LEGO - Temat ogólny

Zaczęty przez eloiasia1, Listopad 20, 2015, 18:05

Poprzedni wątek - Następny wątek

hankie

Cytatgdyby ktoś postawił przede mną wiadro klocków to pewnie od razu zacząłbym coś składać i nie miałbym żadnych wyrzutów że 30 latek bawi się klockami

Jestem z Tobą :) Zamiast miałkiego oglądania TV i paradokumentalnych g*wien też wolałbym z pewnością zabawę LEGO. Nawet, podkreślając, teraz. :)

retron67

takie tam spoznione z okazji dnia dziecka ;)



btw Saturna V łykam w ciemno :)

VectroV

@up

Raj na ziemi :D

Ja miałem takie cudo jako pierwsze. Do dzisiaj stoi dumnie na półce odbudowany. Szkoda, że pudełko się zapodziało...


Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

mattek

Miałem takiego samego! Choć nie jako pierwszy zestaw :P

hankie

Cytat: Chudy w Styczeń 01, 2016, 16:22Ktoś pamięta tę markę i ma porównanie między zestawami COBI z lat 90 a obecnymi?
Sromotny odkop - ale z racji tego, że u kumpla zamiast ostatnio gier, oglądałem zgromadzone klocki :D Serio, miał fajne pojazdy, łajby, samoloty - właśnie z COBI.
https://cobi.pl/klocki/?gclid=EAIaIQobChMI-YmVppna4wIVEuR3Ch2IDwGrEAAYASAAEgKBnvD_BwE
Aż naprawdę nie mogłem uwierzyć jakie licencje posiada COBI i niektóre jego modele, aż mnie zatkały. Ponadto mówił, że klony Lego Technics ściąga z Alliego... Za 1/3 ceny. Macałem, ściskałem - serio praktycznie i wizualnie bez różnicy - oczywiście nie mają wytłoczonego loga, rzecz jasna.

bms

Rzeczywiście ciekawostka. Szczególnie kolekcja Youngtimer oraz klocki z Piłsudskim =] W ogóle szacun za temat I Wojny Światowej.

Atr3ju

Za dziecka na początku lat 90 miałem ten zestawik



a bracik miał komisariat policji ale nie jestem pewny w 100 % bo nie pamiętam dokładnie jak wyglądał


hankie

Cytat: bms w Lipiec 29, 2019, 16:23Szczególnie kolekcja Youngtimer oraz klocki z Piłsudskim =] W ogóle szacun za temat I Wojny Światowej.
Właśnie to jest zaskakujące w COBI! Mi się płakać chciało jak kumpel mi pokazał ORP Błyskawica w modelu - zawsze jak jestem niedaleko w Gdyni wchodzę na tą jednostkę. Niedługo jeszcze naszego podwodnego Sokoła niech zrobią :)

Cytat: Atr3ju w Lipiec 29, 2019, 22:58miał komisariat policji
Ja pierdziu - to były ostatki westchnień do LEGO system - ale przecież ten stricte model w grach był widoczny. Chyba Lego City?

pawloosw

Moj pierwszy kontakt z lego ( i chyba jedyny ze wzgledu na bariere ceny takich zabawek w tamtych czasach) mialem w wieku 7-8 lat kiedy to ciotka z norwegii przywiozla nam pudelko z zestawem, z ktorego szlo zrobic bardzo podobny domek do tego na zdjeciu. Duzo sie tym zestawem bawilismy z bratem. Z czasem poszlo w zapomnienie ze wzgledu na mala ilosc klockow.
https://images.app.goo.gl/NFXqT5GeZ5zSYqZD6

szczupi26

Łał co za temat, aż mi się sentyment włączył :D
dokładnie pamiętam swoją pierwszą paczkę Lego, dostałem je na komunię w 1989 roku, prosto z Pewexu, śmieciarka Legoland 6693.......cóż to był za szok, te kolory, kształty, te spasowanie elementów, ta szalejąca wyobraźnia podpowiadająca że mając odpowiednio więcej klocków można zbudować dosłownie wszystko .............. echhhh wspaniałe czasy ....

CyborgDE

Dziś zrobię srogi odkop, ale w słusznej sprawie, aby nie robić kolejnego tematu, który pewnie i tak zniknie pod stertą innych po paru postach ze względu na małą popularność klocków na tym forum(co w sumie nie jest niczym dziwnym :P ).



Jak to już kiedyś ktoś tu napisał; Stary chłop a się jara klockami jak dziecko. I trochę o tym dziś będzie. Jakiś czas temu z moją zmywarką podczas zakupów kupiliśmy sobie dwa małe zestawy Lego, żeby sobie wieczorem usiąść i przypomnieć stare czasy. Poskładaliśmy, ja przypomniałem sobie po latach mojego dawnego jebla na punkcie tego plastiku i samochodziki poszły do szuflady. Przy czym dokonałem pewnych obserwacji po sporej przerwie. Rozpiszę to w formie listy, aby zachować przejrzystość tematu.


  • Lego według mnie nieco spadło na jakości. Zwłaszcza jasno-szarym kolorze widać różnice odcieni. Może trafiłem na pechową serię, ale ewidentnie było można takie coś zauważyć.
  • Wszechobecne naklejki, czyli po prostu cięcie kosztów. Taniej wydrukować arkusz naklejek, niż zrobić nadruk na klockach. Przyznam, że momentami było to aż uciążliwe lub najzwyczajniej w świecie nie do wytłumaczenia w żaden logiczny sposób.
  • Wiotkie konstrukcje poprzez ograniczenie ilości elementów. Kolejny raz oszczędność.
  • Klocki których nie widać, czyli te które pełnią jedynie funkcję elementu konstrukcyjnego, który ma jedynie za zadanie tworzyć podporę dla innych elementów są w kolorach tęczy. Z jednej strony ma to niby ułatwić budowanie najmłodszym, ale myślę, że skoro ja za bajgla dawałem sobie rade z rozpoznaniem kilku klocków tego samego koloru po kształcie, to obecnie dzieci w wieku 7+, bo według pudełka to jest właśnie grupa docelowa, spokojnie sobie by też poradziły.
  • Cena, cena i jeszcze raz cena. Temat ten zainteresował mnie na tyle, że ostatnio nawet obejrzałem kilka porównań katalogu z 2010 wraz z tym na pierwszy kwartał 2020, czyli teoretycznie nie tak odległy okres czasu. Ceny wyraźnie skoczyły i dostajemy systematycznie coraz mniej elementów za coraz większą kwotę.
  • Wiotkie pudełka. Z jednej strony jest to zaleta, bo do produkcji potrzebne jest mniej materiału, ale kupując już i tak drogie i przecenione produkty chciało by się to też poczuć. Trochę więcej o tym napiszę niżej. Do nadruków nie mam zastrzeżeń. Tak samo jak sam projekt opakowań jest świetny i miły dla oka zarówno dziecka jak i starego konia.

Prócz wyżej wymienionych podpunktów trafiłem ostatnio na niezbyt miłe zagrywki Lego w stronę sklepów a nawet platform internetowych gdzie można było kupować nowe i używane elementy na sztuki od osób prywatnych lub handlarzy. Taki eBay dla ludzi z chorbą klockową. Bricklink został przejęty przez grupę LEGO i został niczym USA wprowadził swoją demokrację w krajach bliskiego wschodu zakazując sprzedaży customowych elementów np. chromowanych, których normalnie Lego nie produkuje, a zapaleńcy z chęcią je wykorzystywali w swoich konstrukcjach.

Ostatnio zrobiło się też głośno w Niemczech o procesach i zastraszeniach jakie Lego kierowało przeciwko małym sklepikom z klockami, które sprzedawały nie tylko ich produkty. Jako, że na same klocki patent wygasł, to w tej kwestii Lego nic już nie zrobi, nawet sam Parlament Europejski uznał, że Lego nie może mieć monopolu na produkcję kloców i firmy produkujące kompatybilne produkty działają zgodnie z prawem. Jedynie igłą w oku były minifigurki, które dalej są chronione patentem. Z tego też powodu dostało się po dupie nie tym, którzy to produkują, a bogu ducha winnym ludziom którzy to sprzedają w swoich sklepikach. Pewnego pięknego dnia Lego wysłało zdecydowanie mniej uśmiechniętych niż ich minifigurki jegomości w czarnych garniturach do wielu sklepów na terenie Niemiec z 400-stronicową dokumentacją dotyczącą minifigurek i nakazem natychmiastowego wycofania albo całych zestawów firm trzecich w których można było znaleźć podobne minifigurki, albo własnoręcznego usunięcia ich z sprzedawanych produktów i możliwości sprzedawania jedynie danych zestawów bez wyżej wspomnianych minifigurek. Jeśli ktoś byłby zainteresowany(w co wątpię, to w końcu forum o grach :P ) to mogę podesłać kilka niemieckojęzycznych filmów z kanałów tychże sklepów gdzie przedstawiają szczegółowo jak ten proces wyglądał.

Warto zaznaczyć, że sklepy, a zarazem Youtuberzy z zasięgami rzędu kilkuset tysięcy widzów na swoich kanałach sprzedawali i recenzowali głównie produkty Lego całkowicie nieodpłatnie tworząc darmową reklamę. W podzięce dostali po dupie za coś, za co sami nie byli nawet odpowiedzialni.

Te wyżej wymienione czynniki zadecydowały w pewnej części, że jako niedzielny układacz klocuszków na emeryturze postanowiłem poszukać jakiejś alternatywy. Do tego nałożyły się jeszcze w większości przypadków grubo przesadzone ceny ze strony Lego i brak czasu. Tak. Nie mam zamiaru wydawać miliona monet na coś, co złożę sobie raz na miesiąc, ostawię na półkę i zapomnę. Lubię sobie poskładać, fajny sposób na relaks i chwilowe wyłączenie mózgu, ale było by dobrze, jak by portfel nie ucierpiał aż tak mocno, bo w przypadku Lego za zestaw który zapewni nam przynajmniej godzinę zabawy przy kawce trzeba wyłożyć już niemałą kwotę, jak na razie jak dla mnie zbyt dużą na takie pierdołowate w obecnym momencie hobby, które prędko się nie rozrośnie poprzez wspomniane wyżej czynniki związane z życiem prywatnym i zawodowym.

Zacząłem więc szukać co mogło by mnie zainteresować i w tutaj zjawiło się Cobi. Polskie klocki kompatybilne z Lego. Miałem z 12 lat temu jakieś dwa zestawy, ale zapamiętałem je jako marnej jakości podróbki. No ale nie zniechęcając się pogrzebałem w internecie, obejrzałem parę filmów i zostałem przekonany, aby przekonać się na własnej skórze czy coś się zmieniło.
Pierwszą rzeczą, która mnie od razu przyciągnęła jest tematyka, której brakuje w pacyfistycznym katalogu Lego. Pojazdy wojskowe. No prawie, bo przecież Star Wars gdzie się zabijają jak leci i mordują dzieci jest ok, bo z tego są duże pieniążki, ale wojna i pojazdy historyczne z okresów Wielkiej Wojny i Drugiej Wojny Światowej są już be.
Jako, że jarają mnie tematyka I i II Wojny Światowej zacząłem szperać po Amazonie i doznałem szoku. Pierwsze co się rzuca w oczy poza na pierwszy rzut oka całkiem ładnymi modelami to cena. Stosunek ceny do ilości elementów jest zaskakujący.

Dokonałem małego researchu i w przypadku nielicencjonowanych zestawów Lego, czyli takich w których odpada marża wynikająca z wykorzystania znanej marki stosunek ceny do ilości elementów wynosi średnio 45 groszy/1 element. Nie będę wspominał o zestawach z serii typu Star Wars, bo tam ceny przekraczają wszelkie granice rozsądku.

Teraz pora na Cobi. Tutaj w przypadku modeli z serii Historycznej, czyli odpowiedniki realnych maszyn wojennych z różnych wojen jakie widziała mateczka ziemia w ubiegłym wieku stosunek ten wynosi średnio 20 groszy/1 element. Brzmi świetnie? No to zaraz zobaczymy gdzie jest haczyk i czy taki w ogóle jest.

Wyposażyłem się w dwa zestawy. Jeden mały i drugi nieco większy.



Przejdziemy bezpośrednio do odczuć z budowy i jakości produktu, bo ten post będzie i tak na tyle długi, że mało kto go przeczyta.  ;D

Na początek trochę zdjęć i lecimy z kropeczkami:










  • Pudełka! Są pancerne! Nawet w takim malutkim zestawie, gdzie mamy zaledwie 94 elementy i nie potrzeba tu czegoś ultra solidnego postarano się. Od samego początku sprawia wrażenie produktu z wyższej półki cenowej niż jest w rzeczywistości.
  • Zawartość. Jeśli ktoś otwierał niedawno jakiś zestaw Lego wie, że pudełka z Lego są jak paczki z chipsami. Połowy brakuje. Tutaj po własnych doświadczeniach i masie filmów na YT zauważyłem, że pudełka są zazwyczaj w 3/4 jak nie w 100% pełne. Da się? Da.
  • Zbyt dużo plastiku i nie chodzi mi tu o same klocki. Klocki są pakowane w woreczki w które są pakowane w kolejne woreczki aby na koniec zapakować do do woreczka ostatecznego. Jest mi daleko od Grety i ekoterrorystów, ale tyle śmieci nie potrzebuję i środowisko zapewne też.
  • Sporo nowych elementów. Cobi to już nie typowa podróbka Lego, a pełnoprawny producent własnych klocków. Wiadomo, że gdyby nie Lego nie było by Cobi i masy innych firm, co nie zmienia faktu, że to już nie jest zwykłe kopiowane, ale udoskonalanie swojego produktu.
  • Nalepki to ewenement. 90% zestawów posiada nadruki, nawet jeśli sporo elementów takiego nadruku wymaga. I to wysokiej jakości nadruki! Po raz kolejny: Da się Lego? Da!
  • Coś co może być kwestią sporną, to elementy które mają imitować konkretny element i czasami mogą wyglądać "nie-legowo". Lego przyzwyczaiło nas do tego, że jeśli coś trzeba odwzorować, to się to buduje z dostępnych elementów, albo robi się ewentualnie element uniwersalny, który przyda się również przy innych zestawach. Cobi nie boi się zrobić np. całego frontu takiego małego samochodziku z serii Youngtimerów lub maski. Osobiście na początku uważałem to za wadę, jednak po złożeniu modelu i zauważeniu, że nie poczułem podczas budowy zbytniego uproszczenia przez takie zabiegi udało mi się do tego przyzwyczaić.
  • Siła w klocku, czyli to jak mocno się trzymają. Mają niesamowitą siłę łączenia. Tak silną, że wymaga to aż użycia niemieckiego słowa opisującego siłę łączenia ściskowego, czyli "klemmkraft"! Klocki trzymają się siebie zdecydowanie mocniej i stabilniej niż Lego, co jednocześnie nie oznacza, że "klemmkraft" w przypadku Lego jest słaba. Jest jak najbardziej dobra, jednak Cobi sprawia wrażenie bardziej stabilniejszej konstrukcji i przyznam, że nawet mi było czasami ciężko rozłączyć dwa płaskie elementy. Małe dzieci mogą mieć z tym problem, ale z drugiej strony wpływa to na rzecz, którą opiszę w kolejnym punkcie.
  • Stabilność modeli. Nie tyczy się to pewnie wszystkich, jednak z tego co widziałem i sam zauważyłem, to zdecydowana większość wytrzymałością potrafią odpowiadać Nokii 3310 i nie jest to jedynie moje zdanie. Wynika to z tego, że podczas budowania widać, że modele były rozwijane przez projektantów, a nie przez księgowych jak w przypadku Lego. Masa elementów wzmacniających, których teoretycznie nie trzeba było by dawać, bo i bez tego wszystko trzymało by się w kupie, ale mimo tego są.
  • Brak kolorów tęczy. Jeśli czegoś nie widać, to i tak jest to czarne/szare/w każdym innym kolorze pasującym do reszty modelu. I z tego co widziałem, to nikt nie narzeka, że ciężko się to składa, a modele są zdecydowanie bardziej skomplikowane i korzystają z wielu technik budowania, których normalnie nie spotkamy w zwykłych zestawach Lego, a jak już to w seriach skierowanych do grupy 16+.
  • Widoczne na niektórych elementach/kolorach nieco jaśniejsze kropki od odlewów. Jest to w sumie jedyna wada jakościowa, bo poza tym na pierwszy rzut oka nie widać praktycznie żadnej różnicy jakościowej w stosunku co do Lego. Tutaj Cobi musi się zdecydowanie poprawić. Na szczęście dla purystów w większości przypadków da się podczas budowania to ukryć, lub punkty te są i tak w niewidocznych miejscach np. od góry lub od dołu elementu. Sporadycznie zdarzy się coś na boku.

Podsumowanie
Na sam koniec pozostaje zadać sobie pytanie, które trapi wielu fanów klocków od lat: Czy Cobi może zastąpić nam Lego? I tak i nie. Jeśli chodzi o solidność wykonania, jakość, projekty modeli to nie mam praktycznie zarzutów co do Cobi. Zarówno jeden i drugi producent ma swoje słabe punkty, ale jedno i drugie się uzupełnia. Do tego dochodzi tematyka obydwóch stron. Lego jest bardziej uniwersalne, ma masę tematycznych serii, licencjonowane zestawy i praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie. Cobi ma to, czego Lego brakuje. Militarnych klimatów. W mojej ocenie Cobi może za niedługo stanąć może na równi z gigantem z Danii i może stać się jego poważnym konkurentem. Jeśli doszlifują kilka detali, to poczta pantoflowa zrobi swoje i coraz częściej będziemy widzieli nawet zatwardziałych purystów składających modele naszego rodzimego producenta. Zresztą widać to już. Wielu konstruktorów, którzy nawet współpracują z Lego w formie doradców/projektantów modeli przekonało się do Cobi i tego nie ukrywa publikując w internecie zdjęcia swoich militarnych kolekcji tego producenta.

Dlatego też ja ostatecznie przekonałem się do Cobi i zwolniłem na nie trochę miejsca w moim kolekcjonerskim/hobbystycznym serduszku. Po co to wszystko napisałem? Może jest ktoś, kto sam chciałby sobie coś poukładać tanim kosztem, ale boi się wtopić pieniędzy na słaby produkt lub szuka tańszej alternatywy dla swoich pociech. Jeśli ktoś przeczytał tę ścianę tekstu pierdzielenia o klockach, to szacunek i jest mi miło.

To pisałem ja,
Cyborg.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

hankie

LEGO to nie to samo co kiedyś. To też firma licząca hajsy i optymalizującą produkcję. Ostatnio jakąś furę u kumpla LEGOwą oglądałem - i się zdziwiłem, że kolor niejednolity albo, że prześwity... I zaczął kupować COBI oraz... klony Lego Technic z Alliexpres. COBI robi robotę - a klony z Alii - jakość kurka ta sama, ale cena - ułamek.

CyborgDE

Widziałem te klony Technic z Ali i faktycznie nie wyglądają źle. Jednak raczej się do nich nie przekonam, bo są to po prostu ukradzione zestawy od Lego i nie popieram nieuczciwej konkurencji. Ale za to jest pełno własnych konstrukcji od majfrendów i może kiedyś się skuszę, aby spróbować z czym to się je.

No ale masz rację. Lego poczuło się zbyt pewnie na rynku i stało się takim klockowym Apple.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Mcin

Odpowiadając na temat główny - Nie pamiętam :P Pierwsze w domu było coś z serii Lego City, co ledwo pamiętam, bo brat to dostal, jak miałem 3 lata. o dacie wiem, bo do dziś się zachował katalog lego z tego roku, mocno dojechany do dziś :P Same zestawy nie liczyły się dla mnie tak bardzo, i tak wszystko szło do rozbiórki u układało się własne produkcje, dużo lepsza zabawa.
Najczęściej składałem własne wersje transformerów z serialu Beast Wars, czyli na nasze Kosmiczne Wojny*. Oczywiście, po jednej transformacji nie pamiętałem, jak wrócić do pierwotnej formy, ale kij z tym. A co do przyjaznej rodzinie polityce LEGO, to ***** ***** **** **** ****** - i tak każdy ciut bardziej podłużny element kończył jako lufa karabinu, działa czy lasera, a rakieta to dwa krótkie plaske na krańcu dłuższego płaskiego, długości 1 i 4 albo 2 i 4. Sztuką było dobrać rakietę tak, żeby odczepiała się od konstrukcji przy zabawie, a nie rozpadała przy probie "wystrzelenia". Sumując, dla mnie wszystko było narzędziem mordu.
Co do Cobi, to to chyba najbardziej zapamiętany zestaw z dzieciństwa - kuter rakietowy z Serii Mała Armia z małymi wyrzutniami rakiet, ot, odpala patyczek na 2 metry do przodu, do dziś gdzieś lezy. I serio, ich obecna linia wydawnicza wojenna samymi pudełkami wygrywa. Tygrys Królewski, Katiusza, czy ***** PZL-37b Łoś. *****, toż to PZL-37B Łoś! Taki sam, co bombardował stary dworzec kolejowy w Kobyłce w 1937 w ramach ćwiczeń! I niech ktoś mi powie, że kapitał nie ma narodowości, żadna zagraniczna firma nie poszła by na takie jazdy... Nie mam dzieci, ale jak będę miał to walić LEGO, tylko Cobi, ja latam messerschmittami, Focke Wulfami, Jakami i MiGami, a małolaty strącają to z siódemkami i jedenastkami w górnopłacie. A potem zbieraj messerschmitta z podłogi i składaj na nowo, cały dzień zabawy ^^
Podróbki Lego też kiedyś miałem, czołg i zamek, kilkanaście lat temu. Nigdy nic do niczego nie pasowało, a w zestawie było 2/3 deklarowanych części + jakieś klocki od czapy ^^

*Dla tłumaczy tytułów filmów i seriali jest odrębna przegroda w piekle.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

animare

Dzięki za bardzo dokładną opinie i porównanie klocków LEGO i Cobi. Taki wpis przekonał mnie w zupełności aby kiedyś tam w przyszłości szukając klocków dla siebie czy dziecka zwrócić uwagę w pierwszej kolejności na Cobi. Rzeczywiście jeśli nie ma żadnych wyprzedaży w marketach ani końcówek serii czy wietrzenia magazynów itp to kupowanie tych klocków ze względu na cenę ma coraz mniejszy sens.

Jestem też ciekaw jak wyglądają na tle tych dwóch firm klocki marki Playmobil. Swego czasu o firmie było dość głośno za sprawą konkurencji jak i kilku gier, m.in. Hype: The Time Quest, który darzę ogromnym sentymentem.