Strona główna Newsy KONKURS #2 – Wspomnienie związane z pierwszym PlayStation

KONKURS #2 – Wspomnienie związane z pierwszym PlayStation

37
20lecie baner konkurs - KONKURS #2 - Wspomnienie związane z pierwszym PlayStation

Pierwszy konkurs związany z 20leciem PlayStation w Polsce za nami, teraz przyszła kolej na następne wyzwanie. Aby wziąć w nim udział wystarczy poniżej w komentarzu opisać swoje najciekawsze/najlepsze wspomnienie związane z pierwszym PlayStation, a więc takie które szczególnie utkwiło wam w głowie. Nie musi to być długi elaborat, ale po prostu jeden, wybrany moment z czasów posiadania PSX, który szczególnie zapadł wam w pamięci. Najciekawsze wspomnienie spośród zamieszczonych komentarzy, choć pewnie wszystkie takie będą, zostanie nagrodzone kolejną nagrodą. Tym razem będzie to Dual Shock SCPH-110 w wariancie kolorystycznym Island Blue. Konkurs trwa do środy (6.07.2016) do 20:00. O wyborze zwycięzcy zdecyduję osobiście, no chyba że będę miał problem wówczas poproszę o pomoc Manifesto, bądź los. Wyniki pojawią się w tym wątku pod poniższym zdjęciem najpóźniej w czwartek.

Pamiętajcie o podaniu właściwego adresu email, żebym się miał jak z Wami skontaktować 🙂

20lecie_playstation_dual_shock

Zwycięzca: Manietu

Zobacz więcej podobnych artykułów
Zobacz więcej tekstów napisanych przez Bodzio
Zobacz więcej z kategorii Newsy

37 komentarzy

  1. LansPrzezDuzo$

    5 lipca 2016 o 19:54

    Wspomnienie ? Gra moich braci w ff7 nocą 😀 Pamiętam to jak nigdy( etap gdzie pierwszy raz zdobywamy chocobasa i materię ). Oczywiście gry typu Medievil, tekken( gdzie gralismy w 3), gran turismo, metal gear solid sa przekozackie, ale najwspanialesze wspomnienia wiążą się jednak z finalem :). Nigdy nie będzie takiej gry jak ta. Wspomnien jak pisałem jest multum,handel demami z kolegą oraz wymiana, wagary żeby zagrać w wormsy bądź tomb rider, rozwalony pad, tacka a nawet sprzedaż konsolki 🙁

    Odpowiedz

  2. mariusz391

    5 lipca 2016 o 20:00

    No to może na ten konkurs się załapię
    Najlepsze wspomnienie? Dla mnie to chyba będzie ten dzień kiedy pierwszy raz zagrałem na PlayStation. A musiało to być w 1999 u mojego wujka, który pożyczył sobie tą konsolę od swojego kolegi z pracy. Sam wtedy miałem Pegasusa więc gdy mogłem sam zagrać w gry z tak potwornie dobrą grafiką to nie mogłem oczu od konsoli oderwać. Pamiętam że grałem tam u niego na pewno w 3 tytuły. Demo Drivera które mi się nie do końca podobało, Crash Bandicoot 3, który mnie zachwycił, ale przede wszystkim wygrała jedna gra. A mianowicie V-Rally 2. Sam od dziecka uwielbiałem samochody a gdy zobaczyłem że mogę grać w coś gdzie samochody wyglądają jak prawdziwe to odpadłem po prostu. Zwłaszcza pamiętam Peugeota 405 którego miałem z identycznymi naklejkami i wyglądem z Burago w skali 1/24. I jeszcze te warunki pogodowe, jeżdżenie w deszczu, słońcu, śniegu no po prostu rewelacja. Pamiętam że rodzice mnie musieli siłą wyciągać od gry i od tego momentu zamarzyłem by wreszcie mieć taką konsolę w domu, co w sumie ostatecznie się udało. Ale to jednak tamten dzień zaszczepił we mnie ,,gen PlayStation”

    Odpowiedz

  3. classic_gamer

    5 lipca 2016 o 20:01

    Moje najlepsze wspomnienie związane z szarakiem to chyba moment gdy pierwszy raz go ujrzałem, przeciskając się przez tłum gapiów w małym pokoiku z małym telewizorkiem i odpalonym demo iss 98. Czekało się kilkdziesiąt minut na swoją okazję, a i tak możliwość zagrania jednej połowy z żywym przeciwnikiem wynagradzała ten czas z nawiązką. Ile to już lat, a ja pamiętam to jak wczoraj. Dziś marudziłbym, że bez analoga, że krótko, wtedy to była najprawdziwsza magia. Dziś żaden przeskok jakości między generacjami nie da graczom tego co dał szarak.

    Odpowiedz

  4. Figty

    5 lipca 2016 o 20:11

    Moje wspomnienie – najważniejsze wspomnienie to pierwsze uruchomienie PS1 w 2000r z grą Gran Turismo, to wspomnienie znaczy dla mnie najwięcej, ponieważ miałem wtedy 3 lata i właściwie uważam, że przez ten dzień, gdy dostałem szaraka – jestem jaki jestem teraz – kocham samochody, uwielbiam serie Gran Turismo i przez to wspomnienie zrodził się we mnie sentyment i miłość do marki PlayStation

    Odpowiedz

  5. Siasin

    5 lipca 2016 o 20:15

    Nie miałem wtedy swojego szaraka, ale pamiętam jak siedziałem po nocach z sąsiadem i ogrywalismy wszystkie części Syphon Filter, nie wazne że rano trzeba było wstać do szkoły, kwadratowe postacie przyciągaly do ekranu jak magnes. Do dzisiaj uważam że to jedna z najlepszych serii jakie w życiu ograłem.
    Głos Lian nadającej przez radio do Gabe’a mam cały czas w głowie 🙂

    Odpowiedz

  6. Dąbek

    5 lipca 2016 o 20:17

    Moje wspomnienie, które najbardziej mi utkwiło w pamięci to kontakt z psx w sklepie. Był to rok ’97 albo 98′ Mój wójek(straszy ode mnie tylko 10) który jest dla mnie jak kumpel postanowił kupic PlayStation. Zabral mnie ze sobą do sklepu z rtv. Sprzedawca uruchomił konsole, w konsoli NBA Live 98. Dla mnie to był szok (wcześniej z grami miałem tylko styczność na „pegazusie”), szczena mi opadla do podłogi, pamiętam jak dziś jak ogromne wrazenie wywarl na mnie wygląd parkietu w grze. Dla mnie to wszystko wyglądało mega realistycznie, no po prostu mistrzostwo swiata. Wujaszek zresztą tez był pod wrażeniem. Sprzet zakupiony(w komplecie z wspomnianym NBA Live ) to lecimy czym prędzej do domu podłączyć wszystko, ale gdy przyszło do otwierania pudelka z gra… czarna magia, która strona wkłada się plyte do konsoli( wtedy dla nas odtwarzacz cd był jak cos z kosmosu, tylko kasety mielismy). Wujek nie chciał nic „zepsuć” to poleciał do kolegi który był troche do przodu z technologicznymi nowinkami hehe, wszystko się udało. NBA Live tak mna zawładnęło, ze sporo czasu mi się śniła, w szkole myslalem tylko o tym, żeby jak najszybciej skończyły się lekcje, żeby tylko zostawić plecak w domu i leciec do wujaszka popykać na PlayStation. TO były piękne chwile, najpiękniejsze chwile w zyciu gracza. Później był Resident Evil, ISS Pro’98, Metał Gear Solid (nie miałem karty pamięci, wiec jak siadłem do gry o 12 to o północy skończyłem). PSX to dla mnie magia dzieciństwa, coś wyjątkowego co dało mi mega frajde z grania. Wujaszek idzie do przodu z konsolami mówi, ze już go to nie bawi, ze grafika, ze to, ze tamto. Ja tam zatrzymałem się na PS2, grafika nic mi nie przeszkadza, w PS1 tez gram. Tamte gry mają to coś, mają po prostu „duszę” .

    Odpowiedz

  7. Kwaśny

    5 lipca 2016 o 20:23

    Poniekąd pierwsze PlayStation ukierunkowało mnie w życiu, ponieważ to na nim po raz pierwszy zobaczyłem gre THPS 2. Mogłem mieć wtedy z 10 lat maksymalnie i kiedy wgapiałem się w ekran jak w święty obrazek, wiedziałem już wtedy, że muszę kiedyś spróbować takiej prawdziwej deski. Tak też się stało i dzieje się do dziś a Tony (choć nie z tamtych lat) gości na mojej półce 🙂

    Odpowiedz

  8. Hohi

    5 lipca 2016 o 20:27

    Żeby znaleźć jakieś wyjątkowe wspomnienie z szarakiem, niech pomyślę, nic mi się nie kojarzy jakoś szczególnie. Na wyróżnienie zasługuje w takim razie wspomniane z moim dziadkiem. Graliśmy z bratem w coś na dwóch, już nawet nie pamiętam co to była za gra, dziadek przebudzony po drzemce chciał przejść przez pokój, oczywiście bez okularów i zahaczając o kable zrzucił konsolę na ziemię… zamarłem, zimne poty i te sprawy. Okazało się że soczewka od lasera się urwała i cały mechanizm do wymiany, na co musiałem trochę poczekać bo to nie była taka tania naprawa wtedy. Dziwne że nic innego nie wryło mi się tak mocno w pamięć jak to wspomnienie. 🙂

    Odpowiedz

    • Hohi

      5 lipca 2016 o 20:29

      Ups nie doczytałem że to ma być najlepsze wspomnienie, a to na pewno nim nie jest :D. Da się to usunąć?

      Odpowiedz

      • Bodzio

        5 lipca 2016 o 20:52

        Możemy zakwalifikować pod najciekawsze i zostawić 😉 Decyzja należy do Ciebie.

        Odpowiedz

        • Hohi

          5 lipca 2016 o 20:54

          Ok, jeżeli się gdzieś kwalifikuje to można zostawić 🙂

          Odpowiedz

  9. Kamil

    5 lipca 2016 o 20:49

    Czesc jestem Kamil l 30. nie pamietamam roku i tak dalej ,ale pamietam jak wygladaly pierwszy dni i dzien w ktorym moj Tato przyniosl z rynku uzywana konsole Playstation. Wczesniej widzialem tylko to u kolegow i w pismach konsolowych, bylem mega podjarany grafika. Piewrwsze godziny spedzone byly napewno na DRIVERze i Medal of Honor. Wiele razy bylo tak, ze po przyjsciu ze szkoly na biegu okazywalo sie ze tata juz sie dorwal do konsoli i ciezko czasem bylo go wyrwac z pod objec PSXa ale konczylo sie na tym ,ze razem rozbrajalismy ekran:) PSX to ostatnia konsola jaka mialem w zyciu. Piekne czasy!!
    Pozdrawiam zajawkowcow!!!

    Odpowiedz

  10. Piotrek

    5 lipca 2016 o 20:51

    Dostałem od sąsiadów sprawne psx razem ze 1 grą (diablo) i padem ale niestety bez karty pamieci więc postanowiłem że przejdę całą grę w jedną noc poprosiłem sąsiada o pomoc przy przejściu gry od godziny 18.00 do ok 5/6 przeszliśmy całe diablo na psx.

    Odpowiedz

  11. crazysztof

    5 lipca 2016 o 21:00

    Moje najciekawsze wspomnienie z PlayStation 1? To zdecydowanie pierwszy kontakt z PSX na poczatku 1997r. Zapalony fan gier grajacy na atari pegazusie i amidze na codzien zostalem zaproszony przez kolege do domu.
    Co to za szare pudelko?
    – To jest konsola sony plejstejszyn!
    To taki nowy komputer?
    – to jest konsola do gier wideo i grafika zabija amige!
    Pokaz to!
    I wtedy uruchomilismy demo one, na ktorym myslalem, ze zemdleje jak zobaczylem tyranozaura w 3d! Ruchoma kamera otwieranie paszczy itp. Wtedy to byla okrutna moc w porownaniu do tego co dawala nam amiga. Pozniej tekken i destruction derby… moj swiat ulegl zniszczeniu. Ciagle myslalem o tym szarym pudle u kolegi w domu. W koncu na gwiazdke w 97 znalazlem swoja szara skrzynke i zaczela sie przygoda z marka Sony

    Odpowiedz

  12. Gacut

    5 lipca 2016 o 21:24

    Moje wspomnienie z psx?
    Nie pamiętam, bo grałem w Crash Bandicoot 2 i Spyro1 na przemian przez pierwsze 20h

    Odpowiedz

  13. Snake[PL]

    5 lipca 2016 o 21:27

    Witam. Moja przygoda z psx, która zapadła mi mocno w pamięć miała miejsce jakieś 16 lat temu, a może i dalej. Mój starszy brat kupił sobie psx w okresie, gdy było one powszechne wszędzie. Dał on wtedy niezłą sumke, ponieważ wtedy najniższa krajowa wynosiła z 700zł (?). Bardzo meczylem go za dzieciaka, by dał mi pograć. Wszystko było pięknie, jednak nie tamtego, felernego dnia. Konsola stała na szafce rtv, a młody wtedy Snake, siedział na obrotowym taborecie. Mieszanka wybuchowa? Teoretycznie tak. Grając wtedy w Duke Nukem weszła moja mama do pokoju, by zawołać mnie na obiad. Wystąpił u mnie odruch bezwarunkowy… Odwróciłem się na tym taboreciku… Niestety konsola poszła że mną.. Konsola spadając na ziemię, podczas uderzenia wywołała jakieś święcie i laser dostał takiej mocy, że przepalil płytę na wylot…. (Wiem, ciężko uwierzyć.). Tak jak pisałem na początku, mineło z 16 lat, a brat nadal mi to wspomina… Mogłeś to przeczytać kiedyś na fb, ponieważ odpisywałem już nie raz tą historię. Pozdrawiam, Snake

    Odpowiedz

  14. AlbercikPL

    5 lipca 2016 o 21:32

    Ciężko wybrać to jedno wspomnienie, więc świadomie złamie reguły konkursu. 🙂 Szaraka otrzymałem od mamy na gwiazdkę w 1998 (jak to brzmi?! :D). Był to bundle składający się pierwszej europejskiej wersji (SCPH-1002), standardowego pada, karty pamięci i gry Rapid Racer. Z uwagi że gry 3D były spełnieniem moich marzeń (spędzałem duuużo czasu w sklepach z elektroniką patrząc na lecące demówki) to katowałem konsole po 3-4 godziny dziennie, a w weekendy zamiast się wyspać to „apiać od nowa” od godziny 7:00. Tym sposobem w niecały miesiąc doprowadziłem konsole do śmierci. Jako że prasę (PSX Extreme i Neo+) zacząłem kupować od momentu pojawienia się konsoli w domu to i nie byłem jeszcze tak dobrze zorientowany w całej branży. A jak już wspomniałem na początku moja konsolka to ten pierwszy model z niefortunnie położonym laserem. Demo1+Rapid Racer+kilka h grania nonstop=Śmierć lasera. Tak więc z wielkim żalem moim i mojej mamy konsola trafiła do serwisu gdzie usłyszeliśmy, że konsola zostanie wysłana do serwisu w stolicy i wróci za ok. 2 tygodnie. Dla 13-latka to był dramat. Tym bardziej że serwisowanie zbiegało się z moimi urodzinami i feriami. Tak więc pozostało czekać na telefon. No i faktycznie telefon po 2 tygodniach zadzwonił. Pojechaliśmy po konsole, a kiedy wróciliśmy do domu to mama oznajmiła, że ma dla mnie prezent urodzinowy i coś ekstra za ten czas oczekiwania. Tak więc w moje ręce trafiły: Tekken 3 (sprzedawca wciskał mamie MK4 ale ona się nasłuchała ode mnie o grze Namco i postawiła właśnie na nią), platynowe Doom i GTA (Doom dlatego że pamiętała jak go katowałem na PC, a GTA bo mama poprosiła o „dobrą strzelanke”) oraz Crash Bandicoot Warped jako „coś ektra”. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo się cieszyłem. Będąc już świadomym jak należy się obchodzić z modelem SCPH-1002 by służyła długo rozpoczęło się istne szaleństwo wśród moich klasowych kolegów. To były istne pielgrzymki do mojego domu. Z uwagi na dużą popularność w tamtych latach Music Instructor i Flying Steps największą furorę w Tekkenie robił Eddy tańczącego breakdance i noszącego dredy. Każde okienko w lekcjach, każda długa przerwa (do szkoły miałem 200 metrów), pojedyncze wagary czy też godzina przed środowymi SKSami w kosza kończyły się u mnie posiadówką z 8-9 kolegami. Moje mieszkanie służyło jako salon gier przez jakieś 6 miesięcy, bo mniej więcej tyle czasu upłynęło zanim pozostali wyprosili u rodziców dziecko Sony. Wtedy turnieje Tekken 3 ruszyły pełną parą. Wspólne sesje w Resident Evil 1&2, Silent Hill i Tenchu w…piwnicy. Nie wiem czy dzisiaj jest możliwe by w piwnicy (mała komórka o wymiarach 1.5×3 metry ze starą kanapą i zniesionym z mieszkania 15 calowym TV marki Unitra) wieżowca grupka 5 nastolatków mogła sobie grać do 1-2 w nocy bez awantur członków wspólnoty/spółdzielni. Szczerze wątpię. A gdy odkryliśmy ISS’a to już w ogóle był szał. Z racji że wszyscy w końcu przerobili konsole to wybór mógł być tylko jeden. Winning Eleven 4, a więc japońska wersja ISS Pro Evolution. Była szybsza od europejczyka i przede wszystkim miała żywiołowego i rozgadanego (jak na tamte czasy) komentatora. Do końca życia będziemy pamiętać głośne SURU (podanie) i SIUTUUU (strzał na bramkę) w jego wykonaniu, a i trzeba pamiętać że dopiero seria KCET sprawiła że pady zaczęły latać po ścianach po nieudanych akcjach i przegranych meczach. Mógłbym tak jeszcze długo, bo przecież były jeszcze takie killery w multi jak serie NBA Live, WWF Attitude, Gran Turismo, Ridge Racer, WipEout, Crash Team Racing, Vigilante 8, Twisted Metal/Rogue Trip, Duke Nukem:TTK, Quake 2 czy też Tony Hawk/Dave Mirra (na ilość zdobytych punktów) ale nie mam tyle wolnego czasu by to spisać i przede wszystkim to nie jest chyba najodpowiedniejsze miejsce/forma. Jeśli ktoś podobnie jak ja urodził się w latach ’80 to z całą pewnością wie o czym mówię. Tego nie da się już powtórzyć ale miło było wrócić wspomnieniami do czasów podstawówki. Dzięki wielkie dla każdego kto doczytał do końca. Pozdro!

    Odpowiedz

  15. gib

    5 lipca 2016 o 22:23

    Moje wspomnienie to zapach i uczucie kiedy z moja mamą przyniósłem do domu nowo zakupiony psx w pudełku
    ..pamiętam pierwsze podłączenie do TV i płytę demo z porsche chalange oraz grę tekken… nie mogłem uwierzyć że grafika widywana na automatach w salonach gier jest na wyciągnięcie ręki w domu…oczywiście od rana pielgrzymka kumpli i turniej w tekkena

    Odpowiedz

  16. unimorek

    5 lipca 2016 o 23:08

    Rok 1998 – PSX 699 PLN – disc demo 1 – TOMB RAIDER na CRT 21″ THOMSON!!

    Odpowiedz

  17. K.B.U

    5 lipca 2016 o 23:19

    Teraz kiedy jestem już stary i brzydki z nostalgią wspominam pewne wakacje u kuzyna podczas, których urządziliśmy sobie tygodniowy maraton w CB3:warped na poddaszu. Najciekawszym punktemu programu było sciganie się na platynę w poziomie Nr 3 lub 4 (pierwsza plansza z tygryskiem) oraz wbicie 124% . W ramach powrotu do młodości zamierzam wreszcie zdobyć magiczne 125% 🙂

    Odpowiedz

  18. Alien

    5 lipca 2016 o 23:54

    PlayStation zamowilem w okolicznym sklepie i oczywiscie co dzien szedlem i pytalem czy juz jest ;] … W koncu nadszedl ten pamietny dzien i MAM … Biegiem do domu i odlaczam moja Amige CD32 , klade PlayStation , podlaczam i jest czolowka na kineskopie 😉 … Demo One otwieram ( czarna plyta ) lo panie mysle co to za ufok ;] … Patrze w pismo co to za grafa ! … Wiec klapa w gore i plyta pod nia … Zamykam klape a tu ani obrazu ani dzwieku , znaczy dzwiek wydobywal sie spod klapy zamiast z TV i cos szura itp wiec mysle chyba tak musi byc … Czekam , czekam nic nie widac na kineskopie heh … Od nowa klapa w gore plyta raz jeszcze i to samo :/ … Zmartwiony spakowalem sprzet ( podlaczylem spowrotem CD32 ) i pojechalem okoliczna linia do sklepu i mowie jaka sytuacja ze konsola zepsuta i ze halasuje . Koles sprawdzil w SKLEPIE i faktycznie mowi ze zepsuta . Odeslal … Ja zmartwiony czekalem chyba ze trzy tygodnie i jezdzilem co chwile pytac az w koncu JEST ! – Odebralem i pod pache , do domu . Podlaczam i dziala 😉 , wiec wkladam plyte i nie dziala znowu :/ … Cos szura … Zdenerwowany na sile wcisnalem plyte na ” czpien ” i zamknalem klape i konsola na polke … Po kilku minutach wlaczam konsole i ” zesrany ” ONA DZIALA ! … Okazalo sie ze nie wciskalem plyty na czpien tylko kladlem tak jak na Amidze CD32 a w sklepie sprzedawca tak sie znal ze ja zareklamowal ;] … W tym samym roku wygralem obudowe konsoli w PSX Extreme za nagranie na kasecie vhs , ktora wyslalem i pokazalem buga w Tonym Hawk’u a obudowe ta zmiksowalem z oryginalna i mam takiego skladaka do dzis wyjatkowego 😉

    Odpowiedz

  19. Aleksander Gawlas

    5 lipca 2016 o 23:56

    Najmilszym wspomnieniem jest dla mnie dzień 1 Lipca 1996 roku kiedy to kupiłem razem z bratem „Szaraka”, cała reszta to przygoda która trwa do dziś.

    Odpowiedz

  20. mentor

    6 lipca 2016 o 01:41

    Tak myślałem i myślałem, jakie wspomnienie wybrać, bo choć każda myśl o Szaraku to miły i sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa, kiedy na konsoli Sony grywałem albo sam, albo z bratem i/lub tatą, to jednak żadne z tych wspomnień nie wykracza poza zwykłą grę na PS1, więc i żadne nie wydawało mi się dostatecznie ciekawe. Szukając kapki natchnienia spojrzałem na swoje PS1, które obecnie wraz ze swoimi trzema następcami leży sobie wygodnie na stoliczku będąc podłączonym do dużego telewizora, i w końcu zaświtał mi w głowie obraz sprzed paru lat, kiedy to powędrowałem na strych w celu znalezienia porzuconej tam dawno temu PS1 i przywrócenia jej do życia. Poszukiwania zakończyły się więcej niż sukcesem! Nie wiedziałem, w jakim stanie zastanę konsolę po kilkunastu latach kurzenia się w jakimś ciemnym zakamarku, ale moje obawy okazały się bezpodstawne – sprzęt ocalał w nienaruszonym stanie i choć pudełka nie mogłem znaleźć, to sam Szarak, pad i okablowanie dzielnie przetrwały próbę czasu i od tamtej pory, kiedy przytulając je do piersi zaniosłem je do swojego pokoju, aby poddać je operacji oczyszczania z kurzu i przetestować ich stan, służą mi tak samo świetnie, jak kilkanaście lat temu. Konsola wciąż miała by nawet nienaruszoną plombę gwarancyjną, ale jednak zdjąłem ją, aby zajrzeć do wnętrza obudowy i sprawdzić, czy ten obszar wymaga czyszczenia. Nie jest to historia zbyt fascynująca, ale cieszy mnie fakt, że moje PS1, pomimo upływu kilkunastu lat, dalej leży pod telewizorem i codziennie czeka na naciśnięcie przycisku startu.

    Odpowiedz

  21. retro-ojciec

    6 lipca 2016 o 11:22

    Najważniejszym wspomnieniem z PS1 było samo kupno i odpalenie konsoli. Uzbierałem na szaraka ps1 połowę ówczesnej kwoty czyli około 700 zł. Drugą połowę dołożył ojciec i poszliśmy do sklepu. Tam miałem do wyboru dwie gry: Crash Bandicoot 2 i F1 97. Z racji, że nie lubiłem platformówek to wziąłem F1 97 i mam ją do dziś razem z demem psygnosis. F1 to był czad. Grałem w tą jedną grę dorywczo kupując Playstation Magazine, który według dzisiejszego przelicznika kosztował około 80 zł tak więc nie mało. Dziś posiadam aż 3 szaraki, które są przerobione. Przeróbka przydaje się do gier NTSC. Dziś już się nie piraci tak jak kiedyś ale sama przeróbka okazała się zbawienna dla kogoś kto chce sobie pograć w gry z USA czy Japonii.

    Odpowiedz

  22. SebaR89

    6 lipca 2016 o 11:22

    Wspomnienie, które utkwiło mi do dzisiaj w pamięci nie jest do końca miłym wspomnieniem, ale może właśnie dla tego tak je pamiętam. 😉 Mianowicie grałem wtedy w Gran Turismo 2 i postanowiłem wbić 100% gry. Miałem złote puchary we wszystkich licencjach i wyścigach. Brakowało mi tylko kilku pucharków w wyścigach marek. Kto grał wie ile to zachodu i godzin grania. W trakcie jednego zapisywania stanu gry wyłączyli mi prąd i spaliła mi się memorka. Pamiętam, że miałem wtedy 15 lat a płakałem jak małe dziecko po tej stracie, tym bardziej, że na wspomnianej karcie pamięci miałem zapisane Harvest Moon również wbite na 100%. Pozdrawiam 😉

    Odpowiedz

  23. G-R-Z-E-C-H

    6 lipca 2016 o 11:50

    Moje najlepsze wspomnienie związane z PSX to ciarki na plecach jakie poczułem gdy po raz pierwszy ujrzałem i usłyszałem TO:
    https://www.youtube.com/watch?v=oAhvQoLpvsM

    Do tej pory TO wywołuje u mnie dziwne poczucie szczęścia

    Odpowiedz

    • G-R-Z-E-C-H

      6 lipca 2016 o 12:03

      Dodam jeszcze tylko, że przez te wszystkie lata powyższe tak utrwaliło mi się w pamięci, że wątpię żeby nawet demencja starcza potrafiła je wymazać 😀

      Odpowiedz

  24. Karol

    6 lipca 2016 o 12:26

    Wspomnienie które mam w głowie do dziś, jakby to się wydarzyło chwilę temu pochodzi z mojej pierwszej gry na PSX tj. Spyro: Year of the Dragon.
    Po przesiadce z NES’a wiadomo – mega szok. Pełne 3D. Bajeczna grafika, świetny gameplay.
    No i te uzależniające zajęcie zbierania wszystkich diamentów w grze (tak jajka też ofc zebrałem wszystkie).
    Kraina lodowa (klasyka w tej serii), i widzę diament! Kurde kilka ich jest ale są pod lodem.
    No to biegam z 30minut jak opętany ale nie da się. Są podemną ale lód gruby, nie ma czym/jak go przebić.
    Poszedłem spać. W nocy śniłem o tym levelu.. Rano, budzę się, gnam do konsoli, żeby spróbować jeszcze raz. Okazało się, że w pewnym miejscu lud jest nieco inny, tzw. „crack on ice” i wystarczy podskoczyć i uderzyć prosto w dół po fikołku. Takie proste i banalne, ale pierwsze kilka sekund po odkryciu tego są po prostu magiczne.. Mega satysfakcja, że sam na to wpadłem. I jak fajnie to działa. Ogólnie do dziś pamiętam emocje z tym związane. Wiadomo, potem już było to samo więc nie dawało takiej radochy, ale ten pierwszy raz – zgodnie z ludowym porzekadłem, zapamiętam do końca życia.

    Odpowiedz

  25. hankie

    6 lipca 2016 o 13:37

    Z pewnością najbardziej spektakularnym wspomnieniem było posiadanie swojego pierwszego PSXa. Konsola z krwi i kości. Ale w zasadzie pół konsoli…
    Była jesień 99 roku, gdy jak zwykle w szkole rozmawialiśmy na temat video rozrywki. Oczywiście wszyscy wymieniali tytuły „dorosłe”: horrory, przygodówki, FPP (tak się kiedyś mówiło na FPSy) – rzecz jasna te tytuły tylko oglądaliśmy, raczej przerabiane przez nas były Crash, Spyro itp. Ale jako prawdziwi herosi w tej dziedzinie – orientowaliśmy się.

    Ja osobiście mogłem tylko dyskutować, ponieważ wyginałem pady od Pegasusa, ale częste wizyty w gralniach i u kumpli pozwalały trzymać fason. Nagle jeden z nich mówił, że ma „Plejstejszyn”, ale nie gra i chce sprzedać (nie wiedziałem, że takie patologie mogą mieć miejsce, biedak). Oczywiście nie namówiłbym rodziców na konsolę za bodajże wtedy 700 złociszy (szli raczej w stronę PCta „na którym się nie tylko gra”), ale cóż – z ciekawości zapytałem. Następne dwa słowa zdefiniowały u mnie początek nowej ery rozrywki wideo…

    „Siedemdziesiąt złotych”. Ile? – spytałem zdziwiony. „Siedem dych”. Mózg mi się upłynnił, nos odpadł, następnie resztki mózgowia wypłynęły nowopowstałym wtedy otworem. „ALE JAK TO?” – musiałem się upewnić. Kolega wytłumaczył mi, że konsola działa i MOŻNA GRAĆ, ale jest do zrobienia. 70 zlotych to była akurat kwota z mojej skarbony, plus przeszukanie skweru przed warzywniakiem za kilkoma groszami. To było w zasięgu mojej chudej (wtedy) ręki! Wsystko jedno – za tą cenę mogę ręcznie kręcić płytą i zarazić się od konsoli malarią, o ile można na niej odpalać hity. Co prawda zakup będzie półtajny – mam by mnie zabiła jakby dowiedziała się na co przepuściłem oszczędności – szczególnie wtedy po zobaczeniu tego twora.

    Pojechałem autobusem (bezkosztowo, miałem szkolny, więc brak dalszych wydatków), i zobaczyłem ją – moją przyszłą konsolę. Uwaga: Playstation model Scph-5502! Przez moment euforia zasłoniła mi oczy bielą i konturami Troskliwych Misiów naprzemian z Generałem Daimosem, ale potem otrzeźwiałem i po uderzeniu głową o taboret doszedłem do siebie i obejrzałem cudo. Pół cuda. Konsola działała, OK. Ale nie miała górnej obudowy !! W całości – brak grzbietu, przcisków oraz klapki! Płyta główna, obok zasilacz oraz napęd siedziały dumnie na ‚denku’ i tyle. Dodatkowo pad i kable (yeah, dalszy brak kosztów!). Była piękna jak… Terminator! (Tak Terminator był.) Załadowaliśmy Graala do pudełka po butach i do domu. Po drodze pożyczyłem od drugiego kolegi parę demek z PSM. Przenikam do domu przez ścianę, by nie zwrócić uwagi. Za pomocą telepati kable same się podłączają, by było ciszej (ręcznie i tak podłączałem ją z zamkniętymi oczymia przez 2 sekundy, miało być ciszej).

    STOP! Z racji stanu konsoli (jej połowiczności) musiałem chwilę powstrzymać lot pod sufit i zastanowić się jako to włączyć. Odłączam ją od prądu. Jako, iż layout konsoli rysowałem węglem zarówno w czasie hipnozy jak i snu, bezbłędnie trafiłem paluchami w POWER i RESET. Tak, bezpośrenio paluszkiem w przełączniki na płycie głównej. Zarzuciłem demo i włączam. Moje resztki świadomości jak anielskie piórka zaczynają się roznosić po pokoju i obijać o konstrukcje z Lego. ALE MOMENT! Płyta nie startuje, logo SONY i sru – menu… Co pominąłem, przecież konsola działa. Czyżbym ją zepsuł po drodze? Były to czasy gdy nie było jeszcze depresji i zjawiska emo, więc po prostu chciałem możliwie mocno kopnąć się w głowę.. MOMENT! Jest przecież przełącznik, który jest naciskany przez pipsztok w klapie, a tu klapy nie uraczymy… No tak trzeba było go jakoś zablokować. Pobiegłem do kuchni, ukradłem zapałkę. Uciąłem siarkowy łepek (safety first!) i wetknąłem w odpowiednie miejsce. DZIAŁAAAAAA! Płyta pod prądem, widzę ruszający się napęd, i płyta się rozkręca. Lecę..

    W tym czasie tylko wyrzucenie moich obrazków z gum Turbo mogło mnie ruszyć… Grałem w dema po 20 razy. Mimo, że mieliśmy odtwarzacz CD to słuchałem Smerfnych Hitów na MOJEJ KONSOLI. Była moja, moja, moja!

    Nieodzownych elementem grania było nakrywanie konsoli pudełkiem (było w zestawie – brak kosztów!) po butach, nie tylko dla jej ochrony – także by piesek z racji płyty CD nie zrobił się niższy. Ostatecznie nikomu się nic nie stało, a ww zdania to moje pierwsze doświadczenie z moim pierwszym Playstation. Ave!

    Odpowiedz

  26. Pajdak

    6 lipca 2016 o 14:11

    Przechodzenie Tomb Raider 2 po niemiecku całymi nocami wraz z bratem. Pierdzielony poszedł nawet na zwolnienie, aby tylko przejść ją 😀 Cudowna końcówka lat ’90….

    Pozdrawiam 😀

    Odpowiedz

  27. Manietu

    6 lipca 2016 o 15:11

    Moje wspomnienie będzie odmienne, gdyż mi konsola posłużyła jako… narzędzie pracy! Pamiętam, jak w piątej klasie podstawówki, jakoś na jesień/zimę 2000 roku dostaliśmy za zadanie przygotować na angielski jakąś formę, w trakcie której mieliśmy improwizować, co miało sprawdzić naszą umiejętność w swobodnym posługiwaniu się angielskim. Wpadłem wraz z kumplem na pomysł, że możnaby skomentować mecz, ale taki nagrany za VHS nie byłby improwizacją. Wpadliśmy więc na pomysł, że można skomentować grę. Jako, że noszenie PCta do szkoły było szaleństwem, a i tak nie dałoby się podłączyć go do telewizora, więc wziąłem moją konsolkę i FIFę 98, którą mam do dzisiaj. Po podłączeniu do jakiegoś siermiężnego i strasznie wypukłego TV, który ostro zniekształcał kolory skomentowaliśmy mecz Włochy – Holandia na cześć meczu z EURO 2000. Oczywiście 90% tekstów, które rzucaliśmy to albo zrzynka z komentatorów FIFy, albo czytanie nazwisk:-p. Czasem nawet nie wiedzieliśmy, co dany tekst znaczy, ważne tylko, by wiedzieć, kiedy go powiedzieć. Moi Holendrzy w grze również przegrali, pamiętam, że przez tą głupią cechę, że bramkarze łapali piłkę poza polem karnym i gra dyktowała wolne. Pobawiliśmy się w Szpaka i Szaranowicza, do tego szósteczki wpadły do dziennika, chyba bardziej za pomysł, niż wykonanie:-p I tak na ten pomysł wszystkim oczy zbielały, komentowanie meczu generowanego na żywo przez samą konsolę. Goście, którzy nic nie przygotowali też chcieli się podpiąć pod pomysł, ale nauczycielka im nie pozwoliła. Dziś pomysł wydaje się głupi, ale wtedy to było coś:-D! Żadne inne wspomnienie nie daje mi tyle radości, jak wracanie ze szkoły z konsolą i szóstką w zeszycie z angielskiego, dzięki niej:-)

    Odpowiedz

  28. Yogi98

    6 lipca 2016 o 17:26

    Jak byłem mały to grałem z wujkiem w Mortal Kombat 3 i zawsze mnie kopał i tam była tak mapka co się spadało a kolce i zawsze jak mnie skopał to kazał mi zasłaniać oczy żebym nie widział bo hurr durr brutalne i mama będzie krzyczeć, a ja i tak oglądałem xDD Albo jak chciałem grać a mojii wujkowie grali razem to mi dawali zepsutego pada i tylko kabel pod konsole wkładali i kazali naparzać we wszystkie klawisze ;–; Albo fazowałem się tymi kolorowymi falami jak się rzuciło do konsoli muzykę i się potrafiłem po 3/4 godziny gapić w to i słuchać U2 czy Metaliki xD Piękne czasy ;D

    Odpowiedz

  29. Venom660

    6 lipca 2016 o 18:28

    Mój komentarz będzie krótki intro/soundtrack z Demo 1:

    https://www.youtube.com/watch?v=uQ5FEWJtwfk

    (od 0:39)

    To jest nie do podrobienia, żadna inna rzecz związana z PS1 nie zakleszcza się w głowie
    jak pierwsze wrażenie i styczność z najlepszą konsolą na świecie! Pozdrawiam czytelników strefyPSX!

    Odpowiedz

  30. Lukulus

    6 lipca 2016 o 18:50

    Gdy bylem malym dzieckiem, moj tata gral w Soul Reaver’a. Ja sie tego bardzo balem, wiec wyjalem plyte i ja mocno pogryzlem. Potem okazalo sie, ze ta gra byla spiracona. Mozna wiec powiedziec, ze od urodzenia walcze z przestepczoscia. Dzis, gdy gram w Soul Reaver’a nadal czuje ten przerazajacy klimat.

    Odpowiedz

  31. Chudy

    6 lipca 2016 o 18:59

    Nie jest to ani moje najlepsze, ani najciekawsze wspomnienie związane z PSX, ale moment, do którego często wracam.
    Otóż w wakacje 2000 roku postanowiliśmy z kuzynem (mieliśmy wtedy po 12 lat), że pogramy popołudniu w ISS Pro 98. Nie mieliśmy pełen wersji gry, lecz jedynie demo, w której dostępny był wyłącznie tryb meczu towarzyskiego i tylko dwie reprezentacje do wyboru (Brazylia i Francja). Czy nam to przeszkadzało? W żadnym wypadku. Obydwaj byliśmy zapalonymi piłkarzami, więc piłka nożna nigdy nam się nie nudziła. Zaczęliśmy grać w okolicach godz. 18, a skończyliśmy ok. 5 nad ranem (kolację w formie kanapek spożywaliśmy w trakcie gry). Minęły ledwie trzy godziny, gdy przebudziłem się i miałem ochotę na kontynuację rozgrywki. Kuzyn nie miał nic przeciwko, więc graliśmy przez kolejne dwie godziny, aż zmęczenie połączone z głodem wygrało i zakończyliśmy maraton.
    Gdy spotykam się z kuzynem i znajomymi, to często wspominamy ten dzień i podziwiamy naszą młodzieńczą fascynację futbolem oraz ponadczasowość PSX i niektórych gier.

    Odpowiedz

  32. Bodzio

    6 lipca 2016 o 22:53

    Cała masa wspomnień. Będzie ciężko wybrać bo wszystkie są ciekawe, a każde wyjątkowe, ale niestety mam tylko jednego pada do rozdania. Konkurs zamknięty, a jutro podam wyniki do kogo trafi.

    Odpowiedz

  33. Bodzio

    7 lipca 2016 o 14:31

    Ciężko wytypować tylko jedną osobę musząc wybierać spośród tylu świetnych wspomnień, ale niestety więcej nagród niż ten pad nie mam póki co skąd wziąć. Nie ma sensu też ich w jakimś stopniu stopniować, że to było najgorsze, a to najlepsze bo wszystkie przede wszystkim dla Was były ważne i to chyba w tym najważniejsze. Kilka z nich szczególnie przykuło moją uwagę, a spośród nich postanowiłem wybrać jedno, które jakoś szczególnie mnie zaintrygowało. Raz pewnie z racji mojego fachu, a dwa że też miałem kiedyś podobną frajdę jak nauczyciel nam pozwolił przynieść konsolę do szkoły i pograć po lekcjach. Było to zupełnie inne doświadczenie niż granie z kumplami po domach. Żeby dłużej nie przeciągać, zwycięzcą tego konkursu zostaje Manietu, do którego powędruje pad.

    Wszystkim dziękuję za podzielenie się swoimi wspomnieniami, naprawdę dobrze się je czytało i szkoda, że nie mogę nagrodzić każdego, ale może kiedyś…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *