Gry, w które graliśmy najdłużej

Zaczęty przez Wonder_Boy, Styczeń 16, 2017, 22:46

Poprzedni wątek - Następny wątek

Wonder_Boy

Jak w tytule. Ile najwięcej godzin spędziliście przed danym tytułem bez dłuższej przerwy? Nie liczymy dniówki przez komputerem w pracy ; )


Osobiście rekordzistą nie jestem. Dłużej niż 12 godzin to nie było, ale często zdarza mi się grać nawet po 8 godzin w ciągu dnia co jest ździebko niepokojące.
Dziedzina: jRPG/cRPG, platformówki, przygodówki.

SALADYN

U mnie bywało różnie. W czasach szkolnych 4-6h na pojedyncze sesje to nie było nic dziwnego ale nie codziennie, mając tyle rodzeństwa co ja trzeba było walczyć o wolny telewizor żeby pograć na spokojnie. Walki odbywały się zarówno w Tekken 3/Soul Blade jak i w realu.
Teraz całą niedzielę czy wolną sobotę potrafię grać ale w ciągu tygodnia włączenie konsoli to rzadkość. Norma utrzymana i nikogo już nie muszę bić żeby sobie przejść enty raz MGS'a.

bms

Za młodu dużo się grało i zdarzały się całodniowe sesje ale rekord padł na studiach.
Miałem wolny dzień. Po 8:00 obudziła mnie współlokatorka wychodząca do pracy. Odpaliłem Final Fantasy X na PS2. Zanim się nie obejrzałem była 2 w nocy, a ona wróciła z imprezy xD. Wyłączyłem tylko TV na chwile żeby nie widziała że gram, a jak się położyła to jeszcze pół godzinki poszarpałem. Daje to 18h gry odliczając przerwę na obiad.

VectroV

Najwyższy wynik jaki miałem to było coś koło 17-18 godzin w San Andreas kilka lat temu.
Obecnie to będzie jakieś max 8h jak się wkręcę porządnie w coś i mam wolne.
Pamiętam, że przy premierze Forzy Horizon 3 to na dzień dobry spędziłem jakieś 14h ;D

Staram się ograniczać w miarę czas na granie bo nie tylko grami człowiek żyje :P
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

hankie

Maraton? Niby młodzian jeszcze ze mnie, ale 'zamierzchłe czasy' rzekłbym :)

Ustalony na PC rekord to 18 godzin w stareńkiego Starcrafta w online rzecz jasna (2 kompy obok siebie, CRTki przywiezione autobusem). Oczywiście małe przerwy na 'jedynkę' czy 'dwójkę', żarcie pizzy popijanej herbatą (nie piłem wtedy zbyt kawy), batony dla cukru. To były czasy, gdy Koreańcy nie zajmowali się zawodowo i można było z nimi pograć. Dodatkowo chat w języku ang dopełniał radości.

W pewnym czasie nie patrzeliśmy na zegar, okno było przykryte grubym kocem. Nagle jak go zrzuciliśmy to człowiek myślał, że oczy wybuchną od światła słonecznego.

G-R-Z-E-C-H

Hehe...ciekawy temat...zmuszający pewnie niektórych do refleksji :) Mnie niestety nie bo odkąd muszę się sam utrzymywać gran zdecydowanie mniej niż bym chciał. Zdarza się posiedzieć przy konsoli większą część dnia, ale są to sytuacje sporadyczne.
Sięgając jednak pamięcią wstecz i próbując sobie przypomnieć jak to było w "dobrych czasach", na myśl przychodzi mi okres w liceum kiedy to dorwałem pierwszego Gothica. było to w okolicach 2003 roku i Górnicza Dolina tak mnie oczarowała, że potrafiłem nawet olewać szkołę by siedzieć przed kompem ;D Wtedy pozwoliłem sobie na wiele, ale mimo to myślę że najdłuższa sesja trwała z 16h, więc do światowych rekordów jeszcze daleko.

Janusz

A ja nie byłem nigdy typem maratończyka, zwykle grywałem seriami, oczywiście jeżeli pozwalała na to opcja zapisu stanu gry ;) W sumie tak mi zostało i teraz przechodzenie gier też mi zajmuje trochę. Ogólnie ostatnio mam duże problemy z koncentracją zauważyłem i po dwóch godzinach mnie nieraz łapie takie zmęczenie, że choćbym chciał to nie jestem w stanie grać dalej. Inna kwestia, że czasu ciągle mało... Najdłuższe sesje jakie pamiętam w graniu to jeszcze z czasów Pegasusa, gdzie faktycznie nieraz człowiek pół dnia spędził przed telewizorem. Potem coś podobnego, choć zdecydowanie rzadziej, zdarzało mi się na PC. Nie wiem czy to mój rekord, ale szczególnie w pamięci zapadła mi bodaj 7godzinna przygoda z Warcraft III. Pamiętam do dziś jak już była dawno noc, a ja się musiałem czaić przed kompem, żeby dokończyć kampanię. Poświęciłem którejś z misji tyle czasu, że chciałem ją skończyć, a dość niefortunnie zacząłem, więc nie było to łatwe. Pamiętam, że jak wreszcie się udało to od razu poszedłem spać. To była jedna z gorszych nocy w moim życiu. Budziłem się co chwila śniąc, że dalej się męczę z tą misją ;)

alf

Cytat: Bodzio w Styczeń 17, 2017, 19:26
Najdłuższe sesje jakie pamiętam w graniu to jeszcze z czasów Pegasusa

Pegasus zmuszal do dlugich sesji bo w znacznej czesci gier nie mozna bylo save'owac.
Pamietam, ze moi koledzy radzili sobie z tym tak, ze zostawiali włączoną konsolę ze zrobioną pauzą na całą noc i dzień, by kolejnego wieczora kontynuować. Często kończyło się to przepalonym zasilaczem, bo te w taniutkich pegasusach byly slabe i szybko sie nagrzewaly.

Krzemol

Pierwsza sesja przy Gran Turismo 4 trwała 14h - od 15 do 5 nad ranem. Bez żadnych przerw, najwyżej na siku :P. A co się działo po zakupie PS3 + GT5 to już w ogóle lepiej nie mówić. Myślę, że 14h dziennie padało kilka dni z rzędu. Ech, gdyby człowiek teraz miał czas :P
http://swiftclub.pl/
PC|PSOne|PS2|PS3|PS4|X360

kris82l

  To ja chyba jestem jednym z hardcore-owców. W Gran Turismo swego czasu potrafiłem z kolegą przesiedzieć 48 godzin bez przerwy. jeśli nawet zdarzyła się drzemka któremuś to zmiennik dzielnie stał na straży pucharów i do czasu aż drugi nie wstał nie zmrużył oka pokonując kolejne wyścigi. :D

EnterVPL

Kiedyś 1h tylko grając to tak można powiedzieć, że było długo. Teraz cały dzień przed kompem stało się normą.
Ogólnie nie mam się czym chwalić, ale chyba najdłużej grałem po 6 - 8h. Było to wiele tytułów na PC jak i PSX (bardzo wiele).
Zapraszam na mój kanał na YT. Pojawiają się tam czasem filmy z gier na PSX :)
https://www.youtube.com/entervpl

StitchGT

Najdłuższy maraton, to uzbieranie 320 samochodów w grze zwanej RIDGE RACER TYPE 4, gdzie trzeba było znać dokładne kombinacje co do zajmowanych miejsc w danym etapie sezonu, oraz te cholerne EXTRA TRIALe do wygrywania -,- jezu ile mi to nerwów zeżarło jak ja sobie to teraz poprzypominam.

Ale satysfakcja była xD zarywanie po 14-16 godzin w RRT4 i jak już osiągnąłeś 320 aut, to dostajesz to:

PAC-MAN, 151mph (242km/h) - jako 321. pojazd :D

Nieźle co? xD

Qdi

Maraton z grami... Hmm było kilka maratonów.
Powiem Wam że granie 24h to dla mnie... Fraszka :)
Mój rekord grania, to 40 godzin bez przerwy (poza toaletą i jedzeniem i piciem), grałem wtedy w World of Warcraft - wakacje to były, gdzie rodzina pojechała gdzieś w świat.
Potem były też maratony z kolegami (LAN-party), około 36 godzin w Diablo II.
Ostatnio ciężej mi jest robić maratony, za sprawą pracy. W weekend czasami przy dobrej grze potrafię zarwać nockę i grać 24 godziny lub więcej :) Ostatnio tak grałem w Dark Souls 3 lub Forze Horizon 3. Wtedy znajomy się na mnie wkurzą, bo zamiast grać z nimi, ja gram cały dzień i jestem wtedy o kilkadziesiąt poziomów silniejszy i posiadam o kilkadziesiąt aut więcej :)

hankie

CytatGran Turismo swego czasu potrafiłem z kolegą przesiedzieć 48 godzin bez przerwy
CytatPowiem Wam że granie 24h to dla mnie... Fraszka

Holly crap! :D Podczas mojego grania w Starcrafta (18h, wyżej opisane) to już myślałem, że mi tyłek z nogami odpadnie, albo przynajmnie dostanę coś na wzór odleżyn :) Po prostu myślałem, że po takim czasie po prostu kręgosłup mi się zrośnie w jednej pozycji, a co dopiero 24h+ :) Dzisiaj, albo jestem mniejszym zapaleńcem, albo po prostu mniej wytrzymały ;)



Qdi

#14
Poradnik no-life'a:
1. Częsta zmiana pozycji - odpoczywają wtedy inne rejony ciała (czyt. tyłka). Rekomendowane jest również poruszanie się - jedzenie i picie z dala od miejsca grania (trzeba po nie iść). Można również w trakcie wczytywania wstać zrobić parę przysiadów i wio.
2. Jedzenie i źródło napoju, trzymaj zawsze jak najdalej (najlepiej w innym pokoju). Idź po mało jedzenie i nalewaj sobie sok do szklanki. Daje to odpocząć organizmowi od pozycji siedzącej.
3. Ekran w nocy zaleca się przyciemnić (Zwiększyć np. współczynnik oszczędzania prądu) Dzięki temu oczy odpoczną od jasnego ekranu i nie będą boleć po prostu.
4. Przy dłuższym posiedzeniu dobrze też mieć jakąś muzykę w tle włączoną, lub serial/film - zabijamy w ten sposób nudę i znużenie graniem. Co kilka godzin ma się kryzys, gdzie mózg już nie wyrabia z analizowaniem tego samego na ekranie.
5. Myj się. xD Chodzi mi o mycie rąk i twarzy :P (oczywiście po maratonie obowiązkowa kąpiel to obowiązek). Mycie rąk i twarzy daje orzeźwienie. Ręce trzeba myć, żeby usunąć pot lub syf który się nagromadzi, no i da to trochę odpocząć dłoniom. Twarz też potrzebuje odpoczynku, a chlupanie w czystej wodzie budzi ją i zmywa pot i sól która może potem podrażniać oczy.
6. Jedz mniej, ale częściej.  Zdecydowanie odradzam zjedzenia całego obiadu z dokładką (tak na zaś). Duża ilość posiłku spowoduje że organizm będzie chciał odpocząć i wtedy będzie czuli się senni.
7. Naturalne pobudzacze. Odradzam napoje energetyczne! Niszczą wątrobę gorzej niż wóda. Pijcie kawę, mocną herbatę lub Yerba Mate. Naturalne to, a pobudza o wiele lepiej.
8. Towarzystwo wirtualne. Najlepiej mieć w trakcie maratonu kogoś z kim się pogada, porozmawia. Zawsze to pomaga w rozbudzeniu się, gdy nawija się o ciekawych tematach. Jeżeli znajomi śpią, to można sobie oglądnąć jakieś podcasty, albo zaległe odcinki z kanałów na YT.
9. Ubiór. Ciało musi oddychać. Odradzam siedzenia w ciasnych dżinsach, w stanikach (dla kobiet, ale kto tam wie), ciasnych skarpetkach. Ubierzcie ciuchy luźne i najlepiej takie które są elastyczne. Gdy coś nas uciska to po kilkunastu godzinach odczuwać może OGROMNY dyskomfort. Polecam Bokserki, dresy, przyduży T-Shirt i stare powyciągane skarpety. Wygląda się jak bezdomny, ale przy maratonie nie musimy wyglądać.
10. Najważniejsze - dobra gra :) Przy gównie które jest nudne będzie usypiać, a jak gra za krótka, to przejdziemy ją po 7 godzinach i już grać nie będzie w co.