Wędkarstwo

Zaczęty przez Mitsu, Luty 12, 2021, 18:13

Poprzedni wątek - Następny wątek

Mitsu

Witam,
Ciekaw jestem czy mamy na strefie jakichś amatorów wędkarstwa. Ja osobiście kartę mam od chyba 13 roku życia, natomiast składkę opłacałem 2 lata na początki, potem 2 czy 3 lata na studiach i przed obostrzenia covidowe wróciłem w zeszłym roku. Z racji zamieszkania lowilem głównie na zbiorniku miedzybrodzkim koło Żywca, na Wiśle i jej stwrorzeczach i innych mniejszych łowiskach. Kiedyś lowilem głównie ryby spokojnego zeru na spławik i grunt, natomiast teraz kiedy mogę sobie pozwolić na sprzęt przerzuciłem się całkiem na spinning i muchę. Aktualnie łowię głównie na górskiej rzece Sole, natomiast teraz z racji zimy mam przerwę.
Mamy na strefie jakichś wędkarzy?

pawloosw

Ja tylko okazyjnie z dzieciakami i oblubienicą latem    pomocze troche kija w malym stawku. Karasie, plotki, karpie. Bez szału. Nie mam karty. Łowimy nakukurydzę.

Leniwy

Ja nie łowie jakoś zawodowo ale  kilka razy w roku jeżdżę ze znajomymi na kilkudniowe wypady teraz głównie na Kaszuby. Tam łowimy głównie szczupaki na spinning i leszcze na spławik. Byłem też na rybkach w Szwecji, Hiszpani oraz Norwegii

Mitsu

@Leniwy
Łowienie w Szwecji, Hiszpanii, czy Norwegii, to musi być zupełnie inne przeżycie niż w naszym pięknym kraju ;).
Miałem się podzielić jakimiś wędkarskimi wynikami z tego roku, ale pewnie niewielu to interesuje, więc poruszę inny temat, który może bardziej was zaciekawi.
Otóż przy okazji powrotu do wędkarstwa i nauczony doświadczeniami m.in. ze strefy czy facebookowych grup na temat budowy domu, zacząłem szukać analogicznie informacji o połowie ryb w mojej okolicy w internecie. To co zobaczyłem przez te parę miesięcy, rozłożyło mnie totalnie na łopatki. Wiem, że na strefie jest mega kulturka itd., ale miałem też styczność z innymi grupami i mniej więcej widzę jaki jest poziom. Natomiast to jaki wędkarze prezentują poziom, to jest po prostu jakaś komedia :D. Ciągłe narzekanie, wyzywanie, obrażanie innych i PZW to jest norma. Nie pomagają sobie w niczym, nikt nie zdradza gdzie łowi i na co, a jak już ktoś coś napisze sensownego to zaraz się ktoś przyczepi i jakiś aspekt, który mu nie pasuje i zaczyna się gównoburza. Kopalnia frustratów, cwaniactwa i chamstwa tak w skrócie. Po paru tygodniach wypisałem się z grup na fb, bo jedyne co tam było sensownego to oferty sprzedaży sprzętu. Normalnie dramat. Oprócz tego jest jeszcze taki zjawisko, że jak się spotka kogoś nad wodą, to często ktoś zagaduje i oczywiście zaczyna się narzekanie i bajkopisarstwo, że "ryb już tu nie ma", "kiedyś to było inaczej", "kormorany wszystko wyżarły", "kłusownicy z siatami chodzili". Są też tacy agenci, głownie z "obszaru" muszkarstwa, gdzie widzą się jako "elitarne grono" wędkarzy, które praktycznie osiąga jedność z naturą, a ryby które łowią to im jeszcze za to dziękują :D. Oni są najlepsi i każdy kto łowi inaczej to cham i prostak. Jak ktoś napisze, że takiemu, że zabrał rybę do domu, to obrzucenie błotem i zwyzywanie od mięsiaży gwarantowane. Naprawdę ręce opadają. Na youtubie jest dosłownie kilku fajnych twórców, którzy normalnie podchodzą do tematu i tylko ich oglądam, żeby się cokolwiek w temacie zorientować. Podsumowując - hobby dla wytrwałych.

Damian

Czyli ta pasta "Mój stary to fanatyk wędkarstwa" jest jak najbardziej prawdziwa.

xzer0

Dzisiaj byłem na rybkach. Porzucałem sobie na spławik. Ostatni raz byłem 10 lat temu ponad za dzieciaka jeszcze. Fajne zajęcie, chciałbym trochę się wdrożyć. U nas w zach pom jeziorek sporo. Mam dostęp do 15 w okolicy i nie są to duże odległości. Ale rzeczywiście wędkarze to najbardziej januszowa grupa ludzi. Notorycznie śmiecą, wyzywają zarządcę wód (PZW, czy prywaciarz). Trzepią każdą rybę. Nie ważne co, chociaż nie wszyscy. Idzie się na miejscówkę a tam syf, kiła i mogiła. Butelki, puszki, spalony fotel samochodowy.

A co do problemów w okolicy, to rzeczywiście ryba została wykłusowana. Przez ostatnie lata okoliczne jeziora dzierżawił okoliczny "biznesmen", który rabunkowo korzystał z tych jezior. Jak sam wspomniał kiedyś "zostaną tylko kamienie". Teraz zarządcą jest firma która jako tako zarybia, ma własną przetwórnię. Wygląda to lepiej, ale zniszczony ekosystem tak szybko się nie rozbuduje.

Ostatnio wędkę kupiłem. Teleskopik 3,60. Łowię na razie na spławik, później może przerobię na grunt. Jak wejdę w to, kupię może drugi teleskopik, spining. Znacie może jakieś poradniki dla początkujących?

Leniwy

#6
Odnośnie łowienia za naszą granicą to najpiękniejsze jest łowienie w Norwegii ze względu na piękne widoki z łodzi. Minus to, że trzeba kilku chętnych i 3 dni drogi samochodem. Można oczywiście polecieć ale problemem są ceny za wynajem auta jedzenia itp a dodatkowo jeszcze dochodzi zabranie ze sobą sprzętu wędkarskiego multipikatorów  bo tam się łowi często na 100 metrach i więcej. Ja łowiłem na Seiland i to już koniec świata natomiast największe okazy łowiliśmy w Hiszpani ne Ebro. Tam najlepiej jechać w okresie albo przed wakacjami albo dopiero w październiku. Plus jest taki, że u nas już wszyscy chodzą w ciepłych kurtkach a tam się biega jeszcze w koszulkach no i podróż samolotem skróca podróż zdecydowanie. Sprzęt wędkarski na sumy wypożycza się na miejscu i nie trzeba ładować sporo kasy na zakup takich wędzisk. Zdarzyły nam się sumy ponad dwu metrowe i karpie po 10 kilo a minus to te Ebro ktorę w tym okresie kwitnie i wygląda brzydko jak jakiś ściek. Co do łowienia u nas to preferuje Kaszuby bo tu jeszcze są ryby. Wcześniej przez lata jeździłem mazury w okolice Szczytna ale, że jeziora zostay ,,przeorane" i problem był złowić większą płotkę
Tu na stronie jest kilka fotek z naszego wyjazdu na Ebro
http://karolinaebro.pl/aktualnosci/polacy-w-akcji-23-10-01-11-2015/121

alf

Wow Leniwy fotki z Hiszpanii wyglądają imponująco.  :o Nie miałem pojęcia że istnieją tak wielkie ryby. Domniemam, że trzeba mieć dobry sprzęt i krzepę w łapach by wyciągać z wody takie kilkunasto kilowe potwory ?

makumator

@fotka z potworem z Loch Ness
Ładną ma rzeźbę ten opalony Pan po prawej na pierwszej fotce, widać, że dba o siebie. Pozdrawiam całą ekipę wesołych wędkarzy.

TheUrien84

Nie wiedziałem ,że na forum jest "Fanatyk"  ;) foty sztos.
TheUrien84
Retrogaming History Channel
https://www.youtube.com/c/ByUrien84
Instagram
https://www.instagram.com/theurien84_collector/
Twitter
https://twitter.com/the_urien84
Hardware:SEGA Master Board Blast City,Obsidian 2 Gravity,Otto,Madcatz TE 1&2 and + ,Taito Premium VLX,Qanba Dragon,Obsidian,Hori Fighting Edge 1&2,Etokii Omni ,Razer Atrox 1&2 and +50 stick more...

Trzyzet

Cytat: alf w Maj 05, 2021, 08:22trzeba mieć dobry sprzęt i krzepę w łapach by wyciągać z wody takie kilkunasto kilowe potwory ?
To nie walczyles z 5kg rybami rzecznymi :D Po zwyklym boleniu lapy odpadaja.

Mitsu

Cytat: xzer0 w Maj 03, 2021, 23:05Ostatnio wędkę kupiłem. Teleskopik 3,60. Łowię na razie na spławik, później może przerobię na grunt. Jak wejdę w to, kupię może drugi teleskopik, spining. Znacie może jakieś poradniki dla początkujących?

Wybacz, że piszę dopiero teraz, ale wcześniej nie miałem za bardzo czasu, a odpowiedź na takie pytanie nie jest prosta. Poradnik dla początkujących... Ujmę to tak, że kartę opłacam w sumie chyba z 5 lat, z paroletnimi przerwami, przeczytałem parę książek wędkarskich, pełno magazynów typu "Wiadomości Wędkarskie", setki razy byłem na rybach i nadal jestem początkujący :D. Dlaczego? Bo ten temat jest tak skomplikowany, że głowa boli. To nie jest tak jak w grach, że poczytasz sobie poradnik, żeby cośtam przyexpić, albo nie wiem zastosować konkretny typ broni i nagle zaczynasz osiągać sukces. Nawet oglądanie filmików na youtube nie pomoże w 100%, bo tak naprawdę każda woda jest inna. Łowienie ryb, wymaga nałożenia wielu warunków i wielu zmiennych, takich jak pogoda, pora roku, temperatura, rodzaj przynęty, jej podanie, miejsce żerowania, pora dnia itd itp. Bardzo mało jest dni w których możesz być pewny, że coś złowisz. Wielu ludzi specjalizuje się w łowieniu jakiegoś konkretnego gatunku, albo w jednej lub dwóch metodach, bo wtedy jest po prostu łatwiej być skutecznym. Ja zaczynałem od łowienia jak wspomniałeś "na spławiczek" na niewielkich zbiornikach, typu stawy, czy starorzecza, potem jeździłem na jeziora zaporowe i Wisłę, a teraz łowię w większości na górskich rzekach. Jeżeli miałbym cokolwiek doradzić, to:
- dowiedz się jakie ryby są w twoich wodach i na co je łowić
To jest chyba najważniejszy punkt. Żeby nie jeździć "na czuja". Ja kiedyś robiłem taki błąd, że wyczytywałem właśnie jakieś ogólne stwierdzenia w książkach i gazetach i potem próbowałem to przenieść na moje wody. Oczywiście z marnym skutkiem, i często wracałem o kiju. W ogóle w pewnym momencie zrezygnowałem całkowicie i sprzedałem trochę sprzętu, bo stwierdziłem, że jest to strata czasu i w Polsce nie ma dobrych łowisk. Czy to prawda? I tak i nie, bo wiadomo, że nasze łowiska nie są jakoś specjalnie bogate w ryby, ale z drugiej strony są ludzie, którzy są w stanie konsekwentnie łowić na wodach PZW i mieć całkiem dobre rezultaty. Teraz za każdym razem kiedy jadę na nowe miejsce, to staram się zrobić jakikolwiek "research" w sieci, lub wśród znajomych wędkarzy. Zaletą jest to, że możesz mieć informacje sprzed 5, 10 ,15 czy 20 lat i większość z nich nadal może być aktualnych. Na przykład na którym spadku żerują leszcze, gdzie schodzą z tarła na jeziorze, gdzie ryby zimują na rzece, gdzie drobnica na jesień wpływa, a za nią drapieżniki itd. itp. I tu przechodzimy do punktu drugiego, czyli:
- obserwuj i ucz się.
Nie idź w zaparte, że coś tam sobie ubzdurałeś i coś tam wyczytałeś i powielasz cały czas te same błędy. Ja mam np. taką sytuację, że na mojej pobliskiej rzece bardzo dużą część czasu puszczają wodę z jeziora i jest bardzo wysoki stan i nurt. Naczytałem się mnóstwa artykułów i porad, że na podniesionej wodzie ryba lepiej żeruje, że duża woda niesie pokarm itd. I co? Na takiej wysokiej wodzie nigdy nie miałem dobrych efektów. Zazwyczaj wracałem o kiju. Dzięki tym doświadczeniom zwróciłem uwagę na mniejsze rzeczki, na których nie ma tam, czy śluz i woda sobie spływa naturalnie. I na tych rzeczkach sobie spokojnie łowię rybki i czekam aż sytuacja się ustabilizuje na dużej wodzie.

Na początek też bym Ci zasugerował spławiczek, czy grunt i spokojne łowienie płotek, leszczy itd. W moim przypadku to się nie sprawdziło, bo ten typ łowienia mi się już po prostu znudził i chciałem po tylu latach skosztować czegoś nowego, na co kiedyś nie miałem warunków, czyli muszkarstwo i spinning. Ale te metody wymagają już większego zdecydowania i inwestycji, no i trzeba też wiedzieć, że faktycznie są w Twojej okolicy wody gdzie np. są pstrągi.
Jeśli miałbym coś więcej napisać konkretnego, to musiałbyś dać znać na jakich wodach chcesz łowić i jakie ryby.
Żeby nie było samego nudnego tekstu to wrzucę też parę rybek z tego i zeszłego roku. Efekty może nie są powalające, ale jak już wspomniałem, dopiero uczę się spinningu i "muchy". Nawet rok jeszcze nie minął od kiedy tak łowię :).