"Klasyczna" trylogia GTA (1/London/2)

Zaczęty przez Quake96, Grudzień 27, 2022, 21:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

Quake96

Szukałem odpowiedniego wątku na forum, ale w zasadzie trafiłem tylko na temat dotyczący odsłon na PS2. Postanowiłem wobec tego założyć nowy kącik do rozmów, tym razem na temat tej "klasycznej" trylogii Grand Theft Auto, która znacząco odbiega od swoich następców zarówno graficznie jak i gameplayowo.

Ale może słowem wstępu, dlaczego w ogóle powstał ten wątek. Otóż z racji nie tak dawnego zakupu i oczarowania Dreamcastem, stwierdziłem że koniecznie muszę posiadać jedyne dostępne na tej konsoli GTA, czyli GTA 2. No a jak już kupiłem, to w końcu postanowiłem ograć. Bawiłem się przy tej grze na tyle przednio, że narobiło mi to chęci na uruchomienie starszych odsłon na szaraku i tak od wsadzenia do konsoli płytki z GTA London do ukończenia pierwszego GTA zleciało w moment :D

Spróbuję zrobić zatem krótkie podsumowanie moich przygód z ostatnich dni. Nie spodziewajcie się tutaj ściany tekstu, ale jeśli ktoś będzie chętny do dalszych dyskusji to z przyjemnością wymienię się swoją opinią :)


GTA - Zdecydowanie "najdłuższa" z całej trójki. Sześć rozdziałów, po dwa na każde miasto. Momentami trochę irytująca, gdy postać blokuje się na jakichś przeszkodach itp. ale można to wybaczyć, wszak to pierwsze podejście do serii. Fajne, różnorodne lokacje na pewno dodają chęci do grania, bo nie męczymy przez całą grę jednego etapu. Graficznie mi się podoba, ale wiem że wiele osób stwierdziłoby, że gra "źle się zestarzała".


GTA London - Precyzując, GTA London 1969, choć wersja konsolowa nie ma tego dopisku z rocznikiem w tytule. Jest to na pewno najłatwiejsza i wydaje mi się, że najkrótsza z ogrywanych przeze mnie ostatnio odsłon. Dla retro gracza chcącego spróbować swoich sił z "trylogią" to chyba najprzystępniejsza część, gdyż ma dość niski poziom trudności. Co prawda graficznie prezentuje się niemal identycznie co pierwsze GTA, przez co może wielu odrzucić, ale uważam że jakby wybaczyć jej nieco "nieświeżą" oprawę to można się tutaj dobrze pobawić w jedno popołudnie.


GTA 2 - Jedyne GTA wydane na Dreamcasta. Od tej gry zacząłem ogrywanie "klasycznej trójcy", właśnie ze względu na wersję DC. Tutaj trzeba przyznać, że ta gra graficznie może się podobać nawet i dzisiaj. Wiadomo, styl nieco "niedzisiejszy", ale generalna jakość oprawy jest zdecydowanie ze dwa poziomy wyżej od poprzedniczek. Gameplay stał się jakby bardziej przyjemny, a niektóre misje zróżnicowane i niecodzienne. Kto też pamięta misję z "fabryką hot-dogów"? Wprowadzony system respektu wprowadza znaczące urozmaicenie i daje złudne poczucie wyboru "ścieżki" jaką chcemy podążać. Tak naprawdę sprowadza się to tylko do wzajemnego wykańczania wszystkich gangów po trochu, tylko dla własnego zysku. Mamy tu co prawda w teorii jedną dużą lokalizację (Anywhere City), ale dzieli się ona na trzy "dystrykty", które różnią się od siebie nie tylko topografią, ale i obecnymi nań gangami.

Jeśli miałbym to jakoś obiektywnie ocenić, to choć nie potrafię, na podium postawiłbym GTA 2, gdyż nie straszy tak archaiczną grafiką i gameplayem jak jedynka i London. Poza tym oferuje ona chyba najwięcej różnorodności i miodności z siania zamętu.

Mr.Q

#1
Sam planuje w najbliższym czasie dwa powroty i jedno pierwsze podejście do gier z serii GTA, ale popatrzyłem na gameplaye z każdej z ww. gier i na te części to nie mam ochoty. Grałem w GTA 2 dawno temu na PC (BTW, nowa gra w Big Boxie kupiona za 10zł [!] w jakimś sklepie typu Auchan Tesco czy Żan - nie pamiętam którym.), ale jako że znałem już wtedy Vice City to wrażenia na mnie ta druga część nie zrobiła. Jakby mi ktoś kazał to i bym zagrał ale nie czuje potrzeby nadrabiania tych klasyków. No ale fajnie że zagrałeś.

No właśnie w takim BB, tylko od nowości był trochę styrany przewalaniem go w sklepie.
https://allegro.pl/oferta/nowa-grand-theft-auto-2-gta-big-box-kolekcjonersk-11756054773

Quake96

Bo na te klasyczne GTA nie można patrzeć z perspektywy nowszych odsłon. Zasadniczo lepiej jest na nie patrzeć jak na zupełnie inną serię, niezwiązaną mocno z następcami. Tutaj już sam schemat rozgrywki się znacząco różni, bo fabuła nie ma większego znaczenia a liczy się tylko nabijanie wyników.

Z klasycznymi GTA, ale w bardziej fabularnej otoczce kojarzy mi się pewna mobilna seria - Gangstar. Oj ile ja się w to nagrałem na Sony Ericssonach 8)

mariusz391

Po raz pierwszy po 27 latach ukończyłem GTA 2



Jakie wrażenia po ukończeniu tytułu w 2026 roku? Mówiąc szczerze ... niezłe?  ::)
Zacznijmy jednak od wad:
Pamiętam że w czasach świetności ja, jak i większość graczy była dość rozczarowana tym tytułem. ,,Że jak to tak, w 1999 roku wydawać gierkę z widokiem z góry, gdy Driver miał w tym samym roku 4 wielkie miasta w 3D''. I właśnie tego Drivera uwielbiałem i kończyłem wielokrotnie na PSone + z 2-3 razy na PC. Uwielbiałem jeździć po tych wielkich miastach i uganiać się z policją.
Druga rzecz która mnie w GTA 2 najbardziej irytowała (i do tyczyło to obu wersji, bo miałem orginałka na PC po polsku co ciekawe + ruskiego tłoka po polsku na PSone) i irytuje do dziś jest SYSTEM ZAPISU. Nie dość że gra nie ma ŻADNEJ mapy, i moje budżetowe wydanie na PC też jej nie miało sprawiało że nie dość że wiecznie nie pamiętałem gdzie te zapisy są (bo internetu wtedy nie było), to jeszcze miało ten kretyński system że każdy zapis kosztuje 50tys $, co sprawiało że na początku danego miasta musimy ze dwie misje przejść bez zgonu by na pierwszy zapis zarobić. I tak jest to lepsze rozwiązanie niż tragedia z GTA 1 (przez to ta gra bez emulatorowych zapisów jest niegrywalna), ale dalej jest do dupy.
Kolejnym problemem, już nie tak irytującym, co po prostu głupio zrealizowanym jest ten system respektu. Z jednej strony fajny patent który skłania nas do angażowania się w misje jednej grupy, ale znowu problemem jest że w grze fabuła NIE ISTNIEJE, przez co kończąc misje jednego gangu mamy jego wskaźnik respektu wykokszony, a resztę z reguły na minusie. Więc po skończeniu wszystkich misji i tak musimy zacząć rozwalać swoich jeszcze przed chwilą ,,kolegów'', by odbudować respekt chociaż jednej grupy, której znowu zaczniemy misje.
No właśnie, misje, i tu już możemy przejść do zalet:
Misje serio są naprawdę często fajne i pomysłowe. Oczywiście czystym złotem jest etap gdzie w ruskiej mafii zbieramy ludzi by przerobić je na hot-dogi, ale nawet takie ,,zwykłe'' etapy często są wielowątkowe, mamy do roboty rózne rzeczy, czy to przywieźć kogoś, czy zabić określone osoby, czy nawet rozwalić dwa czołgi wyrzutnią rakiet (swoją drogą myslałem że mnie szlag jasny trafi na tej misji  ::)  ). Na tle własnie takiego Drivera gdzie cała gra sprowadzała się do ,,jedź z punktu A do punktu B'' serio widać przewagę gry od Rockstar. Do tego ta swoboda wyboru, to my według własnych preferencji, albo poradników mówiących które gangi mają prostsze misje wybieramy które chcemy zrobić. Oczywiście drobne ograniczenia są pod tym kątem że najbardziej intratne są misje ,,czerwone'' do których trzeba mieć maksymalny respekt, ale tak naprawdę nic poza wydłużeniem gry nie stoi na przeszkodzie by przechodzić sobie tylko misje ,,zielone'' i ,,żółte'' i tak zdobyć potrzebną gotówkę (nie wiem czy w ostatnim mieście dałoby to wymaganą kasę, ale kto wie)
Ogólnie największym problemem GTA 2 jest myslenie o niej jako ... GTA  ::)
Co prawda część trzecia wzięła jeszcze sporo z dwójki (głowny bohater niemowa, system respektu mimo że nie pokazany w samej grze, to dzięki fabule mający wreszcie sens, brońki, apteczki i szały zabijania ukryte na mapie itd. Jednak części 3D to jednak inna liga budżetowa i pod kątem wykonania niż te z PSone. Z GTA 2 jest trochę jak z NFS Porsche, jeśli będziemy udawać że wersja na PSone i PC to dwie rózne gry, tylko pod jedną nazwą to bedziemy się w obu dobrze bawić. Jeśli GTA 2 i GTA III też tak potraktujemy to będzie to samo, choć mimo że ja skończyłem na PS3 uczciwie z płyty, to jednak osobiście chyba radzę grać na emulatorku z quick save/load, bo niektóre misje i system zapisu potrafią dać w kość
Aha, i na koniec, jak powiedziałem skończyłem GTA 2 po raz pierwszy. Nawet nie wiecie jakim rozczarowaniem było zobaczyć po tych 27 latach że po przejściu gry JEDYNE co dostajemy to plansza ze zdjęcia. Żadnego filmiku jak intro, żadnych nawet creditsów, smutek niesamowity  ::)

Kirby

#4
@mariusz391 fajna recenzja! :) Przyjemnie się czytało :) Kawał dobrej roboty. Zaskoczyłeś mnie stwierdzeniem - w 1999 GTA2 rozczarowało widokiem z lotu ptaka, gdy Driver oferował trójwymiarowe miasto.

Pamiętam, że posiadający w tamtym czasie drugą część GTA koledzy byli zajarani możliwościami gry - niszczenie samochodów, prowokowanie do przyjazdu straży pożarnej i policji, kradnięcie aut, robienie na mieście rozróby. Sam grę przeszedłem w lipcu 2003 roku na PC, dobrze się przy niej bawiąc. Potem w 2012 kupiłem za 10 zł oryginał GTA2 na PSX, ale już wtedy się odbiłem :D :D :D

Czarny Wilk

Fajna recka. Ja mam spory sentyment do GTA2, wspominam lepiej od jedynki w której system savowania faktycznie był bezlitosny. Pamiętam że hibernowałem komputer kilka dni pod rząd żeby nie musieć wyłączać gry i móc ją dokończyć - na początku lat 2000, na Windowsie XP, to było dość niestandardowe podejście ;) W dwójce te płatne save'y po ograniu więcej już były trochę łatwiejsze do ogrania, a że ja grałem w tę część dużo, to i z czasem zrobiły się bezproblemowe. Tak jak wspomniałeś, misje były w tej części naprawdę ciekawe, ale dobrze wspominam też specyficzny futurystyczny klimat gry - żadna inna odsłona serii takiego nie ma.

Janusz

Ogrywałem GTA 2 i na PC i na PSX, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć czy skończyłem.

Gierka deficyty w grafice zawsze nadrabiała zróżnicowaniem, od pojazdów, poprzez misje, a na swobodzie kończąc. Taka miął odmiana od liniowego Drivera. Pamiętam, że człowiek sobie myślał, że dołożyć do tego nowoczesną grafikę i jest wszystko.

Z racji zapisów pewnie jedyna opcja to ograć to na jakimś Anbernicu.

 

alf

@mariusz391  świetna recenzja / opis wrażeń. W tamtych czasach miałem GTA2 na PSX-a i spędziłem w tej grze ogrom czasu. Niestety system sejvowania dla bardzo młodego mnie był niezrozumiały i aby pobawić się w każdym mieście/dzielnicy używałem kodów, które wpisywało się w miejscu gdzie pyta o imię gracza.

Racja, że wtedy jednocześnie miało się na tacy Drivera i GTA2, które mogłyby wydawać się tożsame, ale dla mnie to były dwie zupełnie różne gry.

W Driver uwielbiałem pościgi i klimat amerykańskich ulic i wozów - również świetną fizykę prowadzenia auta, pewną jego bezwładność. Wpatrywałem się w replaye.

W GTA2 nie przeszkadzała mi grafika 2D. Ta gra dawała mi poczucie wolności. Tu również uwielbiałem pościgi ze stróżami prawa (w szczególności po dopakowaniu auta o te dodatkowe możliwości - np. zostawianie plamy oleju za sobą lub min). To był inny rodzaj przyjemności niż Driver.