Wywiad z wydawcą czasopisma „Oficjalny Polski PlayStation Magazyn”

Jak wiecie od samego początku na Strefie staram się przywiązywać szczególną uwagę do odkrywania historii i losów pierwszego PlayStation na naszym rodzimym rynku. Temat ten nie jest prosty do opisania z racji braku źródeł i pewnie z tego powodu nie spotkał się ze szczególnym zainteresowaniem wielu innych stron poświęconych tematyce retro. Wychodzę z założenie, że skoro brakuje nam źródeł to wypada je zacząć tworzyć i mam nadzieję dzisiejszy materiał takim źródłem właśnie się stanie. Nie tak dawno na łamach Strefy starałem się przypomnieć i przybliżyć wam historię „Oficjalnego Polskiego PlayStation Magazynu”. Kto nie czytał tego tekstu to polecam od niego zacząć, a możecie go znaleźć tutaj. Miło mi zakomunikować, że podobnie jak w przypadku innego czasopisma „PlayStation Plus/PlayerStation Plus” udało mi się skontaktować z osobą bez której OPPM być może nie trafiłby w ogóle do naszego kraju, a mowa o polskim wydawcy tego magazynu, który go do nas „sprowadził” i przez lata odpowiadał za jego wydawanie, a którym był Pan Marek Suchocki – założyciel wydawnictwa Computer Graphics Studio, które od grubo ponad dwudziestu lat istnieje nieprzerwanie na rynku wydawniczym i wciąż działa. Pan Marek bez żadnych oporów zgodził się opowiedzieć mi o początkach wydawnictwa oraz podzielił się ze mną, a teraz także i z wami, masą informacji na temat historii Oficjalnego Polskiego PlayStation Magazynu. W ten sposób powstał wywiad, który możecie przeczytać poniżej, za który Panu Markowi serdecznie dziękuję.

marek_suchocki_oppm
Marek Suchocki

X

wywiad_banner_2

W 1991 roku wraz z Dariuszem Kazikiem, z którym Pan cały czas współpracuje, założyli Państwo wydawnictwo Computer Graphics Studio. Pod szyldem CGS ukazywało i wciąż ukazuje się wiele pism – kiedyś poświęconych głównie komputerom i konsolom, a obecnie już w wersji cyfrowej – grafice komputerowej oraz sprzętowi Hi-Fi. Nas oczywiście najbardziej interesuje wydawany przez CGS od 1997 roku Oficjalny Polski PlayStation Magazyn, niemniej na początek chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś więcej o historii samego wydawnictwa. Jak to się w ogóle zaczęło?

Tak naprawę historia wydawnictwa zaczęła się jeszcze wcześniej [niż w 1991 roku], początkowo „wydawaliśmy” bowiem powielane na ksero instrukcje do gier (później nazywane solucjami od ang. solution) oraz instrukcje obsługi do programów użytkowych i komputerów. Było na to spore zapotrzebowanie, gdyż komputery i gry kupowano wówczas na giełdach komputerowych i co ciekawe było to wówczas LEGALNE, gdyż nie funkcjonowały żadne przepisy, które to regulowały – zawsze kiedy opowiadałem o tych czasach Anglikom, robili wielkie oczy nie wierząc, że było to możliwe. Ja również w świetle obowiązujących przepisów działałem zupełnie legalnie – miałem zarejestrowaną firmę, byłem ubezpieczony w ZUS-ie i płaciłem podatki. Firma nazywała się Computer Studio i była to tzw. wypożyczalnia programów komputerowych i sprzętu (komputerów). W tygodniu udostępniałem komputery na godziny – był to rodzaj „gralni” (salonu gier), a na weekendy faktycznie można było wypożyczyć komputer i monitor do domu. Już wówczas sporym problemem było opowiedzenie ludziom o czym jest dana gra i o co w niej chodzi. Niemal codziennie musiałem opowiadać to samo i pokazywać jakie klawisze służą do sterowania i jak przejść dany etap. Żeby ułatwić sobie zadanie postanowiłem to wszystko spisać i powielić w kilku/kilkunastu egzemplarzach. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wraz z młodymi zdolnymi zapaleńcami mającymi świra na punkcie gier, których znałem z giełdy komputerowej, stworzyliśmy kilkanaście instrukcji do gier ze sposobem sterowania i podpowiedziami jak je przejść. Wykorzystywałem to w „gralni”, a potem pomyślałem, że może warto rozwinąć to jeszcze bardziej, powielić większą ilość instrukcji na ksero i sprzedawać na giełdzie. I tak zaczęła się moja przygoda z poligrafią, najpierw małą, a potem dużą, gdyż ten sam pomysł wykorzystałem za jakiś czas do zwielokrotnienia tych instrukcji na dużą skalę, już nie za pomocą ksero a korzystając z drukarni. Ale nie było to łatwe, gdyż nie miałem żadnego doświadczenia ani wiedzy w tym zakresie, a moi współpracownicy, którzy traktowali to wówczas jako dobrą zabawę nie brali na poważnie mojego pomysłu. Zostałem wręcz wyśmiany zarówno przez mojego późniejszego wspólnika Darka Kazika jak i Darka Zglińskiego, specjalistę od gier strategicznych i RPG, który tworzył wówczas większość instrukcji do gier. Strasznie się na nich wściekłem i powiedziałem, że sam to zrobię, a jak mi się uda i będą kiedyś chcieli dołączyć do mnie, to będą mnie mogli pocałować w d….

No i dopiąłem swego, a pierwsza gazeta jaką wydałem i wprowadziłem do kiosków to Computer Studio zawierająca kilka instrukcji do gier na komputery 8-bitowe. Ale od pomysłu do wydania pierwszego numeru minął ponad rok, a w międzyczasie ukazał się Top Secret i szczerze mówiąc rozwalił mnie ten fakt – zacząłem wątpić, czy ma to jeszcze sens. Na szczęście moje wówczas czarno-białe pismo w formacie zeszytowym sprzedało się rewelacyjnie, co dało mi wiarę, że to się uda.

Po wydaniu trzeciego numeru Computer Studio, Darek Kazik przyznał, że nie wierzył w sukces gazety, ale chętnie mi pomoże w przygotowaniu kolejnych numerów i może zająć się składem DTP, bo ja zlecałem to drukarni i zupełnie nie miałem wpływu na szatę graficzną pisma. Z oporami zgodziłem się, ale zaproponowałem żeby teraz to on sam od podstaw przygotował niezależny numer. Trochę długo to trwało, ale z efektów byłem zadowolony, a gazetka nazywała się Wydanie Specjalne Computer Studio. Dopiero po tym zdecydowałem się założyć spółkę CGS czyli Computer Graphics Studio s.c. i od 1991 roku pracujemy razem, a na swoim koncie mamy wiele różnych tytułów w tym Oficjalny Polski PlayStation Magazyn.

Jak w ogóle doszło do wydania w Polsce Oficjalnego PlayStation Magazynu i nawiązania współpracy z brytyjskim wydawnictwem Future Publishing Ltd.?

Nawiązanie współpracy z angielskim potentatem prasowym (w owym czasie było to trzecie wydawnictwo w Wlk. Brytanii) było kwestią przypadku. Future Publishing wyspecjalizował się w sprzedaży licencji swoich magazynów do różnych krajów na całym świecie, co ułatwiał fakt, iż angielski stał się językiem uniwersalnym. Wystarczyło więc przetłumaczyć teksty i podmienić je na własne korzystając z gotowych makiet graficznych. Brytyjskie wydawnictwo niebywale rozkręciło ten biznes i sprzedawało licencje do kilkudziesięciu krajów. Nie byli jednak obecni w krajach dawnego bloku wschodniego więc postanowili znaleźć przyczółek w Polsce i poznać specyfikę naszego rynku, żeby potem zdobyć rynki krajów Europy Wschodniej. My wówczas wydawaliśmy już „Computer Studio”, „Amiga Computer Studio”, „Gry Komputerowe” i czasopismo, które nosiło tytuł „CD-ROM Magazyn Multimedia”. I to właśnie na ten magazyn zwrócił uwagę przedstawiciel Future Publishing będący przejazdem w Polsce. Skontaktował się z nami i zaproponował, czy nie chcielibyśmy wydawać podobnego magazynu, ale w oparciu o licencję. Szczerze mówiąc nie byliśmy zachwyceni wynikami sprzedaży naszego tytułu, więc początkowo nie zainteresowała nas ta propozycja, ale po zapoznaniu się z ofertą wydawniczą Future Publishing – liczącą ponad 50 tytułów, zaoferowaliśmy gotowość wydania polskiej edycji magazynu o grach PC Gamer i tak zaczęła się nasza współpraca, która trwa do dziś. Anglicy bardzo szybko przekonali się do nas więc co jakiś czas proponowali nam jakiś nowy tytuł. Aż pewnego dnia dostaliśmy propozycję wydawania w Polsce oficjalnego pisma o PlayStation. Muszę podkreślić, że słowo „oficjalny” nie było zwyczajnym ozdobnikiem, a bardzo ważnym określeniem statusu danego tytułu za czym kryły się ściśle określone przywileje, ale i olbrzymie wymagania w stosunku do wydawcy. Te wymagania były tak wysokie, że baliśmy się czy im sprostamy, więc odmówiliśmy. Anglicy jednak naciskali twierdząc, że na ich rynku jest to prawdziwy hit i najlepiej sprzedający się magazyn z ich oferty. Kiedy ponownie odmówiliśmy zagrozili nam, że poszukają sobie innego wydawcy w Polsce. Ten argument ostatecznie nas przekonał, bo baliśmy się, że mogą nam również odebrać licencję na PC Gamera. Tak więc OPSM był niechcianym dzieckiem z dwóch głównych powodów – po pierwsze był bardzo kosztowny w produkcji, więc i jego cena musiała być wysoka jak na polskie warunki, a po drugie, nie wierzyłem (głównie z powodu wysokiej ceny), że odniesie sukces sprzedażowy. Jednak już po wydaniu pierwszego numeru okazało się jak bardzo się myliłem.

Ryzyko się opłaciło, ale i tak trzeba przyznać, że Polska nie była łatwym rynkiem dla wydawców takich jak Pan. Wszechobecne piractwo było prawdziwą zmorą zwłaszcza pośród posiadaczy PSXa. Czy nie obawiali się Państwo, że pismo kosztujące na początku 19,99zł, a pod koniec istnienia 27,50zł nie znajdzie zbyt wielu czytelników, którzy zamiast magazynu z demami będą woleli udać się na giełdę i kupić za to pełną wersję gry?

Już na etapie podpisywania licencji zdawałem sobie sprawę, że pismo musi być drogie. Niewiele osób wówczas zdawało sobie sprawę, jak działają wielkie światowe korporacje takie jak np. Sony. A dla korporacji liczy się przede wszystkim zysk. To, że zrobili najfajniejszą konsolę do gier, nie znaczyło, że są dobrymi wujkami czerpiącymi satysfakcję z tego, że gracze na całym świecie ich uwielbiają. Dlatego płaciliśmy za wszystko jak za zboże – prawo do używania tytułu (de facto znaku towarowego), za płytki, które musiały być tłoczone przez tłocznię Sony, a nie żadną inną, która mogłaby je wytłoczyć o połowę taniej. Ale za to mieliśmy wyłączność na terenie Polski i żaden inny magazyn nie miał prawa do dołączania płyt na PlayStation i nie mógł używać w tytule nazwy PlayStation. Jak zapewne pamiętasz pojawił się w Polsce magazyn PlayStation Plus, którego wydawca nie chciał się temu podporządkować, ale po interwencji prawników zmienił nazwę swojego czasopisma na PlayerStation Plus.

Dlatego podkreślam, że wysoka cena naszego czasopisma nie była spowodowana podłą chęcią zysku z naszej strony, ale czynnikami od nas niezależnymi. U nas pismo kosztowało prawie 20zł, a więc dużo, a na Wyspach, po uwzględnieniu siły nabywczej (a więc zarobków) przeciętnego Anglika, relatywna cena oscylowała w granicach 5zł to olbrzymia różnica, ale pismo sprzedawało się głównie ze względu na dołączaną płytkę. Mieliśmy bowiem to szczęście, że weszliśmy na rynek zanim ruszyła fala piractwa na PSX-a w naszym kraju, więc sprzedaż pierwszych numerów była olbrzymia – mimo wysokiej ceny, już po kilku numerach doszliśmy do nakładu niemal 40 tys. egz. Potem piractwo doprowadziło do załamania się sprzedaży i w konsekwencji do zamknięcia pisma.

Jak wiadomo cena pisma była ściśle związana z dołączaną do niego płytą. Czy mieli Państwo jakiś wpływ na jej zawartość czy była to w 100% kopia płyty z brytyjskiego magazynu, która trafiała w takiej postaci na inne rynki?

Nie mieliśmy żadnego wpływu na zawartość płyt. Były one produkowane przez Sony dla wszystkich edycji narodowych PlayStation Magazyn. Tak więc zarówno Anglicy, Włosi, Niemcy, czy Polacy mieli ten sam zestaw dem na płycie, a jedynie tzw. koszulki czyli nadruki na płycie były dla każdego kraju przygotowywano indywidualnie.

Oparcie o brytyjski odpowiednik i przymiotnik „oficjalny” jak Pan wspomniał miało pewne zalety, jak choćby szybki i łatwy dostęp do nowości, wykorzystanie oficjalnego logo, ale i pewną wadę. Czy nie obawiali się Państwo, że pismo będzie traktowane przez czytelników jako narzędzie propagandowe Sony?

Mieliśmy pełną dowolność jeśli chodzi o ilość własnych materiałów i nigdy nie było żadnych nacisków ze strony Sony odnośnie oceniania gier. Mieliśmy jedynie ogólne wytyczne czego nie mogliśmy pisać np. nie wolno było używać przekleństw, obrażać i dyskryminować kogokolwiek, zamieszczać treści o charakterze pornograficznym itp.

Jakie były zatem te proporcje własnej twórczości w stosunku do przedruków tego co mogliśmy znaleźć w brytyjskim wydaniu pisma?

Tak jak powiedziałem wcześniej – zawartość płyt była identyczna, natomiast w kwestii tekstów mieliśmy pełną dowolność. Często korzystaliśmy z brytyjskich artykułów, gdyż były one świetnie przygotowywane pod względem merytorycznym, a zwłaszcza graficznym. Nie było sensu robienia wszystkiego od nowa, skoro mieliśmy gotowce – za które zresztą płaciliśmy. Z biegiem czasu jednak nasza redakcja powiększała się, bo przybywało chętnych do pracy w takim magazynie, więc i pokazywało się coraz więcej tekstów naszych autorów.

W 1998 roku objęli Państwo patronatem Pierwsze Mistrzostwa Gier Komputerowych, które odbyły się w Poznaniu, a o których mogliśmy również przeczytać w samym piśmie. Ciekawi mnie w jaki jeszcze sposób starali się Państwo dodawać „pierwiastek polskości” do swojego pisma i w jakich jeszcze inicjatywach Oficjalny Polski PlayStation Magazyn brał udział?

Mieliśmy niezależną redakcję i wręcz byliśmy zachęcani do tego, aby pisma w poszczególnych krajach różniły się od wydania brytyjskiego. Dlatego wprowadzaliśmy swoje historyjki obrazkowe, angażowaliśmy się w różne inicjatywy, jak np. Mistrzostwa Gier Komputerowych, targi PlayBox, Gambleriady, Sony Experience itp.

Wracając do tamtych czasów, czy nie uważa Pan, że Sony używając kolokwializmu trochę „olewało” nasz rynek? Wiadomo, tak naprawdę pierwsze PlayStation przecierało szlaki konsolowe w Polsce, przynajmniej na tak szeroką skalę, a piractwo skutecznie ograniczało zyski firmy, ale i tak sądząc po sprzedaży prasy z tamtego okresu był to dość spory rynek. Mimo to jakoś nie kwapiono się wydawać, poza paroma wyjątkami, gier w naszym ojczystym języku, tak jak to bywało w innych krajach. Jak w ogóle układała się współpraca wydawnictwa z Sony Poland? Czy mogli Państwo liczyć jako oficjalny magazyn PlayStation na jakieś szczególne względy?

Faktycznie uważam, że wówczas Sony nie traktowało polskiego rynku z należytą uwagą, ale nie oszukujmy się, byliśmy przecież mocno zapóźnieni gospodarczo i pod względem zamożności społeczeństwa w porównaniu do krajów „starej” Europy. Niestety niewiele dobrego mogę też powiedzieć o współpracy z Sony Poland. W tamtych latach popełniono moim zdaniem wiele błędów – nie wiem czy przez niewiedzę, niekompetencje, ale współpraca nie układała się najlepiej i na żadne specjalne względy nie mogliśmy liczyć. Ale było, minęło i nie ma sensu do tego wracać.

W 1998 roku rozpoczęli Państwo wydawanie nowego magazynu, tym razem PSX Fan skupiającego się na solucjach do gier. Był to w 100% autorski projekt czy również bazowali państwo na jakiejś licencji i skąd w ogóle pomysł na kolejne pismo?

W PlayStation Magazyn dominowały głównie recenzje gier, a solucji było jak na lekarstwo. Tymczasem wiele osób związanych z redakcją było fanatycznymi graczami, którzy rozwalali jedną grę za drugą. Pomyślałem wówczas, że może wrócić do pierwotnego pomysłu „Computer Studio” i zacząć wydawać czasopismo z solucjami wyłącznie na PSX-a. Był to więc nasz autorski projekt.

Trzy lata później ukazał się ostatni numer „Oficjalnego PlayStation Magazyn” tak samo jak PSX Fana. Ciekawi mnie fakt, że oba pisma zniknęły mniej więcej w tym samym czasie. Wydaje się, że w owym okresie PlayStation wciąż miało się dobrze w Polsce, a prasa wciąż pozostawała głównym oknem na świat graczy. Skąd zatem decyzja o zaprzestaniu wydawania pism? Zadecydowały względy ekonomiczne, czy może coś jeszcze?

Zadecydowały wyłącznie względy ekonomiczne. Nastąpił pierwszy w wolnej Polsce zauważalny kryzys ekonomiczny, a do tego doszło rozszerzające się piractwo, które ostatecznie odpowiedzialne jest za śmierć „Oficjalnego PlayStation Magazynu”, a pośrednio innych czasopism.

Na szczęście nie był to koniec Państwa przygody z PlayStation. Od 2003 do 2008 w kioskach ponownie można było znaleźć Oficjalny PlayStation Magazyn, tym razem poświęcony już nowej konsoli Sony – PlayStation 2. Czy prace nad tym pismem różniły się w jakiś sposób od tego czego mogli Państwo doświadczyć za sprawą wydawania pierwowzoru? I jak zmienił się rynek wydawniczy, jeśli w ogóle, w tym czasie?

Oficjalny Polski PlayStation 2 Magazyn nie był już takim sukcesem komercyjnym jak poprzednik. Złożyło się na to wiele czynników, między innymi jeszcze wyższe opłaty licencyjne i jeszcze droższe płytki. Rozwój Internetu oraz dość szybkie pojawienie się „piratów” na PS2 nie ułatwiało zadania, ale ciągnęliśmy to pismo przez wiele lat już bardziej dla przyjemności i prestiżu niż ze względu na pieniądze.

W 2008 roku zakończyła się historia Oficjalnego PlayStation Magazynu na terytorium Polski. Niemniej w Wielkiej Brytanii pismo wciąż ma się dobrze i ciekaw jestem czy powrót do jego wydawania także w Polsce miałby sens w tych czasach?

Mieliśmy propozycję wydawania Oficjalnego PlayStation 3 Magazynu, ale warunki ekonomiczne, jakie nam zaproponowano były nieopłacalne. Żadne inne wydawnictwo też nie zdecydowało się na ten krok. O pismo dotyczące PlayStation 4 już nawet nie pytaliśmy. Za to byliśmy bardzo blisko wydania Oficjalnego X-Box Magazynu, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy, gdy okazało się, że wszystko to, co pojawiało się na płytach można było pobrać na konsolę z internetu za darmo. Jaki byłby zatem sens kupowania pisma z płytą? Myślę, że rynek prasowy został zabity przez internet i z tego kryzysu już się nie podniesie. Potrwa to jeszcze jakiś czas, ale systematycznie ubywa tytułów prasowych – pamiętacie jeszcze Secret Service, Top Secret, Reset, Gambler, Click! itp.? Czy wszystkie one zniknęły z rynku, bo komuś znudziło się je wydawać? Na pewno nie!

O piśmie wiemy już chyba wszystko. Teraz przyszła kolej na Pana osobiste wspomnienia z pierwszym PlayStation. Wydawanie pisma o PSXie było dla Pana czysto biznesowym doświadczeniem czy być może pozwalało to Panu łączyć prace i zamiłowanie do tej konsoli?

Zdecydowanie była to miłość do gier i zachwyt konsolą PlayStation. Miałem więc to szczęście, że zarabiałem na życie robiąc to co lubię.

Kiedy i jak zaczęła się Pana przygoda z pierwszym PlayStation?

PlayStation to cudowna maszynka do gier, która urzekła mnie od samego początku. Mój dobry znajomy sprowadził do Polski z Japonii jedną z pierwszych konsol. Była ona przeznaczona dla „Gulasha” z Secret Service, ale ten znajomy wpadł z nią najpierw do mnie. Miał dwie gry – Ridge Racer i Toshinden. Obie gry mnie rozwaliły, byłem zachwycony grafiką i możliwościami konsoli. W porównaniu z gierkami na Spectrum od, których zaczynałem, to co zobaczyłem na PlayStaion było wręcz objawieniem.

Jakie są Pana ulubione gry na PSXa, które szczególnie zapadły Panu w pamięci, zakładając, że takowe w ogóle są?

Oczywiście najbardziej zapadły mi w pamięć wspomniane wcześniej dwie pierwsze gry, w które zagrałem po raz pierwszy na konsoli PlayStation. Pamiętam też, że na długie wieczory wciągnął mnie Air Combat. Potem pałeczkę przejął mój syn – dziś już dorosły – który zachwycił się grami na PlayStation jeszcze bardziej niż ja. Grałem więc razem z nim, a że stawał się coraz lepszy, to niebawem zostałem obserwatorem i kibicem syna, który przeżywał co jakiś czas nowe fascynacje, a dobrych gier było wówczas mnóstwo. Wielkie wrażenie zrobił na mnie pierwszy Tomb Raider, świetnie bawiliśmy się w Parappa The Rapper, a potem już na PS2 wałkowany był Jak and Daxter i Ratchet & Clank, ale też Gran Turismo, Metal Gear Solid.

Czy posiada Pan jakieś konsole i czy w dojrzałym życiu znajduje Pan czas na grę?

Nie mam szczęścia do „staroci”, bo moje pierwsze komputery pożyczyłem kiedyś do jakiegoś programu telewizyjnego i nie wróciły do mnie, swój pierwszy telefon komórkowy dałem dziecku koledze do zabawy, więc też go nie mam, ale „jedynkę” PlayStation i to niebieską mam do dziś. Mam też dwie konsole PS2. Niestety nie gram już w gry, choć czasami nachodzi mnie nostalgia. Na tabletach i smartfonach można znaleźć jeszcze sporo gierek znanych przed laty, więc czasami się pobawię.

Wracając jeszcze na chwilę do samego pisma. Proszę zaspokoić moją wrodzoną ciekawość i powiedzieć czy w siedzibie wydawnictwa nie zachowały się może w jakiejś większej liczbie archiwalne numery pisma „Oficjalny Polski PlayStation Magazyn” lub „PSX Fan”?

Jeśli chodzi o numery archiwalne to sam żałuję, ale nie mamy. W pewnym momencie musieliśmy zmienić siedzibę i przeprowadzić się z dość dużego domu jednorodzinnego, do niezbyt wielkiego pomieszczenia i w trakcie tej przeprowadzki mnóstwo rzeczy trzeba było wywalić na śmietnik, albo się zagubiły lub zniszczyły – na pisma wówczas nie zwracaliśmy większej uwagi bo mieliśmy ich mnóstwo, a teraz szkoda że ich nie ma.

Na koniec chciałem Pana zapytać o jakieś osobiste przemyślenia związane z tamtymi czasami, które przecież wypełniły kawał Pańskiego życia. Często się zdarza Panu do nich wracać?

Ostatnio niespodziewanie mam mega-nawrót do starych czasów, bo albo kogoś spotykam ze starych znajomych, albo ktoś się odezwie na maila po latach, a zaczęło się do ostatniego Pixel Heaven [edycja 2014 przyp. red.], gdzie zaproszono mnie żebym poopowiadał o dawnych czasach wraz ze starymi naczelnymi dawnych magazynów o grach. Przyznam szczerze, że nie wracałem do tych „starożytnych” dla mnie czasów uznając, że to już zamknięta księga, ale jak spotkałem po latach Micza z Secret Service, który przez cały czas żyje tym co kiedyś się działo, kolekcjonuje stare fotki, gry itp. to mnie trochę ruszyło. Ponadto jak na nasze opowieści przyszło mnóstwo ludzi, którzy autentycznie słuchali, a potem podsuwali mi stare egzemplarze do podpisu, to trochę się wzruszyłem i uznałem, że jednak coś kiedyś zrobiłem, co dla wielu ludzi było i dalej jest ważne… A że jeszcze w tych wydarzeniach uczestniczył mój dzisiaj dorosły syn, który również z rozrzewnieniem wspomina tamte lata, gdyż to głównie on grał wówczas w te wszystkie gry i rozwalał je na 100, co przydawało się do opisów.

Mówiąc krótko, wówczas nie myślałem, że robię coś wielkiego, ważnego i niepowtarzalnego, ale teraz jak na to wszystko patrzę to wręcz trudno mi uwierzyć, że tak wiele udało mi się osiągnąć i tak wielu ludziom sprawiliśmy bardzo dużo przyjemności. Teraz w dalszym ciągu działam w branży wydawniczej, choć zajmuję się inną tematyką, ale zdarza mi się spotykać wiele osób, które na wspomnienie tamtych wspaniałych czasów mówią – ej to ty wydawałeś PlayStation Magazyn?! To moja młodość, pasja – na pierwszy numer wyciągnąłem pieniądze od ciotki i potem wracałem dumny jak paw z Empiku niosąc twoją gazetę, a demo Tomb Raidera przeszedłem chyba z tysiąc razy… To naprawdę przyjemne:)

Czy chciałby Pan coś jeszcze dodać do tego?

Tamte czasy to kawał mojego życia i najlepsze lata. Cieszę się, że mogę spotkać się ze starymi znajomymi podczas Pixel Heaven i powspominać dawne dobre czasy. Ale też dzięki takim wywiadom powracają wspomnienia i mam satysfakcję, że coś w życiu zrobiłem ważnego dla mnie, jak i dla wielu ludzi, dla których gry były, i może wciąż są, miłością życia.

Pozdrawiam wszystkich, który kupowali kiedyś nasz Oficjalny Polski PlayStation Magazyn

Oraz wszystkich miłośników gier!


My również pozdrawiamy Pana Marka i życzymy mu dużo zdrowia i wciąż wielu lat sukcesów w branży wydawniczej oraz możliwości ciągłego realizowania swojej wydawniczej pasji. Osobiście chciałem też w imieniu swoim jak i myślę wszystkich nas – czytelników Strefy oraz fanów pierwszego PlayStation, jeszcze raz podziękować Panu Markowi za to, że pomimo zapewne nawału pracy i innych obowiązków znalazł czas by podzielić się z nami historią Oficjalnego Polskiego PlayStation Magazynu, a także swoimi cennymi wspomnieniami z tamtych czasów.

Źródło zdjęcia: archiwum własne Pana Marka

Strona wydawnictwa CGS: www.cgs.com.pl

Warto przeczytać również:

Bodzio

Twórca tego przybytku, który po latach tułania się po różnych serwisach postanowił wreszcie stworzyć swoją własną stronę w całości poświęconą pierwszemu PlayStation, w której rozwój ładuje każdą minutę swojego wolnego czasu. Od kilku już ładnych lat zapalony kolekcjoner najróżniejszych konsol, akcesoriów i gier pałający szczególnym uczuciem do wszystkiego co wyszło ze stajni Sony, choć sprzęty konkurencji w postaci Nintendo czy Sega nie są mu obce. Miłośnik klasycznych platformówek i pierwszych części Medal of Honor oraz Pro Evolution Soccer, który nie pogardzi również ciekawymi grami z innych gatunków.

Komentarze do wpisu

  • 15 listopada 2015 o 12:02
    Permalink

    Świetny materiał. Cudownie jest poczytać o tamtych czasach „wsłuchując się” w słowa Pana Marka. Szkoda, że nie udało się z oficjalnym polskim magazynem PlayStation 3.
    Rozumiem Bodzio, że czekałeś właśnie na to zdjęcie? 😉

    Odpowiedz
    • 15 listopada 2015 o 16:48
      Permalink

      Akurat nie na zdjęcie, tylko na odpowiedź odnośnie drobnych zmian w tekście 😉 Fajnie, że wywiad się spodobał.

      Odpowiedz
  • 15 listopada 2015 o 15:46
    Permalink

    Wspaniale było móc przeczytać wywiad z Panem Markiem, który przy okazji potwierdził wiele moich przemyśleń odnośnie polityki Sony, jakie często wyrażam na forum Strefy 😉 Na OPSM wydałem przed laty dużo więcej pieniędzy niż na gry, ale do dziś uważam, że było warto. W czasach bez powszechnego dostępu do Internetu tylko z magazynów można było dowiedzieć się co warto kupić, a możliwość fizycznego wypróbowania najlepszych gier z demo disc deklasowała konkurencję. Do dziś pamiętam jak z kolegami godzinami męczyliśmy demko Drivera albo CTR, gnieżdżąc się w troje lub czworo na małej kanapie. Za czar tych wspomnień dziękuję Panu Markowi i całej ówczesnej ekipie wydawniczej CGS.

    Odpowiedz
    • 15 listopada 2015 o 16:54
      Permalink

      Wiedz, że czytając odpowiedź na pytanie o współpracę z Sony Poland moje pierwsze skojarzenie to właśnie Twoja osoba 🙂

      Odpowiedz
  • 15 listopada 2015 o 19:25
    Permalink

    Super wywiad, OPPM jakoś nigdy mi w łapy nie wpadł (cena jednak wtedy zaporowa), ale PSX Fana pamiętam. Kupowałem właśnie przez zamieszczane tam solucje i z niektórych korzystam do dziś, choć skład był czasami hmm no zdarzało się powielać screeny lub dawać je do zupełnie innych gier niż opisywane ;].

    Odpowiedz
  • 16 listopada 2015 o 18:33
    Permalink

    Świetny wywiad. Przypomniał mi stare czasy, rok ’99, kiedy to chodziłem po kioskach i pytałem „dzień dobry, jest gazeta playstation?”. Musiałem wymawiać playstation (tak jak się pisze), bo dla babek to był nowy wyraz i mimo, że magazyn był za szybą, mówiły, że nie ma:)
    Zbierałem PSX Fana, w sumie PF, skończył chyba przez plagiatowanie, nigdy się nie dowiem. A w sumie głupio o takie rzeczy pytać p. Marka.
    Z ciekawostek dropsa: napisałem kiedyś maila do redaktora PF/OPSM – Przemka ‚hot’ Gorącego. Odpisał nawet coś w stylu ‚wyszło jak wyszło, było minęło’. A i do wydawnictwa CGS pisałem o archiwalię PSM2, to niestety – rok temu poszły ostatnie sztuki.
    Szkoda też, że wywalili sporo archiwalnych numerów, jak czytam w wywiadzie:/. Ciekawe, czy gdzieś zachowały się pdf’y z tymi klasycznymi numerami?
    Dodam jeszcze do tego chaotycznego komenta, że raz wylądowałem w PSX Fanie, a dokładniej mój list. Nie mogłem uwierzyć, jak przeczytałem swoje imię i nazwisko. Tato pokazywał numer wszystkim znajomym:)
    Innym razem trafił mój obrazek, ale jednak w druku wyglądał gorzej niż na żywo:)
    PS. Wydawało mi się, że mam tu konto, ale coś niby mail nieprawidłowy :/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *