High Score: Złota era gier

Zaczęty przez Janusz, Sierpień 19, 2020, 10:26

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Na Netflixa trafił właśnie mini serial "High Score: Złota era gier" Jest to serial dokumentalny poświęcony historii klasycznych gier wideo. W sumie ma 6 odcinków po 45 minut. Zapowiada się ciekawie. Może zdążę dziś obejrzeć kilka odcinków to napiszę coś więcej.



Informacje dodatkowe:
https://www.netflix.com/pl/title/81019087
https://polygamia.pl/high-score-zlota-era-gier-to-serial-na-ktory-czekamy/

SALADYN

Z pewnością obejrzę, dokumentalne filmy wychodzą netflixowi praktycznie zawsze.

Polecam takie Toys that made us.

Don

Jestem po dwóch pierwszych odcinkach i ogląda się to bardzo fajnie. Co prawda pl tłumaczenie nie uniknęło głupich wpadek (high score tłumaczą jako wysoki wynik, gdy z kontekstu jasno wynika, że chodzi o wprowadzenie rankingu najlepszych wyników w grze, a The Legend of Zelda to ,,Legenda Zeldy", gdy pozostałe nazwy gier pozostają oryginalne) - ale to drobiazgi.

Przez ekran przewijają się Twórcy gier, są pokazane stare konsole, gry, drukowane magazyny. Mój wewnętrzny nerd jest zadowolony.

Ciekawostka - pierwszy numer Nintendo Power Wyszedł w 3 milionach egzemplarzy. Ówczesna szefowa Marketingu Nintendo mówi z uśmiechem do kamery ,,nie sprzedacie tego na ebayu - każdy go ma". Sprawdzam z zaciekawieniem i widzę, że ten numer lata nawet za 345 usd. A w dobrym stanie od 100 usd. Nostalgia to suka

Leniwy

Bardzo dobry serial. Sporo można się dowiedzieć i miło się to ogląda

SALADYN

#4
Obejrzałem całość i tak szczerze to wypada średnio. Dokument jest ewidentnie skierowany bardziej do laików bo niczego nowego z niego się nie dowiedziałem, prawie każdy fakt czy ciekawostka którą omówili była mi już znana z różnych artykułów, materiałów pasjonatów z youtube, forów internetowych itp. Nie jestem przy tym osobą którą historia gier szczególnie pociąga, po prostu mam dobra pamięć do takich szczegółów/anegdotek które przekazano w tym serialu. No na pewno nic nie wiedziałem o Gayblade ale szczerze wątpię żeby to był tytuł który miał jakikolwiek wpływ na rozwój branży, chociaż wspominanie o nim ani trochę mnie nie zdziwiło, w końcu to netflix. Zmierziły mnie za to błędy lektora a kto wie czy nie tłumaczenia. Meteroid, pokonać Maria, czy podanie do informacji że nintendo zaczęło produkcję kart hanafuda w 1989, serio !?

Ogólnie nie polecam kupować abonamentu specjalnie dla tego materiału, obejrzeć raczej przy okazji.

Janusz

Za mną 4 odcinki High Score: Złota era gier i w sumie sam nie wiem jak je podsumować. Z jednej strony sam pomysł i wykonanie na plus. Z drugiej Netflixowy klucz na produkcję  w której obowiązkowo musi pojawić się czarny, latynos, gej czy członek innej mniejszości zaczyna mnie już irytować. W serialach czy filmach powiedzmy mogę przymknąć oko, ale do cholery wrzucać coś takiego do filmu dokumentalnego? Co więcej do każdego odcina? Co więcej, więcej robić z takich osób "gwiazdy" na równi z Tomem Kalinske czy faktycznymi kreatorami tamtego świata? Zepsuło mi to całkowicie odbiór tego dokumentu, zwłaszcza że podane to jest w tak prymitywny sposób. Jestem daleki o ferowania jakiś prawicowych czy konserwatywnych poglądów, że jesteśmy manipulowani i podawani jakiejś lewackiej ideologii i praniu mózgów, ale jak się ogląda coś takiego to w sumie ciężko pojąć co autor miał na myśli. Normalnie w każdym odcinku ten temat jest wciskany na siłę i stawiany na pierwszym miejscu. Jak nie trans, to pierwszy afroamerykanin w branży, jest też gej i jego "rewolucyjna" gra, tak rewolucyjna, że w momencie kręcenia nigdzie nie mogli jej znaleźć, ale i to okazało się za mało, więc musiał pojawić się i czarny gej. Obejrzę do końca dla tych materiałów archiwalnych i prawdziwych twórców, ale jestem mocno rozczarowany.

Cytat: Don w Sierpień 19, 2020, 17:30Co prawda pl tłumaczenie nie uniknęło głupich wpadek (high score tłumaczą jako wysoki wynik, gdy z kontekstu jasno wynika, że chodzi o wprowadzenie rankingu najlepszych wyników w grze, a The Legend of Zelda to ,,Legenda Zeldy", gdy pozostałe nazwy gier pozostają oryginalne) - ale to drobiazgi.

Z tłumaczeniem to się nie popisali i sadzą nawet nie drobne błędy. W drugim odcinku pojawia się na początku fragment o początkach Nintendo i w napisach jak byk, że firma zajmowała się sprzedażą kart do gry od 1889 bodaj, angielski lektor oczywiście czyta to normalnie, ale nie wiedzieć czemu polski zamiast 1889, mówi 1989, a to dość duża różnica. ;)

Rocho

A mi wyjątkowo "filtr netflixa" nie przeszkadzał całkowicie. Trzeba wziąć pod uwagę że to serial robiony głównie o amerykańskim rynku pod amerykańskiego widza, a tam tematy mniejszościowe są dość istotne. No i jakby nie patrzeć nie dotyczą przypadkowych osób  tylko np pierwsze mistrzostwa w stanach czy koleś który robił przy pierwszej konsoli na cardridże. Do tego poruszają dość istotna sprawę jaką jest to że gry nieraz pozwalają być kimś innym i choć chwilowo oderwać się od problemów dnia codziennego.

Wiadomo z perspektywy naszego zadupia to kwestie mniej istotne ale tak jak dla przeciętnego Amerykanina w filmie o Enigmie zbędną informacja jest to że grzebali w tym Polacy.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

Don

Mi także te wątki nie przeszkadzają i nie nazwałbym ich propagandą. Mając widoczne zróżnicowanie społeczne to naturalne jest że przekłada się ono na inną wizję świata i codzienności.

Zresztą dla mnie było bardzo interesujące usłyszeć perspektywę tego czarnego dewelopera z EA Sports, który mówił o tym, że pierwsze gry z serii Madden miały samych białych zawodników (gdy większość graczy w lidze NFL to czarni) i to sprawiało że czuł się po prostu niewidzialny. Więc postarał się tam o pracę i współtworzył zmianę by zawodnicy byli kolorowi.

SALADYN

Cytat: Don w Sierpień 28, 2020, 20:27Zresztą dla mnie było bardzo interesujące usłyszeć perspektywę tego czarnego dewelopera z EA Sports, który mówił o tym, że pierwsze gry z serii Madden miały samych białych zawodników (gdy większość graczy w lidze NFL to czarni) i to sprawiało że czuł się po prostu niewidzialny. Więc postarał się tam o pracę i współtworzył zmianę by zawodnicy byli kolorowi.
Ano ma to sens, tylko po co nam informacja o jego orientacji seksualnej ? Nie miała ona przecież nic wspólnego z przedstawioną przez niego anegdotką.

Don

No ja zrozumiałem to tak, że gość oznajmił, że miał pod górę podwójnie (za kolor skóry i orientacje seksualną) i to gry były miejscem w które mógł uciec i zapomnieć. Stąd jego fascynacja grami i taka a nie inna droga zawodowa.

Rocho

Może i informacja nie istotna ale wtedy z takie można uznać np podawanie narodowości itd
Reprezentacja to ważna rzecz.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

Janusz

A według mnie za dużo tego i zbyt prymitywnie jest to podane. Fragment o Madden mnie zaciekawił i to bardzo bo mi gdzieś uciekło, że to nazwisko. ;) Sama informacja o wprowadzeniu czarnoskórych graczy do gry też spoko, ale podanie tego? Ten rzut kamerą na gościa i tekst Jestem czarnym gejem. Po cholerę mi to wiedzieć. Nie uważam też, że ten fragment od Gayblade i pokazanie jakiegoś gostka co na tle innych tam twórców nic wielkiego nie osiągnął jest na miejscu, zwłaszcza że nie mogli nawet tej gry pokazać. Jestem tolerancyjny, ale tu mi chodzi bardziej o warstwę filmową. To nie dokument pokazujący rzeczywistość "Złotej ery gier", bo w takim nie powinno być miejsca na marginalną w tamtym czasie tematykę LGBT. Że zacytuję definicję filmu dokumentalnego z wiki "Filmy dokumentalne w założeniu przedstawiają wycinek rzeczywistości, która podlega możliwie najmniejszej ingerencji ze strony reżysera". A tu "Złota era gier" jest tłem dla rozgrywania jakiś światopoglądowych tematów w USA. Szkoda bo można się było skupić na temacie.

Don

Aż sobie wszedłem Wikipedię sprawdzić ilu bohaterów/rozmówców mamy w całej serii:

   1. 9 (11 bo jeden nie żyje więc pokazują jego dzieci)
   2. 5
   3. 5
   4. 7
   5. 5
   6. 3

Mamy więc 35 wywiadów.

Z czego jedna bohaterka zmieniła płeć (i trudno się zdziwić że do tego odnosi się na wizji skoro w archiwalnych materiałach filmowych wygrywała zawody w Space Invanders jako chłopak, a karierę w game dewie robiła już jako kobieta).

Drugi bohater był współtwórcą pierwszej konsoli z wymiennymi cartrigami (a jego jedynym  ,,przewinienem" jest to, że był czarnym).

Trzeci bohater pojawia się w odcinku o grach RPG, które wtedy były na cenzurowanym (oskarżenia o satanizm - lol). Mamy pokazaną ówczesną nagonkę na osoby LGBT (czyli to co mamy obecnie w PL w USA przerabiano 40 lat temu - swoja drogą ciekawa obserwacja). Zrobił grę manifest - w której walczyło się z homofobami. Gra zaginęła podczas jednej przeprowadzki autora. Dzięki serialowi liczy że się znajdzie.

A czwarty bohater to zadeklarowany czarny gej, dla którego gry były ucieczką od rzeczywistości więc postanawia wzmocnić tą historię takim oto przekazem. W efekcie zaczyna pracę w przemyśle gier wideo, gdzie w Madden pracuje m.in. nad wprowadzeniem kolorowych zawodników.

Podsumowując - na 35 rozmówców mamy 4 wątki poświęcone mniejszościom. Z czego dwa aktywnie prezentowane (gejowska gra wideo, brak czarnych zawodników w Madden).

Dla mnie to nadal margines tematów. To tak jakby Japończycy byli źli na twórców High Score i pisali na forach:

,,Hurr Durr mamy tyle zasłużonych twórców gier a oni zmarnowali czas antenowy by pokazać dwóch europejczyków robiących w Japonii Star Foxa".

I powiem szczerze, ja cieszę się że te wątki są bo nie miałem o nich pojęcia. Co to za przyjemność oglądania tego o czym się już wie?



Rocho

Dokładnie tak to widzę. Ludzie strasznie przesadzają w tym wypadku z netflixowym "wciskaniem" LGBT na siłę.

A sam serial fajnie skrojony pod casualowego odbiorcę. Ale nawet ja co tam jako tako się orientuje w tym sporcie znalazłem tam nowe i ciekawe informacje np ten motyw z czarnymi w madden.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

SALADYN

Cytat: Don w Sierpień 28, 2020, 21:10No ja zrozumiałem to tak, że gość oznajmił, że miał pod górę podwójnie (za kolor skóry i orientacje seksualną) i to gry były miejscem w które mógł uciec i zapomnieć. Stąd jego fascynacja grami i taka a nie inna droga zawodowa.
Mógł o tym wspomnieć w wywiadzie tak jak ta transseksualna kobieta. Coś w stylu "było mi ciężko gdy miałem dwadzieścia parę lat bo przez mój kolor skóry i orientacje spotykałem się z przejawami rasizmu i homofobii i gry były dla mnie odskocznią od szarej codzienności". Tymczasem wspomniał o tym że jest czarnym gejem i rzucił enigmatycznym stwierdzenie że "tacy jak on muszą stosować się do innych zasad postępowania". Potem dostaliśmy historyjkę pasjonata sportu i gier który postanowił pracować w developerce przy swojej ulubionej marce i nie miała ona nic wspólnego z jego orientacją co zostawiło mnie z mętlikiem w głowie bo co ma piernik do wiatraka.
Nawet gdyby ten wywiad potoczył się tak jak piszę wyżej to i tak niewiele ma to wspólnego z złotą erą gier i historią ich powstawania a bardziej z kwestiami tolerancji i równouprawnienia w branży, podobnie cała ta wstawka o Gayblade. To temat na zupełnie inny materiał ale taki film nie miałby oglądalności na platformie więc netflix wcisnął te dwa przypadki na siłę jak to ma w zwyczaju.