoraj przysiadłem do pisania na yolo i zajęło mi to cały wieczór, zapisując wersję roboczą przed snem i przed ruszeniem do pracy dokończyłem i puściłem w eter. Czuję się dumny z siebie z tego poematu ^-^

Cytat: alf w Styczeń 29, 2024, 08:17
..może to wina włożonego expansion packa? Czytałem kiedyś, że niektóre gry nie lubią tego rozszerzenia i działają z nim gorzej, mimo że teoretycznie nie korzystasz z jego dobrodziejstw. Może warto byłoby spróbować wrócić na chwilę do jumper packa i przetestować jeszcze raz?

Tak się składa, że Jumper Paka nie posiadam, ani kogoś ze znajomych na terenie Wrocka by sprawdzić R2 pod zwykłą zworką. Z tego co widziałem, to faktycznie masz rację, że Expansion Pak na niższych rozdzielczościach się lubi gryźć z grami i obniżać trochę wydajność, ale w przypadku Raymana 2 nie widziałem by na Jumper Paku działał choć odrobinę lepiej. Ja przez długi czas grałem na niskiej rozdziałce z rozmyciem obrazu, dopiero pod koniec załączyłem wyższą rozdzielczość by pod koniec jak najlepiej zapamiętać wersję na N64.

Cytat: mariusz391 w Styczeń 29, 2024, 09:47
UbiSoft mógłby ją wydać i dziś jako kolejny remake i jak w przypadku Crasha i Spyro nikt by nie zauważył wieku tej gry.

Stanowczo się zgadzam. Słyszałem o jakimś fanowskim projekcie Raymana 2 HD od studia New Dawn Games, gdzie nawet do pomocy wzięli Vince'a McClenny'ego, który napisał utwór o Raymanie i jego przygodach w dwójce, który miał dodatkowo napędzać sprzedaż Raymana 2. Więcej zachęcam do obejrzenia tutaj: https://youtu.be/GljgFqMPlAE?si=xS3z9apfk67x5Dc_

@mariusz391, prawda została napisana:
:))

Rocho

Bardzo fajny tekst. Spróbowałem chyba wszystkich wersji Rayman 2 choć ukończyłem tylko te na PS1, PC, PS2 i NDS.

I w moim osobistym rankingu najlepiej grało mi się w wersję z PS2. Podobał mi się ta dodatkowa treść którą tam włożyli.  Choć największy sentyment mam do tej z szaraka..
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

Mcin

Grałem tylko w trójkę w warunkach dalekich od komfortowych i kiepsko wspominam.
Dwójki na oczy nie widziałem i to chyba jedna z tych gier, gdzie daruje sobie wersję PSX :P
Jedynka NTSC-J czeka na wenę.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.