Salony gier

Zaczęty przez Janusz, Maj 10, 2015, 18:48

Poprzedni wątek - Następny wątek

nowy00

U mnie w mieście był pseudosalon z TV i PSX'ami w zamkniętych szufladach i w każdej były stosy pirackich gier, ze 3 lata działał i nikt się nie dowalił do właściciela, poza tym była zwykła knajpa, w której stały 2 PSX'y i jeden z nich później trafił do mnie, był jeszcze salon N64 z kilkoma stanowiskami i naparzało się multiplayer. Mieliśmy również jeden salon z automatami, ale dziwny był tam klimat z samymi cwaniaczkami i łatwo można było stracić żetony :-)

psmaniac

#31
Za moich czasów królowały w salonach gy:
gyruss
vastar
galaga
ghost goblins
green beret
moon patrol
ikari
kung fu master
bomb jack
gun smoke
galaxian
Co ja się nasprzedawałem butelek po mleku i browcach.Stary pracował w maroku jako spawacz i jak bony przywoził to było co zbierać na skup ,za kołnierz nie wylewał :)

W salonach pamiętam jednego gostka  jak miał multum dodatkowych ludzików w vastara,gun smoke i inne.Na początku wrzucał pełno monet ale  szybko rozpracowywał automat.Miał dryg .Pełna widownia,ciężko było sie dobić zeby zobaczyć jak gra.Facio z salonu nie zarabiał na nim jak opanował grę :)

Jak wspominam tamte czasy jestem coraz bliżej budowy własnego arcade :)
===================================================
Mister FPGA-The Best way to Enjoy Retrogames!
===================================================


hankie

#32
Hehe, każdy sprzedawał chyba surowce na skupach żeby mieć drobne na gry :). Powiem Ci, że nie znałem jakiegoś gostka wymiatacza na automatach video, ale widywałem masę kolesi ciut młodszych wtedy od mojego ojca - pinballarzy. Kilka złotych w kieszeni, odpity kufer piwa kładziony na szybę pinballa - i kolo stał z pół godziny.

Zawsze się dziwiłem, jak może to wciągać, zawsze wolałem video. Jednak zawsze i tak oglądam się  gdy słyszę odbitą stalową kulkę od 'dzwonków', poza tym pinballe to połączenie sztuki i elektromechaniki ;)

BTW przedwczoraj znów posiedział na SCUD RACE w galerii, ale wybrałem skrzynię manualną. Kurcze, trochę inaczej niż w aucie na żywo, jednak będę na maszynie grał ze skrzynią automatic :)

EDIT: może post Kolegi @prdzi Cię natchnie :) :
http://strefapsx.pl/forum/sony/supergun-automat-arcade-na-domowym-tv/

alf

#33
U mnie w mieście ze 2 lata temu otworzyli salon gier ze starymi automatami. W Gdyni tez jeszcze sie o dziwo trzyma.

Mają tam naprawde klasyki: Jurassic Park, Daytona USA 2, Ghost Squad, Tekken Tag Tournament, Tekken 5, Manx TT Superbike.

Wzruszyłem się, jak zobaczyłem ten wspaniały widok: ojciec wchodzi z 10 letnim synem, podnosi go i sadza na motorze, sam siada na drugim i razem grają na 2 player w Manx TT Superbike  :'(  :'(  :'(
That's what the arcades are for  8)

Janusz

Oj w takiego Taga to bym pograł na automacie. U nas była buda z Tekken 2 i Tekken 3. Niestety Tag nigdy się nie pojawił, choć akurat otwarli kawiarenkę z konsolami i miałem okazję pograć. Ma oryginalną budę czy jakiś składak?

hankie

#35
CytatWzruszyłem się, jak zobaczyłem ten wspaniały widok: ojciec wchodzi z 10 letnim synem, podnosi go i sadza na motorze, sam siada na drugim i razem grają na 2 player w Manx TT Superbike  :'(  :'(  :'(

Jak wcześniej wspomniałem, razem z prawie 13letnim bratem usiedliśmy sobie na automacie też Manxa, chciałem zrobić nam zdjęcie, ale nie miał kto zrobić a niezbyt uznaje selfie :) Naprawdę wytworzyliśmy zjawisko bo zaraz takie 'pary' po nas siadały i się kolejka utworzyła.

Ogólnie (chyba z racji świadomości) jak idę sam i siadam/podchodzę do jakiegoś automatu to ludzie wokół patrzą na mniej jak na malującego obraz słonia ;) I zaraz potem (serio jak tylko odejdę) ktoś ośmielony wrzuca monetę. Najlepsze jest to, że po mnie podchodzą też osoby w moim wieku albo nawet starsze ;), potrzebują tylko bodźca i zachęty. Bo co - nie wypada będąc starszym niż 18 lat? :D W ogóle jak siedziałem zaangażowany w symulatorze F1 to nawet dziołchy zwracały uwagę na skupienie. Najlepsze jest to, że buda to replika bolidu i serio ciężko się z niej wysiadało, prawie brakowało by po podniesieniu tyłka bym z niego świadomie wypadł (byłoby prościej).

alf

Generalnie do automatów zraża mnie tylko to, jak "sprzedawca" ustawia 2 - 3zl za 1 credit oraz ma wybrane najwyzszy poziom trudnosci, zebys sobie za dlugo nie pograł. To chore, automat może sobie stać cały dzień nieużywany a skurczybyki nie obniżą ani ceny ani poziomu trudności. Gdyby zrobili to troszke taniej chociaż, to myśle że zarobiliby wiecej bo ludziom nie byłoby żal tej złotówki no ale cóż.

W arcade piekne jest to, że ktoś może podziwiać jak grasz. I te kolorowe wstawki filmowe i demo gameplaye które automat zapuszcza z dodatkiem jakiegos fantastycznego soundtracku daytona i milionem migających światełek. A także "komentator" który np. w grze X-Men vs Street Fighter krzyczy gdy wrzucisz monete "WELCOME TO THE ADVENTURE" !!!  :)

hankie

CytatW arcade piekne jest to, że ktoś może podziwiać jak grasz.

ooo tak :) Podziwy przeplatane z tekstami 'mógł to tak zrobić', 'mógł ściąć zakręt', 'jaaaaaaaaa' + akompaniament przekleństw grającego. Fakt, że właśnie zarzucona gra na arcade też zawsze zwraca uwagę udźwiękowieniem - bijatyka z jazgotliwymi samplami ciosów z okrzykami 'komentatora' robi niezły szaszor :) (czy zna ktoś to słowo?)

Janusz

Cytat: hankie w Luty 09, 2017, 11:08
CytatW arcade piekne jest to, że ktoś może podziwiać jak grasz.

ooo tak :) Podziwy przeplatane z tekstami 'mógł to tak zrobić', 'mógł ściąć zakręt', 'jaaaaaaaaa' + akompaniament przekleństw grającego. Fakt, że właśnie zarzucona gra na arcade też zawsze zwraca uwagę udźwiękowieniem - bijatyka z jazgotliwymi samplami ciosów z okrzykami 'komentatora' robi niezły szaszor :) (czy zna ktoś to słowo?)


Taa, owszem może podziwać, ale może też Ci spuścić niezły łomot jak będziesz przedłużał rozgrywkę i go nie dopuścisz do automatu. Przynajmniej tak było, jak byłem dzieckiem. U nas jak mafia wparowała z drugiego osiedla, to człowiek w Tekkenie jednym okiem musiał walczyć z rywalem, a drugim z bandą za sobą :D Ile to akcji w salonie człowiek widział. Eh, piękne czasy :D

Ale z dźwiękami pełna zgoda. Nawet w takim wydawałoby się oklepanym gatunku jak piłka nożna, człowiek jak grał w takiego Super Sidekicks to jarał się niesamowicie słysząc te krzyki komentatora po zdobyciu bramki. Podobnie w Street Hoop. Nie dość, że te gry były świetnie zrobione to jeszcze sprawiały masę frajdy.

prdzi

#39
Tak czytam wasze wspomnienia, aż łezka w oku, bo miałem to samo. Dla mnie taką perełką wśród często spotykanych w salonach i kurortach (Sielpia - tam poznałem arcade wiele lat temu) Tekkenów i Metal Slugów jest Aero Fighters. W automat z tym tytułem nawrzucałem najwięcej żetonów :D
Bodzio wspomniał o sportówkach, ja powiem, że według mnie maszyny Arcade to sprzęt na który wyszły najlepsze piłki nożne i inne sportowe. Tematyka z humorem, prosta rozgrywka, często nie mająca nic wspólnego z fizyką, ale miód z grywalności najsłodszy.. może dlatego wszelkie sportówki z próbami stworzenia realizmu odrzucały mnie od siebie przez całą erę PSX i PS2, dopiero PS3 przekonało mnie do kilku pozycji ;)

Po latach cały czas jestem blisko z Arcade, budy co prawda sobie szybko nie sprawię, ale dzięki supergunowi mam kompromis i udało mi się zakupić obie części wspomnianego shooterka Aero Fighters - marzenia się spełniają, nawet te z czasów dziecięcych :D 

Nocny Wyjadacz

retron67

mieszkałem w takim miejscu po 16h dziennie w latach 88-2003,gdzie była chmara dymu papierosowego,koledzy robili na streecie mi plansze X (kładli sie na maszynę,żebym nic nie widział...) mela na ekran po bojach w ulubioną grę to była"norma" tony rozłupanego słonecznika na podłodze,zdezelowane osikane budy z DE z wybrakowanymi guzikami,nie no... kilka maszyn było ryginal jak Joust albo MK1 który notabene miał zwarę i na potęgę kopał prądem! BHP w tym miejscu wynosiło 0% ale są to najszczęśliwsze chwile mojego dzieciństwa,których nie zamienił bym na nic innego

alf

OMG to nie bylo zadnego zażądcy tej budy ?  :o

prdzi

Cytat: alf w Luty 18, 2017, 10:06
OMG to nie bylo zadnego zażądcy tej budy ?  :o

Był pewnie typowy postkomunistyczny zarządca. Liczyło się wyciąganie drobnych z kasetek, a nie klient ;) 

Takie wspomnienia, jak Urien to właśnie czysta esencja arcade cabów w PL ;)
Nocny Wyjadacz

retron67

zarządca to była "szefowa" starsza kobieta około 60,która zrzeszała osiedlową patologie czyt.(15letnie matki,różnoraki element,top złodziei,chuliganów itp,itd) jednak każdy czuł się tam jak w domu ;D bez żadnej krępacji,paliło się szlugi mając 12-13 lat i klęło się na potęgę,grając w Karnova,Bad Dudes Vs Dragon Ninja,Midnight Resistance,a bossem budy był "szef" jej syn,który zjawiał się zawsze po 21 brał utarg i gasił switche(czyt.korki) i text" dostaniesz jutro kredyt ;D

Janusz

Czy "szef", "szefowa" to jakiś uniwersalny salonowy język? U nas też wszystko było od szefa, szef dawał gratisowe żetony, szefowa się wkurzała, szef posyłał po gazety, zawsze się mówiło o szefie, szefowej, a nawet o córce szefa i synowi szefa. Pod tym "szef" skrywało się wszystko - król, pan i władca tego dobytku, spoko facet, wyjątkowo wyluzowany i nie przejmujący się niczym gość. Eh, spotykam nieraz szefa na mieście jeszcze i zawsze w nim widzę szefa, nawet nie wiem jak się nazywa ;)